czwartek, 3 kwietnia 2014

"Baba z baby" - rodzinne perypetie

"Baba z baby" Marioli Klink to powieść obyczajowa oparta na rodzinnej historii autorki, która opisała w niej 4 pokolenia kobiet - swoją babkę, matkę, siebie oraz swoją córkę.

Czasem jedna decyzja, podjęta pod wpływem chwili lub dogłębnie przemyślana, może zaważyć na całym naszym życiu. Zdarza się, że trzeba poświęcić coś cennego i dopiero po latach przekonać się, czy nasze działanie było słuszne. Przed takim dylematem stanął kowal Jakub i jego żona Zofia, bohaterowie powieści "Baba z baby" Marioli Klink.

W 1918 roku na świat druga córeczka Barbary i Antoniego, niestety kobieta nie przetrwała porodu. Po pogrzebie wiecznie pijany Antoni postanowił wyjechać do krewnych ze swoją córką Sabinką i porzucił dziecko, które zabiło mu żonę. Dopiero co narodzoną dziewczynką zajął się kowal Jakub i jego żona Zofia, którzy od pierwszej chwili pokochali Marysię, mimo że mieli już synka Stacha. Nie wiedzieli jednak, że los będzie chciał im odebrać tę kruszynkę. I aby ją zatrzymać, będą musieli porzucić wszystko, co mają i rozpocząć nowe życie z dala od rodzinnej wsi...

"Baba z baby" to powieść obyczajowa oparta na rodzinnej historii autorki, która opisała 4 pokolenia kobiet - swoją babkę Zofię, matkę Marysię, siebie oraz swoją córkę Polę. Te nie zawsze łatwe rodzinne relacje opowiedziane są przez wnuczkę kowala Jakuba i jego żony Zofii. Prawdopodobnie wszystkie imiona i nazwiska zostały zmienione, a powieściowa Barbara jest alter ego autorki.

Autorka opowiada o swojej rodzinie z niezwykłą wrażliwością. Co więcej, niczego nie koloryzuje, nie upiększa, pisze prawdę, nawet tę najgorszą. Jak powtarza w książce lepsza gorzka prawda niż słodkie kłamstwo. Jak wiadomo, każdy jest tylko człowiekiem i może popełniać błędy, jak np. Zofia, która po stracie ukochanego syna Stacha zamknęła się w sobie, nie dopuszczała do siebie najbliższych - a niedoszłą synową, osobę, która potrzebowała wsparcia, traktowała jak największego wroga.

W powieści opisana została także historia naszego kraju - od zakończenia I wojny światowej, poprzez drugą wojnę światową, czasy PRL-u, aż do wprowadzenia stanu wojennego. Mimo że Mariola Klink nie przeżyła wojny, potrafiła opisać ludzkie tragedie, w taki sposób, jakby je sama przeżyła. Podejrzewam, że mama musiała wiele opowiadać, a autorka była dobrym słuchaczem i potrafiła umiejętnie przelać to na papier.

Czytając niektóre fragmenty nieraz zakręciła mi się łza w oku (co zdarza mi się naprawdę rzadko). W życiu rodziny Lubelskich oraz ich najbliższych przyjaciół były wzloty i upadki. Wiele stracili, musieli dostosowywać się do nowych realiów, najpierw wojennych, w których ginęli ich najbliżsi, potem komunistycznych, w których wstąpienie do partii było jedyną słuszną drogą. Jak mówi jeden z bohaterów: przedtem mną rządził szwab, a teraz we własnym kraju jakiś komuch?. Ale potrafili sobie poradzić z przeciwnościami losu, gdyż mieli siebie. Mogli liczyć na wzajemne wsparcie.

Powieść czyta się szybko, gdyż jest napisana lekkim językiem. Historia w niej przedstawiona jest wciągająca, a co najważniejsze, bardzo życiowa. Nie brakuje w niej nagłych odmian losu, który lubi igrać z ludźmi i wywracać ich świat do góry nogami.

Mariola Klink niezwykle umiejętnie nakreśliła postacie, dzięki czemu możemy poznać ich plany, marzenia, nadzieje. Czytelnik ma wrażenie, jakby ich dobrze znał, był z nimi blisko i towarzyszył im w chwilach szczęścia oraz smutku. Nieraz trzymałam kciuki za Marysię i Jerzego, Hankę i Stacha oraz Cześka. A potem za kolejne pokolenia rodziny Lubelskich, jednak nie wszystko szło po ich myśli. Zakończenie jest zaskakujące i słodko-gorzkie, jak cała książka. Aż trudno uwierzyć, że to debiut literacki, gdyż powieść jest na wysokim poziomie. Mam nadzieję, że autorka nie spocznie na laurach i jeszcze coś napisze.

Polecam tę powieść miłośnikom, powieści obyczajowych, zbeletryzowanych biografii oraz rodzinnych historii.

Mariola Klink (ur. 1946) jest z zawodu nauczycielką rosyjskiego. Pasjonuje się poezją Włodzimierza Wysockiego i Bułata Okudżawy. Choć jest już na emeryturze, nie siedzi bezczynnie, m.in. prowadzi bloga. "Baba z baby" to jej debiut literacki - i jakże udany.











http://sztukater.pl/



Autor: Mariola Klink
Tytuł: "Baba z baby"
Ilość stron: 330
Oprawa: miękka





Książka przeczytana w ramach wyzwań:

Czytam nowości!
Czytamy książki historyczne II
Czytamy powieści obyczajowe
Debiuty pisarskie
Europa da się lubić! (I poziom - Polska)
Grunt to okładka (kobieta)
Historia z trupem
Jasna Strona Mocy (330 stron)
Klucznik (śmierć w rozdziale, autor jeszcze nieczytany)
Książkowe podróże (Łódź i okolice, Gdańsk)
Motyw zdrady w literaturze
Pod hasłem (308-348 i 458-498)
Polacy nie gęsi II (rodzinne tajemnice)
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (1,2 cm)
Rekord 2014 (45)
W 200 książek dookoła świata (Polska)
W prezencie II (B, Y)
Wyzwanie miejskie (Gdańsk)



Książka bierze udział w konkursie Zielono mi


22 komentarze:

  1. Może być nawet interesująca ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rodzinne historie- to mnie zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przeczytasz :)

      Usuń
  3. Oj, nie mój klimat, totalnie. Ziewałabym tak szeroko, że pewnie bym złowiła parę much ustami. ;) Ale wiem, że to niezbyt dobrze o mnie świadczy. Płakałaś? Ojej, to, że taka książka zburzyła twardą skorupę Wiki, to chyba komplement ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że to nie Twoje klimaty. E tam, od razu źle świadczy. Każdy ma swoje ulubione gatunki, a tej książce daleko do kryminały czy horroru ;) I wyszło na to, że mam serce z kamienia, a wcale tak nie jest, po prostu musi być naprawdę mocna historia, by mnie wzruszyć. Może nie płakałam, ale miałam łzy w oczach. Pewnie dlatego, że to prawdziwe historie - przy wymyślonych nie jestem taka wrażliwa :P

      Usuń
    2. Prawda, też tak mam - świadomość, że historia jest oparta na prawdziwych wydarzeniach zawsze dodaje +50 punktów do maksymalnego rozczulenia. Aczkolwiek najbardziej ryczałam (poza książkami o holokauście itp) przy "Zaklinaczu koni", "Złodziejce książek" i "Pokucie" :) A też wrażliwa zbytnio nie jestem.

      Usuń
    3. Gdy historia jest prawdziwa, człowiek wtedy bardziej identyfikuje się z bohaterami. Mnie bardziej rozczuliła nie sama wojna, bo tych historii znam mnóstwo ze studiów. Bardziej historia Hanki, która straciła ukochanego Stacha, a zaraz potem okazało się, że jest z nim w ciąży. I żeby nie była wytykana palcami, wyszła za jego przyjaciela Cześka, choć wiedziała, że nigdy go nie pokocha. A on doskonale zdawał sobie z tego sprawę, że Stach zawsze będzie między nimi, że Hanka będzie ich ze sobą porównywać. Ale ją kochał i chciał jej pomóc. I tak mi się ich szkoda zrobiło - jestem chyba zbyt sentymentalna ;)

      "Pokutę" oglądałam i też miałam łzy w oczach. "Zaklinacz koni" i "Złodziejka książek" dopiero przede mną ;)

      Usuń
  4. Mnie też specjalnie do tej książki nie ciągnie, choć przyznaję, że pierwszy raz ją na oczy widzę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że lubisz wojenne klimaty, a tu wojny Ci pod dostatkiem ;) Wcale mnie to nie dziwi, gdyż książka ukazała się w lutym tego roku, więc jest "świeżynką" :)

      Usuń
  5. Książka zdecydowanie dla mnie. Dlaczego? Ponieważ uwielbiam obserwować relacje międzyludzkie a kiedy to jest jeszcze powiązane z poznaniem historii Polski to wchodzę w ciemno! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że może spodobać Ci się ta książka, gdyż relacji międzyludzkich będziesz miała pod dostatkiem :)

      Usuń
  6. Lubię takie pokoleniowe książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie "Baba z baby" powinna Ci przypaść do gustu :)

      Usuń
  7. Ale super publikacja. Wszystko mi się w niej podoba. 4 pokolenia, wspaniale.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie sagi rodzinne, to bardzo zajmujące czytać o losach innych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mam nadzieję, że się skusisz :)

      Usuń
  9. Super lektura dla mnie :). Już ją zapisałam na listę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, mam nadzieję, że spodoba Ci się tak samo jak mnie :)

      Usuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)