"Ebola jest ludzką katastrofą, potworem, groźnym pasożytem, nieświadomym, nieczułym twórcą ogromnego cierpienia, nieubłaganie rozwijającym się w ludzkim ciele" - pisze Richard Preston w "Strefie skażenia".
Wirus ebola wywołuje jedną z najgroźniejszych chorób zakaźnych - gorączkę krwotoczną ebola. Wirus ten jest wyjątkowo zaraźliwy - wystarczy, że do krwioobiegu dostanie się jedna jego cząsteczka, by zachorować. Co więcej, aż 90 proc. zakażonych umiera, w męczarniach. Tak groźby nie jest nawet wirus HIV, którym można się zarazić po dostaniu się do krwioobiegu około 10 tys. cząsteczek. Piszę o tym nie tylko z uwagi na aktualność tematu, lecz także dlatego, że niedawno ukazała się książka "Strefa skażenia" Richarda Prestona, w której opisana jest historia tego wirusa.
Historia opowiedziana przez Prestona rozpoczyna się w 1980 roku - wtedy to do szpitala w Nairobi trafił pacjent z nietypowymi objawami. Miał posiniaczoną, pozbawioną wyrazu twarz i czerwone oczy, wymiotował krwią, potem krew zaczęła wydostawać się wszystkimi otworami, Byl w ostatniej fazie choroby, która nie została rozpoznana. I niedługo potem zmarł. Autopsja wykazała, że jego narządy wewnętrzne wyglądały tak, jakby nie żył od kilku dni. Kolejną ofiarą tej choroby stał się lekarz, który próbował ratować życie swojego pacjenta. Jego heroiczny czyn poszedł jednak na marne, a sam przypłacił to życiem, gdyż nie wiedział, z jakim groźnym wirusem miał do czynienia...
Wirus ebola wywołuje jedną z najgroźniejszych chorób zakaźnych - gorączkę krwotoczną ebola. Wirus ten jest wyjątkowo zaraźliwy - wystarczy, że do krwioobiegu dostanie się jedna jego cząsteczka, by zachorować. Co więcej, aż 90 proc. zakażonych umiera, w męczarniach. Tak groźby nie jest nawet wirus HIV, którym można się zarazić po dostaniu się do krwioobiegu około 10 tys. cząsteczek. Piszę o tym nie tylko z uwagi na aktualność tematu, lecz także dlatego, że niedawno ukazała się książka "Strefa skażenia" Richarda Prestona, w której opisana jest historia tego wirusa.
Historia opowiedziana przez Prestona rozpoczyna się w 1980 roku - wtedy to do szpitala w Nairobi trafił pacjent z nietypowymi objawami. Miał posiniaczoną, pozbawioną wyrazu twarz i czerwone oczy, wymiotował krwią, potem krew zaczęła wydostawać się wszystkimi otworami, Byl w ostatniej fazie choroby, która nie została rozpoznana. I niedługo potem zmarł. Autopsja wykazała, że jego narządy wewnętrzne wyglądały tak, jakby nie żył od kilku dni. Kolejną ofiarą tej choroby stał się lekarz, który próbował ratować życie swojego pacjenta. Jego heroiczny czyn poszedł jednak na marne, a sam przypłacił to życiem, gdyż nie wiedział, z jakim groźnym wirusem miał do czynienia...
