"Trzech panów w łódce, nie licząc psa" jest humorystyczną XIX-wieczną powieścią podróżniczą Jerome'a K. Jerome'a. To recepta na jesienną chandrę.
Pamiętam, gdy pierwszy raz trafiłam na tę książkę w bibliotece. Wydawała się taka niepozorna, w dodatku nazwisko autora nic mi nie mówiło. Ale zaryzykowałam i wzięłam ją do domu. Okazało się, że to był świetny wybór. Choć nie przepadam za literaturą podróżniczą, to takie książki mogłabym czytać bez przerwy...
"Trzech panów w łódce, nie licząc psa" to przykład humorystycznej XIX-wiecznej powieści podróżniczej. Jerome K. Jerome opisał w niej wyprawę i przygody trzech londyńczyków: George'a, Harrisa oraz bezimiennego narratora (sam Jerome). Panowie wraz z tytułowym psem Montmorencym wybrali się w rejs po Tamizie.
Pamiętam, gdy pierwszy raz trafiłam na tę książkę w bibliotece. Wydawała się taka niepozorna, w dodatku nazwisko autora nic mi nie mówiło. Ale zaryzykowałam i wzięłam ją do domu. Okazało się, że to był świetny wybór. Choć nie przepadam za literaturą podróżniczą, to takie książki mogłabym czytać bez przerwy...
"Trzech panów w łódce, nie licząc psa" to przykład humorystycznej XIX-wiecznej powieści podróżniczej. Jerome K. Jerome opisał w niej wyprawę i przygody trzech londyńczyków: George'a, Harrisa oraz bezimiennego narratora (sam Jerome). Panowie wraz z tytułowym psem Montmorencym wybrali się w rejs po Tamizie.
