wtorek, 27 maja 2014

"Kto to pani zrobił?" - felietony Agaty Passent

Agata Passent w zbiorze felietonów "Kto to pani zrobił?" opisuje życie Polaka, warszawiaka, kosmopolitki, matki, żony i kochanki oraz swoje własne. I choć jej teksty bawią czytelnika, wiele w nich gorzkiej prawdy o nas i naszej codzienności.

Felieton to gatunek publicystyczny, w którym poruszane są aktualne problemy - godne uwagi i komentarza. Jednak nie jest to takie proste, trzeba być dobrym obserwatorem i mieć lekkie pióro, by nie zanudzić czytelnika. Teksty powinny być zabawne i zarazem refleksyjne. Podczas tegorocznych Warszawskich Targów Książki postanowiłam przekonać się, jaką felietonistką jest Agata Passent i postarałam się o jej najnowszą książkę.

"Kto to pani zrobił?" to zbiór felietonów Agaty Passent, który były publikowane wcześniej w "Twoim Stylu". Autorka podzieliła je na 6 kategorii, w postaci zabawnych tytułów rozdziałów - "Baba w futrze, czyli z życia Polaka", "Pasożytka, czyli z życia Warszawki", "Szeherezada z mokrą szmatką, czyli z życia kosmopolitki", "Doświadczona dziewica, czyli z życia matki, żony i kochanki", "Mężczyzna w lufciku czyli z życia myślicielki" oraz "Tanio popsuję, czyli z życia mojego".

Okazuje się, że droga Agaty Passent do pisania felietonów nie była łatwa, choć niby teoretycznie "miałam plecy". Jak wspomina we wstępie: Wychowali mnie wybitni polscy felietoniści, Daniel Passent i Agnieszka Osiecka, których dowcip, kultura i erudycja kastrowały mnie od wschodu do zachodu. Rzeczywiście poprzeczka postawiona była wysoko. Wprawdzie nie czytałam jeszcze felietonów Daniela Passenta, lecz twórczość Agnieszki Osieckiej sobie cenię. Myślę jednak, że Agata świetnie sobie radzi na tym gruncie i w niczym nie ustępuje rodzicom.

Agata Passent ma bardzo trafne spostrzeżenia na naszą rzeczywistość, przepełnione humorem i ironią. Ma także dystans do siebie i świata. O czym świadczy chociażby to wyznanie: Miesięcznik "Twój STYL" nie pomieściłby listy spraw, o których zapomniałam. Zapomniałam wyrobić dziecku paszport. Choć regularnie się badam, to często zapominam wrócić po wyniki (to może ze strachu?). Zapomniałam pójść do teatru, bilety kupiłam dwa tygodnie wcześniej. Na urodziny mojej ciociobabci przyszłam, owszem, punktualnie, z kwiatami, ale... dzień później.

To kobieta nowoczesna, niezależna, która ma niesamowite poczucie humoru. Co więcej, lubi krytykować mężczyzn, ale robi to pół żartem pół serio. Z tego też powodu panowie zajmują najwięcej miejsca w jej tekstach. A to mężczyzna maruda, a to kawaler, a to kryzysowy mąż czy ubezwłasnowolniony tatuś.

Książkę "Kto to pani zrobił?" czyta się szybko, gdyż jest napisana lekkim i zabawnym językiem. Autorka porusza w nich wiele bliskich czytelnikom tematów. Możemy także dowiedzieć się, czym nas straszą w radiu i telewizji (swoją drogą skąd Passent to wie, skoro twierdzi, że od ponad 15 lat nie ma telewizora?), jak żyć z marudą oraz jak rozpoznać pasożytkę. Autorka, podpisując mój egzemplarz książki, życzyła mi dobrej zabawy. I rzeczywiście doskonale się bawiłam podczas czytania.

Niestety muszę przyznać, że autorka mi trochę podpadła jednym zdaniem ze wstępu: Urodziłam się na przerażająco płaskiej Nizinie Mazowieckiej, w prowincjonalnym, szpetnym miasteczku Warszawka. Gdy widzę podobne stwierdzenia, otwiera mi się nóż w kieszeni i mam mordercze zapędy. Nie lubię stereotypów i pogardliwych określeń miast czy ich mieszkańców. Nie mówię, że Warszawa jest ósmym cudem świata, ale nie jest szpetna i na pewno daleko jej do prowincji. Wiem, powinnam na to spojrzeć z przymrużeniem oka, tak jak autorka z okładki, ale jakoś nie potrafię.

Niemniej jednak książkę "Kto to pani zrobił?" polecam miłośnikom felietonów oraz osobom, które mają dystans do siebie i świata, gdyż może okazać się, że w bohaterach tekstów zobaczą siebie samych.

Agata Passent (ur. 1973) jest felietonistką i dziennikarką, a prywatnie córką Agnieszki Osieckiej i Daniela Passenta. Teksty publikuje w miesięcznikach "Twój Styl" i "Twoje Dziecko" oraz wygłasza na antenie Radia PiN. Na swoim koncie ma także m.in. książki "Stacja Warszawa" i "Miastówka" oraz zbioru felietonów "Dziecko? O matko!".








Autor: Agata Passent
Tytuł: "Kto pani to zrobił"
Ilość stron: 368
Oprawa: miękka






Książka przeczytana w ramach wyzwań:

Czytam nowości!
Czytamy polecane książki (przez AnnRK)
Europa da się lubić (I poziom - Polska)
Nie tylko literatura piękna
Polacy nie gęsi II
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (2,7 cm)
Rekord 2014 (72)
W 200 książek dookoła świata (Polska)



33 komentarze:

  1. Mam wielką ochotę na ten zbiór, może po sesji skuszę się na jego zakup ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się, myślę, że będziesz się dobrze bawić :)

      Usuń
  2. Może okazać się "rozweselaczem" na jeden z trudniejszych dni - przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj koniecznie, może Ci przypaść do gustu :)

      Usuń
  3. Ja się dobrze bawiłam podczas lektury, choć też trafił mi się jeden czy dwa momenty, kiedy zazgrzytałam zębami. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo, ciekawa jestem, dlaczego zgrzytałaś zębami ;)

      Usuń
  4. Lubię felietony od czasu do czasu.
    Nie wiem tylko, czy dałabym radę "schrupać" je wszystkie na raz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierwszy raz czytałam felietony. Naraz się nie da, ale można sobie dozować ;)

      Usuń
  5. Z każdej strony głośno o tej książce :) Ale to nie mój klimat więc raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa recenzja, ale lektura niestety nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, w takim razie nie namawiam ;)

      Usuń
  7. Książkę posiadam. Czytam od czasu do czasu. Jest z przymrużeniem okna, nawet zabawnie. Nie zawsze lekko, ale to już raczej kwestia własnych przemyśleń.
    Nie wiem, kiedy skończę. Nie śpieszę się. Czuję, że każdy felieton jest na tyle mocny, wyrazisty, że większa ich dawka "zabiłaby" i zniechęciła do dalszego czytania.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sobie dawkowałam te felietony, oczywiście że nie ma się, co spieszyć. Lepiej się powoli delektować każdym słowem :)

      Usuń
  8. nie do końca przepadam za felietonami, ale z ciekawości bym przeczytała, dowiedziała się co i jak oraz odnalazła kawałek siebie i otoczenia w tej lekturze - jeśli tam są;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, może dzięki tej książce przekonasz się do felietonów. Ja do tej pory nie czytałam, ale chciałam spróbować i mi się spodobała ta forma :)

      Usuń
  9. Co jakiś czas można i felietony przeczytać...bo czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że można, a nawet trzeba ;)

      Usuń
  10. Bardzo interesujące, lubię od czasu do czasu poczytać felietony, dlatego z chęcią sięgnę po ten zbiór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię przekonałam :)

      Usuń
  11. Lubię felietony i chętnie poznam te pisane przez panią Passent. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro lubisz felietony, to te powinnaś przeczytać :)

      Usuń
  12. Lubię felietony, ale, niestety, nie lubię felietonistki. Może kiedyś indziej :) .
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo naprawdę fajnie pisze ;)

      Usuń
  13. Kupiłabym tę książkę, tylko po to, by wgapiać się w jej okulary haha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kup, choć niekoniecznie dla samych okularów, daj szansę też felietonom ;)

      Usuń
  14. Agatę Passent znałam jak dotąd z nazwiska, kojarzyłam z dobrym dziennikarstwem i na tym moja wiedza się kończyła. Prawdę mówiąc nigdy chyba nie przeczytałam żadnego tekstu jej autorstwa. Dopiero kilka dni temu przyjaciółka przysłała mi link do jakiegoś felietonu, no i się zaczęło... zakochałam się w tym piórze i języku, a książka, o której mowa, wskoczyła na szczyt listy moich must have.

    (też podobają mi się te okulary! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja, ale postanowiłam to zmienić i nie żałuję ;) Okulary rzeczywiście przykuwają wzrok :)

      Usuń
  15. Bardzo lubię Agatę i jej pióro, więc na książkę muszę zapolować w najbliższej przyszłości :)
    A co do Warszawki, to zauważ, że autorka urodziła się w roku 1973, a wtedy Warszawa na pewno nie była tak wielkomiejska i piękna jak teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapluj, myślę, że Ci się spodoba :) Moim zdaniem tu chodzi o pogardliwe określenie osób, które tu mieszkają niż o samą stolicę ;)

      Usuń
  16. Dla mnie to bylo nieudolne nasladownictwo stylu Joanny Chmilewskiej z ta roznica ze tamta byla lekka i dowcipna a ta jest Ciezka, na sile ' dowcipna ,probuje z kazdym zdaniu tak usilnie ,ze czuje sie ciezar tego,
    Nie zdzierzylam i po przekartkowaniu kilku roznych rozdzialow ( jakies niechcaco uwagi o murzynie co to sie pyta czy w Polsce sie je nozem i widelcem ( tu w usa nawet bialy czlowiek czesto je Tylko widelcem , bo nozem to tak smiesznie kroja mieso , potem ten noz odkladaja daleko ,by znow po 1,5 mintuty wrocic do powtorzenia tej czynnosci) i jakies bzdury o Wietnamce , plus ten wstep o szkaradnej Warszawie ( to mialo byc dowcipne czy na powazne?) ten miks masz stylow w tej 'ksiazce" -Pozal sie Boze! Janda ma reke do pisania, Nosowska i kilka innych .Teraz w Harvardzie ,Yale czy Princeton studiuje duzo Polakow -no chyba nei zostana fellietonistami w czasopismie Dziecko czy Pani ? To bylaby porazka,ale rozumeim ze finansowo ( bo nazwisko Osieckiej to wcaiz ogromny kapital ) to sie oplaca >

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam felietonów Joanny Chmielewskiej, jedynie powieści kryminalne, więc nie mogę się wypowiedzieć w tej kwestii. Mnie się ta książka podobała, ale każdy ma inny gust i prawo do własnego zdania :)

      Usuń
  17. Lubię felietony, ale te zaczęłam podczytywać(promocja w biedrze) i styl autorki mnie wkurza, jakby musiała na każdym kroku przypominać kto ją wychował, że czyta tylko ambitną prozę. Nie chciałabym z nią pójść na kawę.

    OdpowiedzUsuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)