Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo JanKa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo JanKa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

"O co pytać pisarza". Warsztaty przeprowadzania wywiadów

22 kwietnia, w ramach Warszawskiego Weekendu Księgarń Kameralnych, odbyły się warsztaty przeprowadzania wywiadów poprowadzone przez Janinę Koźbiel z wydawnictwa JanKa, autorkę książek "Słowa i światy" oraz "Słowo i sens".

W spotkaniu wzięło udział 5 osób, które chciały zapoznać się z zasadami przeprowadzania wywiadów z pisarzami. Prowadząca spotkanie Janina Koźbiel podeszła do tematu bardzo profesjonalnie i oparła się na własnych doświadczeniach. Bowiem publikowała reportaże i wywiady w "Literaturze", "Polityce", "Scenie", "Kobiecie i Życiu", "Więzi". Część z wywiadów zamieściła w swoich książkach - "Słowa i światy" oraz "Słowo i sens" (recenzja). I właśnie te dwie książki były pomocami podczas spotkania.

piątek, 21 kwietnia 2017

"Słowo i sens" - niezwykłe rozmowy z ludźmi pióra

"Słowo i sens" to zbiór ośmiu wywiadów z ludźmi pióra - pisarzami, poetami, scenarzystami, które przeprowadziła Janina Koźbiel.

Słowa mogą być puste, gdy nic nie wnoszą do rozmowy, są zbiorem oklepanych frazesów. Słowa mogą być rzucane na wiatr, czyli nic nie znaczą, gdyż nie idą w parze z czynem. Mogą być też wzniosłe słowa, które mają za zdanie przekazać przyświecającą nam ideę. Dlatego tak ważny jest sens wypowiadanych słów, które mogą być ostre jak brzytwa, czyli nas ranić lub mogą być lekkie i przyjemne, czyli dodawać nam otuchy. I właśnie słowa i ich sens są przedmiotem książki Janiny Koźbiel.

"Słowo i sens" to zbiór ośmiu wywiadów z pisarzami, poetami, scenarzystami, które przeprowadziła Janina Koźbiel. W gronie rozmówców znaleźli się: Justyna Bargielska, Joanna Bartoń, Marek Bieńczyk, Julia Hartwig, Hanna Krall, Andrzej Stasiuk, Olga Tokarczuk, Piotr Tomszuk.

sobota, 8 października 2016

"Akrobaci" - recepta na samotność

Czy rzeczywiście sztuka pisania listów całkowicie zanikła? A jeśli nie, to czy listy mogą mieć zbawienną moc? Na te pytania odpowiadają "Akrobaci" Zofii Mossakowskiej.

W dzieciństwie lubiłam pisać długie listy. Miałam specjalną kolorową papeterię, na której opisywałam, co się u mnie dzieje. Głównie koleżankom z dawnej szkoły i podwórka oraz wakacyjnym znajomym. I z niecierpliwością czekałam na kolejny list od nich. Niestety dziś tradycja pisania listów (prawie) zanikła. Zastąpiły je maile i smsy. Co prawda to szybszy sposób komunikacji, ale brakuje mu tamtej magii. A co gdyby wskrzesić pisanie listów i sprawiać nimi radość obcym osobom, które tego potrzebują? Właśnie na taki pomysł wpadli bohaterowie "Akrobatów" Zofii Mossakowskiej.

Głównymi bohaterami są Antek i Helena, którzy zajmują się pisaniem listów do osób samotnych. Jednak nie robią tego bezinteresownie. Jest to dla nich forma pracy zarobkowej, która przynosi korzyści obu stronom. Piszący mają z czego żyć, zaś osoby samotne, schorowane, którymi nikt się nie interesuje, mają Przyjaciela, z którym mogą podzielić się swoimi troskami. W ten sposób pomagają ludziom, nadają kolorów ich szaremu życiu i pomagają przezwyciężyć samotność.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

"Do niewidzenia, do niejutra" - powieść o miłości i śmierci

Powieść "Do niewidzenia, do niejutra" Joanny Bartoń porusza temat miłości i śmierci, jednak bez zbędnego patosu. Zamiast niego autorka zastosowała kontrast, przesadę i ironię.

Napisanie pierwszej książki nie jest proste. Należy liczyć się z krytyką, zarzutami, że wszystko już zostało napisane i nic nowego się nie wymyśli. Ale warto próbować, bo przecież dany temat można przedstawić na różne sposoby. Czasem się to udaje, a czasem nie. W przypadku Joanny Bartoń, jej debiutancka powieść "Do niewidzenia, do niejutra" okazała się strzałem w dziesiątkę.

Główną bohaterką jest Lo, 22-letnia dziewczyna, która postanawia odtworzyć śmierć Zbigniewa Cybulskiego w najdrobniejszych szczegółach. W tym celu udaje się na dworzec kolejowy, by dopiąć wszystko na ostatni guzik, to pomierzyć, tamto sprawdzić. Jednak jej plan niweczy spotkanie z Cyganką, która przepowiada jej przyszłość. Napiszesz książkę, urodzisz dziecko, a potem umrzesz. Szybko, trzydzieści lat będziesz miała.

wtorek, 30 czerwca 2015

"Ja, judaszka" - historia pewnego romansu

"Ja judaszka" Ewy Bartkowskiej opowiada o dwojgu ludzi, których dzieli wszystko - wiek, wykształcenie, pochodzenie. Jednak łączy ich prawdziwe uczucie, które jest ponad tymi podziałami.

Głównymi bohaterami są Alicja i Wiktor. Ona ma 14 lat i jest uczennicą, on ma 44 lata i nauczycielem matematyki w jej szkole. Ona pochodzi z Jeleniej Góry, on - z Warszawy, jednak tu dostał pracę. Wydawać by się mogło, że tych dwoje - krnąbrną nastolatkę i wypalonego mężczyznę - nic nie może połączyć. A jednak jest inaczej.

Alicja zauważa Wiktora już pierwszego dnia, mężczyzna budzi jej fascynację. Podobne odczucia ma Wiktor, jednak początkowo się z nimi kryje. Oboje są wrażliwi i inteligentni. Szybko odnajdują nić porozumienia, a wzajemna fascynacja zmienia się w głębsze uczucie - wbrew wszelkim zasadom i konwenansom. Czy ich związek ma rację bytu i może przetrwać przeciwności losu?

wtorek, 12 sierpnia 2014

"Przystanek Kostaryka" - raj na Ziemi?

"Najtrudniejsza jest pierwsza decyzja, pierwsza emigracja, pierwsze rozpakowanie kartonów z książkami. Potem wszystko jest znacznie prostsze. Przenosimy się łatwiej, pakujemy i rozpakowujemy szybciej, stresów mniej, wnikanie w nowe kultury łatwiejsze" - wspomina Grażyna Obrąpalska w "Przystanku Kostaryka".

Kostaryka to państwo w Ameryce Środkowej, graniczące z  Nikaraguą i Panamą. Nazywana jest El Paradiso (czyli rajem) oraz Szwajcarią Ameryki Środkowej. Czy rzeczywiście to raj na Ziemi, opowiada Grażyna Obrąpalska w swojej książce "Przystanek Kostaryka".

"Przystanek Kostaryka" to opowieść o trzyletnim pobycie państwa Obrąpalskich w kostarykańskim Atenas oraz o ich podróżach do Nikaragui i Panamy. Jak przyznaje autorka to książka o podróży, która stała się książką o przyjaźni. Nie o zaliczaniu krajów, chociaż zobaczyłam ich sporo. Lecz o tym, jak my zmieniamy świat i jak świat zmienia nas. Nie ma już naszego domy w Kostaryce, ale są w niej ciągle nasi przyjaciele. I to do nich wracam.

piątek, 18 lipca 2014

Jaka jest "Wiosna po wiedeńsku"?

"Wiosna po wiedeńsku" to udany debiut literacki, będący połączeniem powieści obyczajowej z kryminałem.

Główną bohaterką jest Katarina, Polka mieszkająca w stolicy Austrii. Dostała się tam na swój wymarzony kierunek - projektowanie mody na Uniwersytecie Sztuki Stosowanej. Mimo że po ponad 2 latach przerwała edukację, została w Wiedniu, gdyż zakochała się w tym mieście. Jak przyznaje: Kocham to miasto. Kocham je szczególnie wiosną. Wiosna w Wiedniu była najpiękniejsza. Biała i różowa dzięki kwitnącym magnoliom. Złota dzięki forsycjom. Kolorowa dzięki wyrastającym jak grzyby po deszczu kawiarnianym stolikom.

Ale ta wiosna jest dla bohaterki zupełnie inna niż wszystkie - złowieszcza i niebezpieczna. Forsycje i magnolie muszą zejść na dalszy plan. Wszystko za sprawą nowej znajomości zawartej w pobliskim parku. Katarina poznaje w nim Davida, fotografa, który chce zrobić jej sesję. Następnego dnia zostaje znaleziony martwy, a wszystkie dowody świadczą przeciwko niej. Na domiar złego śledztwo prowadzi jej były chłopak Martin, nazywany przez nią Leo. Do tego jeszcze dochodzą rosyjscy gangsterzy i intrygujący Włoch. Bohaterka będzie musiała wykazać się nie lada sprytem, by ujść z życiem i zawalczyć o dawną miłość...

niedziela, 16 lutego 2014

"Studnia" pełna emocji i skrywanego żalu

"Studnia" Grzegorza Filipa to powieść obyczajowa, która zmusza do refleksji na temat potrzeby bliskości, rodzinnych relacji oraz dylematów porozumienia na linii ojciec-córka.

Relacje ojca i córki nie należą do łatwych. Wprawdzie mówi się, że córeczka tatusia, ale to właśnie z matką tworzy ona silniejszą więź. Ojciec i córka to układ równań z dwiema niewiadomymi. Najpierw trzeba wyliczyć jedną, potem podstawić, żeby znaleźć drugą. Chyba, że taki układ nie ma rozwiązania, tak bywa, to wtedy (...) dwie proste równoległe bez punktów wspólnych. Właśnie z tym drugim przypadkiem mamy do czynienia w "Studni" Grzegorza Filipa.

Janusz przed 10 laty stracił żonę Annę, a zaraz potem córkę Grażynę. Pierwsza umarła, druga wyjechała na stałe do Anglii. Tam osiągnęła zawodowy sukces, założyła własną firmę. Niestety jej życie osobiste nie jest już takie kolorowe. Mąż odszedł, a ona została z dwójką dzieci. Przez ten czas ani razu nie odwiedziła ojca, ani on nie pojechał do niej.

niedziela, 28 lipca 2013

"Międzyrzecz", czyli opowieść z pogranicza jawy i snu

"Międzyrzecz" Piotra Ibrahima Kalwasa stanowi niezwykłą podróż w czasie i przestrzeni, przez różne stany ducha oraz krainy.

Powieść zaczyna się całkiem zwyczajnie, w kawiarni Bliklego na Nowym Świecie. Główny bohater, Piotrek, przypadkowo spotyka tam profesora Roberta de Razina, który prosi go, by dostarczył stary grecki manuskrypt pewnemu człowiekowi mieszkającemu na Wyspach Owczych.

Na miejscu poznaje Johana, starca, który mieszka w wiekowym domu-labiryncie oraz tajemniczego i budzącego niepokój doktora Zabela z klepsydrą w głowie. Widzi także rzeczy, które nie mieszczą się w ludzkim pojmowaniu - m.in. zegar, który działa w obie strony, numerowane pokoje, które trzeba otwierać i zamykać w określonej kolejności czy średniowieczny zamek, na którym panuje rządny złota król (czyżby Midas?). I wyrusza w niejedną podróż do nieznanych zakątków i czasów...

środa, 5 czerwca 2013

Czy rzeczywiście "Zemsta jest kobietą"?

"Zemsta jest kobietą. Czasem z klasą, subtelna, a czasem prostacka, rodem z magla" – pisze w jednym z opowiadań Dorota Stachura. Czy rzeczywiście tak jest? Czy zemsta zawsze przyjmuje kobiecą postać? Przekonajcie się sami.

Motyw zemsty w literaturze znany jest od zarania dziejów. Już w Starym Testamencie wspominano o zasadzie oko za oko, ząb za ząb. Z kolei niektórzy uważają, że zemsta smakuje nawet na zimno, a jeszcze inni – że zemsta jest słodka. Ale czy można wiązać tę dość drastyczną metodę wyrównywania rachunków głównie z płcią piękną? Widocznie można.

Udowodnił to Daniel Koziarski twórca projektu, w ramach którego grupa pisarzy i pisarek zmierzyła się z tematem kobiecej zemsty. Skąd taki niecodzienny pomysł? Otóż postanowił on przełożyć na język literatury swoją tezę, z której wynika, że słaba płeć zdolna jest dzięki sile wewnętrznej i determinacji przezwyciężyć trudności, pokonać demony przeszłości, wybić się na niezależność i zaspokoić potrzebę sprawiedliwości. Jego zdaniem zemsta wyrasta nierzadko z naszych uczuć do kogoś lub czegoś, a jej efektem może być zniszczenie.

piątek, 10 maja 2013

Czy istnieje "Święty od ćpunów"?

Powieść Michała Kotlińskiego to z pozoru niepowiązane ze sobą historie, poruszające problem narkomanii, sensu istnienia, natury Boga oraz bezradności wobec zastanej rzeczywistości. Czy warto po nią sięgnąć?

Temat narkomanii jest stary jak świat i obecny w literaturze od dawna. Można przywołać choćby "Pamiętnik narkomanki" Barbary Rosiek czy "My, dzieci z dworca Zoo" Christiane Felscherinow. Jednak Michał Kotliński nie twierdzi, że będzie pisał o czymś nowym. W dzisiejszych czasach byłoby nawet trudno wymyślić coś innowacyjnego. Jak mówi jeden z bohaterów jego powieści żyjemy w czasach postpostmodernizmu. Wszystko już powiedziano naprawdę dawno temu. Przeżuto na nowo też dawno. Teraz moim zdaniem przeżuwamy po raz trzeci. Jednak Kotliński podchodzi do tego problemu po swojemu. Nie moralizuje, jedynie przedstawia różnorodne historie narkomanów.

I tak poznajemy m.in. narkomankę Marzenę, która zatraca się w swoim nałogu do tego stopnia, że nie przeszkadza jej, że leży w błocie; Marcina, który woli jawę od snu oraz czyta i pisze w oparach trawki; prostytutkę Mariolę, która chce żyć naprawdę, bez obecnego wciąż wokół niej alfonsa Kędziora; Jakuba, który jest uzależniony od muzyki i psychotropów, muzyka i alkoholika; Karolinę, która czuje wstręt do swojej matki alkoholiczki, przez co pali marihuanę; Adama i Ewę, którzy uciekli z domów i zamieszkali na wysypisku śmieci, gdzie próbują stworzyć prawdziwą rodzinę; a także bukinistę i teologa Józka, który jest uzależniony od swojej bierności, choć chciałby pójść do przodu, coś zmienić w swoim życiu.

sobota, 30 marca 2013

Świat w kolorze "Bahama yellow"

Co jest istotą człowieczeństwa? Jak życiowe niepowodzenia mogą wpłynąć na naszą psychikę? I czy całkowita izolacja od społeczeństwa może upodobnić nas do zwierząt? Na te pytania odpowiada powieść Marty Magaczewskiej "Bahama yellow".

"Bahama yellow" to opowieść o ludziach, którzy nie radzą sobie z życiem. Jej akcja rozgrywa się w zakładzie psychiatrycznym, w którym znajdują schronienie nieprzystosowani społecznie ludzie. Wśród nich jest Koffel - drobny pijaczek mieszkający w ścieku, Skomroch - były pogromca zwierząt, który wolał rozmawiać z nimi niż z ludźmi, Kauk, były oficer wojenny, który widział przyjemność w zabijaniu, Lelech - były chirurg, pozbawiony wykonywania zawodu, który uwielbia przeprowadzać sekcje zwłok, Zajc - katolicki ksiądz, który modli się do Boga pod różnymi postaciami, Lala - sprzątaczka pracująca w Zakładzie, która nie pamięta swojej matki, ale czuje jej zapach, Tabiołka - przełożona Zakładu, która obsesyjnie chce mieć dziecko. Nie potrafią oni żyć w normalnym świecie.

Doskwiera im samotność i chcą czuć się akceptowani przez innych ludzi. Z tego powodu Koffel chodził na piwo i "pogadać" z kolegami, by o nim nie zapomnieli. Z kolei Skomroch przybiera maski, próbując dostosować się do otoczenia. Wdzierał cudze twarze, nakładał na usta cudze uśmiechy, a ciało układał tak, by nie odstawało od innych. Przypominał w tym rycerza, co zbroi się do bitwy, nie po to jednak, by zrobić komuś krzywdę, ale po to, by nie zrobili krzywdy jemu. By go lubili, by uznali za swego. By nie widzieli w nim tego, co widział w sobie on: niepokojącej, ośmieszającej wrażliwości. O nie! Nie chciał przejść przez życie z piętnem odmieńca.

wtorek, 5 marca 2013

"Detektyw i panny", czyli perypetie prowincjonalnego komisarza

Czy życie na prowincji musi być nudne? Czy mieszkańcom zdarza się czasem poczuć dreszczyk emocji? Jak jest naprawdę, przekonuje się Dirk Tielke, bohater powieści "Detektyw i panny" Magdaleny Lewańskiej.

Młody i ambitny komisarz Dirk Tielke zostaje oddelegowany do miasteczka Kirchdorf, położonego blisko byłej granicy z NRD. Uważa, że propozycja objęcia tamtejszego komisariatu jest uznaniem jego umiejętności. Liczy, że samodzielne stanowisko przyniesie mu rozgłos i sławę. Jednak szybko zostaje sprowadzony na ziemię. Wreszcie Dirk przestał się łudzić. Zrozumiał, że nie potrzebowano w Kirchdorfie ani jego kryminalistycznej intuicji ani wybitnych umiejętności w strzelaniu czy walce wręcz. Potrzebowano kogoś młodego, z perspektywą długoletniej służby. Spokojni obywatele Kirchdorfu dość mieli zmian szefów policji co trzy, cztery lata.

I rzeczywiście początkowo nic się nie dzieje w tym spokojnym i trochę nudnym miasteczku. Jedynymi rozrywkami są plotki i seriale kryminalne. Panie Hinz i Kunz spotykają się pod miejskim zegarem i czekają na swojego Jamesa Bonda, zaś starsze mieszkanki Kirchdorfu oglądają porucznika Columbo. Pewnego dnia ten uporządkowany świat zostaje zburzony, gdy do komisariatu przychodzi atrakcyjna Alke z tajemniczym listem adresowanym do jej zmarłej ciotki. Jego nadawca planował w nim zemścić się na ludziach, przez których doznał wielu cierpień w życiu. Korespondencja ta niejako stanowi przyznanie się do winy. Dirke od razu dostrzega w tym swoją szansę na zaspokojenie zawodowych ambicji. Ale czy komisarzowi uda się wytropić mordercę i stać się bohaterem?