poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozpoczął się "Rok wilkołaka"

Wilkołaki to jeden z najpopularniejszych motywów horrorów (obok wampirów). Nie dziwi więc, że Stephen King sięgnął po niego już w latach 80. i stworzył "Rok wilkołaka".

Małe miasteczko Tarker Mills zalewa fala grozy. Coś nieludzkiego przybyło do Tarker's Mills. Niewidocznego niczym księżyc w pełni płonący wysoko an nocnym niebie, pod warstwą chmur. To Wilkołak, i nie ma żadnej przyczyny, dla której zjawił się tu i teraz - równie bez powodu jak rak, psychopata o morderczych skłonnościach czy zabójcza trąba powietrzna. Bestia wyrusza na żer zawsze przy pełni księżyca. W styczniu ginie kolejarz, który został uwięziony w zaspie. Miesiąc później zostaje zamordowana kobieta w swojej sypialni. Jak widać, nikt nie jest bezpieczny i nie może przewidzieć kolejnego ataku. Jedno jest pewne, gdy na niebie zaświeci okrągła tarcza księżyca, wilkołak wybierze kolejną ofiarę...

"Rok wilkołaka" to lekki horror, składający się z 12 części, zatytułowanych nazwami miesięcy. W założeniu Stephen King stworzył ten utwór na potrzeby kalendarza. W każdym miesiącu miał być zamieszczona kolejna część historii. Jednak wydawca odrzucił ten pomysł. Autor postanowił więc rozbudować ten tekst i wydać jako powieść.

Książkę czyta się szybko z uwagi na jej objętość oraz lekkość języka. Historia wciągnęła mnie od początku, zastanawiałam się, kto stoi za tajemniczymi morderstwami. Niestety nie udało mi się odkryć prawdy samodzielnie i rozwiązanie zagadki było dla mnie dużym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Kingowi po raz kolejny udało się mnie zwieść i uśpić moją czujność.

Minusem jest ilość stron, historia ta mogłaby być dłuższa, gdyż w takiej formie przypomina bardziej opowiadanie. Przeszkadzał mi również brak mocniejszych opisów. Horror powinien budzić emocje, a tu ich zabrakło. Na szczęście autor zrekompensował mi to zakończeniem.

Na koniec King tłumaczy się czytelnikom z wyboru dni, w których uderza Bestia: Każdy, kto choć trochę interesuje się fazami Księżyca, zorientuje się natychmiast, że niezależnie od wybranego roku pozwoliłem sobie na sporą dowolność, jeśli chodzi o cykl księżycowy - zwykle po to, by wykorzystać szczególne dni (walentynki, czwarty lipca itd.), które "symbolizują" w naszych umysłach pewne miesiące. Czytelników, którzy sądzą, że się pomyliłem, zapewniam, iż wiedziałem, że robię błąd - ale pokusa była zbyt silna.

Choć to jedna ze słabszych książek mistrza horroru, to i tak mi się podobała. Oczywiście nie tak jak "Misery" czy "Dolores Claiborne". Wynika to z tego, że bardzo lubię twórczość Stephena Kinga i chyba nie potrafię spojrzeć na nią obiektywnie. Podobnie podobała mi się "Komórka", którą wszyscy krytykują. "Rok wilkołaka" polecam miłośnikom lekkich horrorów, wilkołaków oraz Stephena Kinga. Najlepiej przekonać się samemu, czy książka przypadnie Wam do gustu.

Stephen King (ur. 1947) jest amerykańskim pisarzem, uznanym za mistrza horroru. Wydawał także pod pseudonimem Richard Bachman. Zadebiutował w 1974 roku właśnie powieścią "Carrie". W swoim dorobku ma także m.in. "Lśnienie", "Zieloną milę", "Cmętarz Zwieżąt" czy "Miasteczko Salem".







Autor: Stephen King
Tytuł: "Rok wilkołaka"
Ilość stron:128
Oprawa: miękka




Książka przeczytana w ramach wyzwań:

Czytam Kinga
Czytam fantastykę II
Czytam literaturę amerykańską
Czytamy serie wydawnicze (Stephen King - wydawnictwo Prószyński i S-ka)
Historia z trupem
Klasyka horroru
W prezencie (ROK)
Świat Stephena Kinga
Trójka e-pik (książka ulubionego autora)
Wampiry kontra wilkołaki (wilkołak)


32 komentarze:

  1. Kurcze, nie słyszałam wcześniej o tej książce, a wydawało mi się, że mniej więcej kojarzę tytuły wszystkich jego utworów. Za wilkołaczym motywem nie przepadam, ale Kingowi się nie oprę, więc na pewno kiedyś przeczytam tę krótką historię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją znam od dawna, dziś postanowiłam ją przybliżyć moim Czytelnikom :) Ja lubię wilkołaki, choć nie tak ja wampiry, ale bardziej niż zombie. Przeczytaj, ciekawe, jak Ci się spodoba :)

      Usuń
    2. Ja właśnie najbardziej lubię zombie, potem wilkołaki, a na końcu wampiry :) Ale książce dam szansę na pewno :)

      Usuń
    3. Ale mamy odmienny gust - ja mam zupełnie odwrotnie: wampiry, wilkołaki, zombie :P

      Usuń
    4. To prawda, ale przynajmniej możemy poznać dzięki temu książki, po które raczej byśmy nie sięgnęły. I może się okazać, że będą nam się podobać :)

      Usuń
    5. W sumie racja ;) Myślę, że jest książka, która mogłaby Cię przekonać do wilkołaczego motywu - "Dar wilka" Anne Rice. Jest dużo lepsza niż "Rok wilkołaka" Stephena Kinga ;)

      Usuń
  2. King tu i King tam, a ja nie przeczytałam jeszcze ani jednej jego książki! Jest mi tak wstyd, ale no po prostu nie mam kiedy, gdyż muszę się uporać z moim stosikiem. Może ta książka ze względu na swoją mała objętość będzie dobra na początek?
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnaś jak najszybciej zapoznać się z Kingiem. Na początek polecam "Misery", "Carrie", bo "Rok wilkołaka" słaby :)

      Usuń
  3. O, dobrze, że zajrzałam, bo już mogę dopisać Twoją recenzję do tych styczniowych z mojego wyzwania KLASYKA HORRORU. Przy następnej wyślij mi link na luka6eva@gmail.com lub zostaw komentarz.
    Szczegóły: http://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2013/12/klasyka-horroru-moje-wyzwanie-autorskie.html

    Czytałam, że Rok wilkołaka jest jedną ze słabszych pozycji Kinga, ale chyba również po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wkleiłam link do Ciebie. Wczoraj już nie miałam siły i poszłam spać - miałam to zrobić dziś ;)
      Miłośnicy Kinga powinni ją znać ;)

      Usuń
  4. A ja nawet nie wiedziałam, że on napisał książkę o takim tytule :) Serio, serio :)
    Swoją drogą przydałoby mi się znowu coś Kinga przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię zaskakiwać i specjalnie wyszukuje mniej znane tytuły ;) Myślę, że to dobry pomysł :)

      Usuń
  5. Ja też nie potrafię spojrzeć obiektywnie na książki Kinga, wyłącznie subiektywnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam o tej książce, ale co się dziwić. Mało czytałam Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jest mniej popularna, więc wcale się nie dziwię ;)

      Usuń
  7. Ja ostatnio zraziłam się do twórczości Kinga. Zaczął denerwować mnie ten jego gawędziarski styl, dlatego postanowiłam na razie odpocząć od jego dzieł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie jest nowa książka i nie ma w niej miejsca na gawędziarstwo, bo jest za krótka ;)

      Usuń
  8. Tak, czytałam już nie raz, że ta jest jedną ze słabszych, ale ja ja i tak przeczytam. czeka na półeczce na swoją kolej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie, miłośnicy Kinga powinni ją poznać :)

      Usuń
  9. Odpowiadam wizytą. Czytałam. Rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobała Ci się? To rzadkość, głównie ludzie krytykują tę powieść :P

      Usuń
  10. Czytałam, ale jakoś bez większych emocji. Przyznaję, że jest słabsza. Ale King to i tak mój nr 1, więc mu wybaczam małe potknięcia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem. Bo mam tak samo :)

      Usuń
  11. Akurat ta książka jest strasznie słaba. Jak Kinga lubię, tak muszę powiedzieć, że niewiele mi się w niej podobało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że jest słaba, ale i tak ją lubię. Szybko się czyta ;)

      Usuń
  12. Szczerze mówiąc to nie przepadam zbytnio za twórczością tego autora :P Dlatego po prostu sobie daruję :D

    Recenzja dodana do wyzwania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubisz Kinga? Jak to możliwe :P Dzięki :)

      Usuń
  13. Nie czytałam tej książki Kinga, więc jeszcze wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w pierwszej kolejności przeczytaj te lepsze ;)

      Usuń
  14. fajna recenzja , a twórczość Stephena Kinga bardzo polubiłam od jakiegoś czasu :)


    http://czytaniemoimhobby.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Wcale się nie dziwię, bo jak można nie lubić Kinga ;)

      Usuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)