sobota, 29 marca 2014

"Lit-6" - nuklearny terroryzm

"Lit-6" to trzymający w napięciu thriller ekologiczny z elementami science-fiction. Powieść skłania także do refleksji na temat zagrożeń wynikających z użycia broni atomowej.

1 marca 1954 roku na atolu Bikini (Wyspy Marshalla) należącym do Stanów Zjednoczonych, została przeprowadzona pierwsza próba eksplozji termojądrowej. Test nazwany Caste Bravo doprowadził do największej katastrofy ekologicznej wywołanej próbnym wybuchem jądrowym na świecie, a atol Bikini nazwano "drugą Hiroszimą". Nastąpił ogromny opad radioaktywny, który rozszedł się w kierunku zamieszkanych wysp atolu. W konsekwencji doszło do skażenia najbliższych wysp. Jednak najgorsze było to, że mieszkańcy nie wiedzieli o zagrożeniu, przez co wychodzili z domów i obserwowali dziwne zjawisko przypominające śnieg. Następnego dnia zaobserwowano u nich objawy choroby popromiennej. Jednak nie byli oni jedynymi poszkodowanymi, gdyż w chwili eksplozji na Oceanie Atlantyckim, nieopodal "punktu zero" przebywał wtedy kuter japoński "Szczęśliwy Smok". Jak można się domyślić, uderzył w niego opad radioaktywny i wkrótce cała załoga Szczęśliwego Smoka miała mdłości i była chora. Musiało jednak minąć sześćdziesiąt lat, zanim świat zrozumiał, że owego feralnego dnia planeta ludzi stała się o wiele mniej bezpiecznym miejscem. Niestety jest to prawdziwa historia, która stała się punktem wyjścia do fabuły "Litu-6" Risto Isomäkiego.

Akcja powieści rozgrywa się w czasach współczesnych, około 60 lat po tragicznych wydarzeniach na atolu Bikini. Z japońskiego koncernu Yoisikava zostaje skradzione 6 ton izotopu litu, a po strażnikach pilnujących pomieszczenia zostaje krwawa masa. Pracownicy powiadamiają o zaistniałej sytuacji służby specjalne Stanów Zjednoczonych. Sprawę przejmuje Lauri Nuri, agent rządowy fińskiego pochodzenia. Nie wie nawet, że to dopiero początek kłopotów, gdyż wkrótce ginie 180 gramów izotopu plutonu. Substancje te osobno nie stanowią zagrożenia, lecz połączone razem mogą przyczynić się do powstania bomby atomowej... Kto chce posłużyć się tak niebezpieczną bronią i jaki jest jego plan? Czy Lauri Nuriemu uda się powstrzymać tragedię?

Nie bardzo wiedziałam, czego spodziewa się po tej książce. Lubię thrillery, ale pierwszy raz czytałam thriller ekologiczny (nawet nie wiedziałam, że taki istnieje). Poza tym to moje pierwsze spotkanie z literaturą fińską. Jednak okazało się, że niepotrzebnie się obawiałam.

"Lit-6" to trzymający w napięciu thriller ekologiczny z elementami science-fiction. Nie brakuje w nim nagłych zwrotów akcji, które zmieniają punkt widzenia o 180 stopni. Książkę czyta się szybko, gdyż historia jest bardzo emocjonująca i mrożąca krew w żyłach. Akcja jest wartka, dzięki pościgom, strzelaninom. Autor nie szczędzi także fałszywych tropów, by zmylić czytelnika, który cały czas zastanawia się, czy dojdzie do zagłady. Dużym walorem jest także zaskakujące zakończenie.

Warto wspomnieć, że wszystko jest naukowo wyjaśnione, co dodaje książce wiarygodności. Isomäki włożył sporo pracy w zbieranie materiałów do swojej powieści. Podczas czytania można sobie przypomnieć wiedzę z fizyki jądrowej lub uświadomić swoje braki. Niektórych może zniechęcić, zbyt duże nagromadzenie naukowych terminów, ale da się to opanować.

Autor połączył w swojej powieści 3 kręgi kultury - japoński, amerykański i fiński. Akcja rozgrywa się bowiem w Japonii i Stanach Zjednoczonych, natomiast główny bohater agent rządowy Lauri Nuri pochodzi z Finlandii. Jak sam mówi o sobie: Nie urodziłem się w Ameryce. Chyba jestem z definicji najemnikiem. Psem wojny. Dziwką wojny, jak niektórzy powiadają. Nuri nie do końca jest przekonany co do słuszności działań agencji, w której pracuje. Z tego powodu musi więc zmierzyć się nie tylko z terrorystami, lecz także z samym sobą.

Powieść jest antyamerykańska. Pokazane jest dążenie za wszelka cenę Stanów Zjednoczonych do potęgi, a chęć odwetu ma odbija się na każdym bohaterze powieści. Autor sprzeciwia się także przemocy, dlatego w swojej książce trochę miejsca poświęca opisowi tortur stosowanych przez Amerykanów. Isomäki stawia ważne pytanie: Czy możemy być pewni, że straszenie innych ludzi jest najlepszym sposobem na zwiększenie naszego bezpieczeństwa?

Powieść skłania także do refleksji na temat zagrożeń wynikających z użycia broni atomowej. Rodzą się pytania, czy reaktory są wystarczająco chronione i czy rzeczywiście tak niewiele potrzeba do ataku terrorystycznego. Tak naprawdę historia opisana w tej książce może się wydarzyć w każdej chwili. Autor w swojej książce protestuje przeciwko nowemu sposobowi uzyskiwania energii oraz nowej broni. Pokazuje przy tym niepożądane działania rozwoju atomistyki, które wpływają na ludzi oraz środowisko naturalne. Świadczy o tym kilka słów od autora, zamieszczone na końcu książki. Nadziemna produkcja energii jądrowej nigdy nie będzie bezpieczna. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń można ocenić, że ryzyko poważnej awarii jest stosunkowo małe, niemniej jednak grupa kilku groźnych organizacji terrorystycznych poinformowała ostatnio, że rozważa także ataki na elektrownie atomowe. Niemożliwe jest skonstruowanie takich kopuł ochronnych, zaworów, rur i innych części, które wytrzymałyby skutki eksplozji wewnątrz reaktora. Niestety trudno nie zgodzić się z opinią Isomäkiego.

Polecam tę powieść miłośnikom thrillerów z elementami science-fiction, niebanalnych historii, w których broń jądrowa i ekologia grają główną rolę, a także literatury fińskiej.

Risto Isomäki jest fińskim pisarzem i dziennikarzem. Od lat zajmuje się zagadnieniami związanymi z energią jądrową i globalnym ociepleniem. W swoim dorobku literackim ma także m.in. zbiór opowiadań "Kryształowa róża", "Księgę Gilgamesza", "Rycerzy ciemniej chmury" oraz "Przebudzenie".









Autor: Risto Isomäki
Tytuł: "Lit-6"
Ilość stron: 314
Oprawa: twarda






Książka przeczytana w ramach wyzwań:

Czytam literaturę amerykańską
Czytamy kryminały (kryminały, w których treścią jest zamach nuklearny)
Historia z trupem
Jasna Strona Mocy (314 stron)
Kapitan Żbik i Skandynawia
Kryminalne wyzwanie
Książkowe podróże (Japonia, Stany Zjednoczone)
Pod hasłem (bez spacji)
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (2 cm)
Rekord 2014 (42)
W 200 książek dookoła świata (Finlandia)



36 komentarzy:

  1. O - jeszcze nie czytałam - koniecznie muszę dorwać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początku pomyślałam "eee thriller ekologiczny, co to w ogóle jest". Potem, gdy napisałaś, że wyjściem dla książki są prawdziwe wydarzenia, że autor solidnie merytorycznie się przygotował, że książka dużo wyjaśnia, zmieniłam zdanie na "muszę przeczytać!". Następnie okazało się, że książka jest antyamerykanska, że autor przekazuje swoje ekologiczne poglądy - mój entuzjazm spadł.
    Ostatecznie jednak jestem zainteresowana i chcę się zmierzyć z tym tematem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że swoją recenzją wywołałam w Tobie takie skrajne odczucia ;) To jesteś proamerykańska w każdej sprawie? Ja uważam, że nie są nieomylni. Świadczy o tym chociażby przykład z pierwszego akapitu.

      To cieszę się, że mimo pewnych wątpliwości udało mi się Cię przekonać :)

      Usuń
    2. Dziewczyno, zaserwowałaś mi jazdę rollercoasterem - góra i dół, góra i dół :D Na pewno nie są nieomylni, ale z jakiś względów nie lubię ich krytyki :) Takie emocjonalne przywiązanie.

      Właśnie dodałam książkę na LC, to na pewno tytuł nie zapomnę :)

      Usuń
    3. Widzisz, i nie musiałaś iść do wesołego miasteczka :P Ciekawa jestem, jakie to względy. I skąd się bierze to przywiązanie? :)

      Super :)

      Usuń
    4. Nie musiałam, a co jeszcze lepsze, nie mam mdłości :P
      Trudno mi powiedzieć - może to kwestia tego, że mój tata zawsze dobrze mówił o Amerykanach ;P

      Usuń
    5. A ja lubię wszelkie karuzele i kolejki górskie - im szybsze, tym lepiej ;)

      To jest jakiś argument :)

      Usuń
    6. Ja byłam kiedyś z koleżankami w Heide Parku w Niemczech i skończyło się na tym, że ja najlepiej bawiłam się na kolejkach dla dzieci, podczas gdy one zaliczały wszystkie ekstremalne :P Może Tobie by się to miejsce spodobało ;)

      Usuń
    7. Niekoniecznie by mi się spodobało, nie znoszę niemieckiego. Za to podobało mi się w Disneylandzie (we Francji) i w Gardalandzie (we Włoszech) - ekstremalnych zabaw miałam do wyboru do koloru ;)

      Usuń
  3. Swego czasu był bum na tę książkę na blogach, ale do mnie thriller ekologiczny jakoś nie przemawiał, wiec się nie skusiłam. I do tej pory nic się w tej materii u mnie nie zmieniło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, też nie czytałam takich thrillerów, ale postanowiłam zaryzykować i nie żałuję :)

      Usuń
  4. Ja wyjątkowo mniej słyszałem o książce, a więcej o historii na której się opiera. Amerykanie zrobili tam niezłe gówno, którego później bardzo długo nie chcieli sprzątnąć. Zawsze takie sytuacje kojarzą mi się nieodmiennie z Nowym Orleanem i tym zabójczym w skutkach osuszaniem bagien. Fakt - nie jestem jakiś strasznie pro-ekologiczny, ale wydaje mi się, że takie książki są potrzebne. Należy nagłaśniać takie sprawy, bo zwykle znajduje się strasznie dużo wpływowych osób chcących je ukryć. Oczywiście z przyjemnością bym przeczytał.

    Tak jeszcze odnosząc się do tematu ekologii: proponuję w wolnej chwili poczytać o katastrofie w Bhopalu, agencie Orange, czy nawet naszym swojskim Czarnobylu. Ludzie to idioci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej mało znane wydawnictwo, więc wcale się nie dziwię. A ja z kolei pierwszy raz usłyszałam i tej historii z tej książki. Nie dość, że nie chcieli sprzątnąć, to jeszcze wyciszyli sprawę, jakby nic się nie stało. A ta historia z 1954 roku jest tylko wprowadzeniem do tematu, którym jest zamach nuklearny. Myślę, że ta książka mogłaby Ci przypaść do gustu :)

      Nie jestem jakąś miłośniczką tej tematyki, przeczytałam książką bardziej dlatego, że to thriller. Ale zerknę ;)

      Usuń
    2. Bywają też afery w drugą stronę - np. ta o babce, która doprowadziła do zakazu użycia pestycydów, które zabijały również komary, przez co w Afryce miliony umierają na malarię (czy jakoś tak)
      http://blog.teluk.net/2010/09/uratowali-komary-umierali-ludzie.html

      Ludzie to idioci... :D

      "przeczytałam książką bardziej dlatego, że to thriller" <-- i dlatego Wiki nigdy nie uwierzę, że porzucisz kryminały; stara miłość nie rdzewieje ;D

      Usuń
    3. Nie słyszałam o tej aferze. Ale poczytam o niej w wolnej chwili :)

      Oj daj się wkręcić :P

      Usuń
    4. Biedna Wiki - raz napiszesz recenzję książki związanej z ekologią i od razu wszyscy Cię zamęczają rzeczami do przeczytania :P

      Dam, ale dopiero 1 kwietnia :P

      Usuń
    5. No właśnie, chyba przestanę pisać takie recenzje :P

      Trzymam za słowo :)

      Usuń
    6. Chyba nie masz wyjścia :P

      O nie, Wiki, proszę nie przestawaj czytać kryminałów!!! (daję się wkręcić ;dd)

      Usuń
    7. No nie mam, co poradzić ;)

      Super, bo dziś nikt się nie dał wkręcić na moje żarty - chyba wyszła z wprawy :)

      Usuń
  5. Przyznam, że zainteresowałaś mnie książką, tym bardziej, że dla mnie literatura fińska to egzotyka, bo oprócz nazwiska Mikki Waltari nie jestem w stanie wymienić żadnego autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też egzotyka. Nawet powieści Waltariego jeszcze nie czytałam ;)

      Usuń
    2. Pisał nawet ( oprócz powieści historycznych) kryminały, czego też dowiedziałam się całkiem niedawno.

      Usuń
    3. Ja słyszałam tylko o kryminałach ;)

      Usuń
  6. Thrillery bardzo lubię czytać, chociaż o tematyce ekologicznej niekoniecznie, ale za to nie trawię wszelkich elementów science-fiction, dlatego obawiam się, że jednak miałabym problem z odnalezieniem się w fabule tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie czytałam kiedyś ze dwa thrillery ekologiczne- więc i może skuszę się na ten.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak przeczytałam thriller ekologiczny to sobie pomyślałam brzydko WTF????!!!! :D
    Nie wiem, jakoś mnie to nie pociąga. A chyba powinno - można się przecież zastanowić co by było gdyby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu tak brzydko sobie pomyślałaś? :P Spróbuj, może Ci się spodoba ta książka :)

      Usuń
    2. Pierwszy raz spotkałam się z nazwą thriller ekologiczny - naprawdę!!! :))))

      Usuń
    3. Powiem Ci w sekrecie, że ja też ;)

      Usuń
  9. Czytałam, czytałam! Powiem Ci, że całkiem mi się podobała ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie niż thrillery, niż thrillery, jakie do tej pory czytałam ;)

      Usuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)