"Trzech panów na włóczędze" jest humorystyczną XIX-wieczną powieścią podróżniczą Jerome'a K. Jerome'a.
Trzej panowie z Londynu, George, Harris oraz bezimienny narrator o imieniu J. (sam Jerome), znani z powieści "Trzech panów w łódce (nie licząc psa)" nie potrafią usiedzieć w jednym miejscu. Dostają nowego ataku "świądu stóp" i postanawiają wyruszyć na włóczęgę. Tym razem bez psa udają się do Niemiec, które chcą zwiedzić na rowerach.
Kultura i obyczaje Niemiec są dla angielskich dżentelmenów nich prawdziwym zaskoczeniem, co niejednokrotnie prowadzi do wielu nieporozumień i konfrontacji. W dodatku, w drodze muszą nauczyć się, jak poradzić sobie z nowymi wyzwaniami, takimi jak: posługiwanie się mapą w górach, czy kupowanie poduszki.
"Trzech panów na włóczędze" to przykład humorystycznej XIX-wiecznej powieści podróżniczej. Podobnie jak w poprzedniej książce, przeważa ironiczne poczucie humoru Jerome'a. Przygody bohaterów, jadących na rowerach, okraszone są komicznymi zdarzeniami, opowiastkami i anegdotami z ich życia, które bawią czytelnika do łez. Na przykład, jak Harris zgubił żonę, jadąc z nią na rowerze, gdyż on jej powiedział "trzymaj się mocno", a ona usłyszała "zeskakuj". Czy opowieść o pewnym Szkocie, który dość oryginalnie oświadczył się swojej dziewczynie:
Jak się zakończyły te nietypowe zaręczyny, tego nie zdradzę, najlepiej poznać je samemu. Takich anegdotek jest oczywiście więcej. Czasem ma się wrażenie, że anegdoty te są najważniejsze, a przygody panów stanowią jedynie pretekst do ich opowiedzenia. Wprost nie sposób nie polubić trójki bohaterów, których przygody są niezwykle zabawne.
Książkę czyta się szybko, gdyż jest napisana lekkim i humorystycznym językiem. Każdy rozdział poprzedzony jest skrótem hasłowym, który zapowiada, co się wydarzy. Zapowiedzi te są także oryginalne i intrygujące np. "Subtelna sztuka prawienia komuś impertynencji w języku obcym", "Żart francuski dostosowany do poziomu młodzieży angielskiej" czy "Jak podrapać Salamandrę".
Polecam ją każdemu bez względu na wiek, szczególnie miłośnikom angielskiego humoru, książek podróżniczych z przymrużeniem oka oraz osobom, które chciałyby zobaczyć Niemcy oczami trzech panów, a także Jerome'a K. Jerome'a. Książka ta jest doskonała na poprawę samopoczucia.
Trzej panowie z Londynu, George, Harris oraz bezimienny narrator o imieniu J. (sam Jerome), znani z powieści "Trzech panów w łódce (nie licząc psa)" nie potrafią usiedzieć w jednym miejscu. Dostają nowego ataku "świądu stóp" i postanawiają wyruszyć na włóczęgę. Tym razem bez psa udają się do Niemiec, które chcą zwiedzić na rowerach.
Kultura i obyczaje Niemiec są dla angielskich dżentelmenów nich prawdziwym zaskoczeniem, co niejednokrotnie prowadzi do wielu nieporozumień i konfrontacji. W dodatku, w drodze muszą nauczyć się, jak poradzić sobie z nowymi wyzwaniami, takimi jak: posługiwanie się mapą w górach, czy kupowanie poduszki.
"Trzech panów na włóczędze" to przykład humorystycznej XIX-wiecznej powieści podróżniczej. Podobnie jak w poprzedniej książce, przeważa ironiczne poczucie humoru Jerome'a. Przygody bohaterów, jadących na rowerach, okraszone są komicznymi zdarzeniami, opowiastkami i anegdotami z ich życia, które bawią czytelnika do łez. Na przykład, jak Harris zgubił żonę, jadąc z nią na rowerze, gdyż on jej powiedział "trzymaj się mocno", a ona usłyszała "zeskakuj". Czy opowieść o pewnym Szkocie, który dość oryginalnie oświadczył się swojej dziewczynie:
- Jestem biedny, Jennie, nie mam pieniędzy, ani ziemi.
- Wystarczysz mi za wszystko, Davie!
- Ale chciałbym dać ci coś ponadto, moja droga. Niestety, jestem biedny, Jennie i w dodatku brzydki.
- Cóż znowu, Davie! Znam przecież brzydszych od ciebie.
(...)
- Lepiej żyć z nieładnym mężem, Davie, niż z takim który ogląda się za dziewczynami i swoim zachowaniem sprawia kłopot rodzinie.
- Nie licz na to, Jennie, nie zawsze najpiękniejszy kogut wyskubuje najwięcej piór w kurniku. Wiesz przecież, że całe życie lubiłem uganiać się za dziewczynami i dlatego ciężko ci zapewne będzie żyć ze mną.
Jak się zakończyły te nietypowe zaręczyny, tego nie zdradzę, najlepiej poznać je samemu. Takich anegdotek jest oczywiście więcej. Czasem ma się wrażenie, że anegdoty te są najważniejsze, a przygody panów stanowią jedynie pretekst do ich opowiedzenia. Wprost nie sposób nie polubić trójki bohaterów, których przygody są niezwykle zabawne.
Książkę czyta się szybko, gdyż jest napisana lekkim i humorystycznym językiem. Każdy rozdział poprzedzony jest skrótem hasłowym, który zapowiada, co się wydarzy. Zapowiedzi te są także oryginalne i intrygujące np. "Subtelna sztuka prawienia komuś impertynencji w języku obcym", "Żart francuski dostosowany do poziomu młodzieży angielskiej" czy "Jak podrapać Salamandrę".
Polecam ją każdemu bez względu na wiek, szczególnie miłośnikom angielskiego humoru, książek podróżniczych z przymrużeniem oka oraz osobom, które chciałyby zobaczyć Niemcy oczami trzech panów, a także Jerome'a K. Jerome'a. Książka ta jest doskonała na poprawę samopoczucia.
Jerome K. Jerome (1859-1927) był angielskim pisarzem i dramaturgiem. Zasłynął z humorystycznej książki podróżniczej "Trzech panów w łódce nie licząc psa", poprzedniczki "Trzech panów na włóczędze". Powieść "Trzech panów na włóczędze", miała kilka tłumaczeń tytułu: "Trzej panowie na rowerach", Trzech panów w Niemczech (tym razem bez psa)".
Autor: Jerome K. Jerome
Tytuł: "Trzech panów na włóczędze"
Ilość stron: 250
Oprawa: miękka
Książka przeczytana w ramach wyzwań:
Czytamy książki historyczne II
Europa da się lubić! (I poziom - Niemcy)
Jasna Strona Mocy (250 stron)
Książkowe podróże (Anglia, Niemcy)
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (1,2 cm)
Nie tylko literatura piękna
Rekord 2014 (46)
W 200 książek dookoła świata (Wielka Brytania)
Wyzwanie biblioteczne
Książka bierze udział w konkursie Zielono mi
Książka raczej nie w moim klimacie :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, bo świetnie się ją czyta ;)
UsuńJa też pewnie powiedziałabym, że to książka nie dla mnie, ale ten humorystyczny styl do mnie przemawia. :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że książka mogłaby Ci przypaść do gustu :)
UsuńTaka lektura przydałaby mi się na dzisiejszy dzień. Jest taki pochmurny.
OdpowiedzUsuńPolecam :) Ponury dzień? U nas piękne słońce ;)
UsuńMuszę koniecznie kiedyś wrócić do obydwu tomów. Co prawda ten drugi nieco mniej mi się podobał, ale przy obydwu świetnie się bawiłam. :D
OdpowiedzUsuńJa czytałam oba tomy już dwa razy - lubię do nich wracać ;) Masz rację, pierwszy był lepszy, ale ten też niczego sobie :)
UsuńChoć nie moje klimaty, jestem skłonna się skusić
OdpowiedzUsuńZachęcam, może Ci się spodobać :)
UsuńWygląda na zabawną. Ten jakże szczery i uroczy dialog... :D
OdpowiedzUsuńPrawda? Od razu mi się spodobał ten dialog :P
UsuńMyślę, że obie części mogą mi się spodobać, chętnie się za nimi rozejrzę. Zwłaszcza że rzadko trafiam na powieść z dużym poczuciem humoru :)
OdpowiedzUsuńKoniecznie je przeczytaj, są świetne na poprawę humoru :)
UsuńTo jest książka na mój obecny nastrój - humor angielski lubię, więc spróbuje sobie nim poreperować troszkę swój :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że jest do tego stworzona - do poprawy humoru :) Polecam także "Trzech panów w łódce (nie licząc psa)" ;)
UsuńDobre, coś w stylu Klubu Pickwicka. Bardzo przyjemne są takie książki ;)
OdpowiedzUsuńI co najważniejsze, to humor na poziomie :)
UsuńWygląda na coś, po co warto sięgnąć w smutne, szare dni ;)
OdpowiedzUsuńTo dobra książka na każdą pogodę :)
UsuńZabawny ten fragment i zachęcający do lektury :)
OdpowiedzUsuńTakich zabawnych fragmentów jest więcej :)
UsuńMam pytanie,czy w książce opisy mówią o braku szacunku dla zwierząt?Jest mi ta informacja potrzebna:)Czy zwierzęta są tam źle traktowane?Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńNie pamiętam takich szczegółów ;)
UsuńZwierzęta są traktowane po dżentelmeńsku, jako odrębne osobowości, czasem zapędzające w kozi róg ludzi, np. koń w Berlinie czy owce w czasie przygotowań do podróży.
UsuńHm...z Twojej odpowiedzi widać,że jednak występuje w książce brak szacunku dla zwierząt.....
OdpowiedzUsuńNie, naprawdę nie pamiętam - nawet tego, czy w tej części było wspomniane o jakiś zwierzętach.
Usuń