"Mąż zastępczy" Joanny Chmielewskiej to zabawna i ciepła powieść obyczajowa, która jednocześnie zmusza do refleksji nad własnym życiem.
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny M. Chmielewskiej - "Karminowy szal", było bardzo udane. W związku z czym, gdy zobaczyłam jej nową powieść - "Mąż zastępczy", musiałam ją poznać. Musicie przyznać, że tytuł jest intrygujący.
Głównym bohaterem jest Piotr Kowalczyk, mężczyzna w średnim wieku, którego przed kilkoma miesiącami zostawiła żona i związała się z jego szefem. Jak można się domyślić, Piotr odszedł z pracy, gdyż nie chciał mieć z tym człowiekiem nic wspólnego. Potem nie mógł znaleźć stałego zajęcia, aż w końcu, przypadkiem, wpadł na nietypowy pomysł na biznes. Postanowił zostać... mężem zastępczym. Brzmi dziwnie? Nie ma się czego obawiać, Piotr nie został panem do towarzystwa, lecz "złotą rączką" od męskich prac domowych, której potrzebuje wiele samotnych kobiet. Cieknący kran, pomalowanie mieszkania czy montaż mebli - to dla niego żaden problem. Jak głosi jego ogłoszenie:
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny M. Chmielewskiej - "Karminowy szal", było bardzo udane. W związku z czym, gdy zobaczyłam jej nową powieść - "Mąż zastępczy", musiałam ją poznać. Musicie przyznać, że tytuł jest intrygujący.
Głównym bohaterem jest Piotr Kowalczyk, mężczyzna w średnim wieku, którego przed kilkoma miesiącami zostawiła żona i związała się z jego szefem. Jak można się domyślić, Piotr odszedł z pracy, gdyż nie chciał mieć z tym człowiekiem nic wspólnego. Potem nie mógł znaleźć stałego zajęcia, aż w końcu, przypadkiem, wpadł na nietypowy pomysł na biznes. Postanowił zostać... mężem zastępczym. Brzmi dziwnie? Nie ma się czego obawiać, Piotr nie został panem do towarzystwa, lecz "złotą rączką" od męskich prac domowych, której potrzebuje wiele samotnych kobiet. Cieknący kran, pomalowanie mieszkania czy montaż mebli - to dla niego żaden problem. Jak głosi jego ogłoszenie:
