Makabryczne zabójstwa staruszków, zawiłe śledztwo i zaskakujący finał – tego można spodziewać się po książce "Gdzie mól i rdza" Pawła Pollaka.
W mieszkaniu znajdującym się na jednym z wrocławskich osiedli zostaje znalezione ciało Marka Majewskiego, ekscentrycznego staruszka, który po stracie bliskich całkowicie odciął się od świata. Co ciekawe, jego śmierć spowodowała strzała nasiąknięta kurarą (trucizną używaną przez południowoamerykańskich Indian). Następnie mężczyzna został... oskalpowany. Wkrótce ginie kolejny emeryt, tyle że z zupełnie innej broni, choć nie mniej egzotycznej...
Czyżby we Wrocławiu pojawił się okrutny, bezwzględny i niezwykle inteligentny morderca, którego ofiarami stają się bezbronni emeryci? Komisarz Marek Przygodny, zajmujący się tymi sprawami, początkowo wyklucza tę ewentualność, gdyż różnorodne modus operandi przeczą istnieniu seryjnego mordercy. W takim razie, kto mógł posunąć się do takiego okrucieństwa i zyskać na śmierci staruszków?
Choć do tej pory nie przepadałam za polskimi kryminałami, zaczynam się do nich powoli przekonywać. To już druga powieść Pawła Pollaka, jaką miała okazję czytać. I chyba spodobała mi się bardziej od "Kanalii". Na pewno Pollak kolejny raz udowodnił, że polskim kryminałom niczego nie brakuje.
Książkę czyta się szybko, gdyż jest napisana lekkim, miejscami ironicznym językiem. Autor wprowadza także trafne spostrzeżenia dotyczące naszego kraju, oparte na humorze i oryginalnych porównaniach. Fabuła wydaje się dość wiarygodna (może poza wzorkiem, na podstawie którego oblicza się czas zgonu). Nie ma w niej supernowoczesnych laboratoriów kryminalistycznych i metod tropienia przestępców zaczerpniętych z filmów CSI. I dobrze, bo po przeczytaniu książki "Dowody z innego wymiaru" (a dokładnie artykułu o efekcie CSI) zaczęłam sceptycznie podchodzić na tego typu produkcji.
Dużym plusem powieści są świetnie zarysowane portrety psychologiczne bohaterów. Pollak wykreował komisarza Marka Przygodnego, świetnego specjalistę od tropienia przestępców, który boryka się z małżeńskimi problemami, aspiranta Roberta Gajdę - miłośnika Winnetou, któremu brakuje policyjnego nosa, przez co zdarza się strzelić gafę (Czy pani sąsiad miał jakieś kontakty ze środowiskiem... indiańskim?) oraz dziennikarza Jerzego Kuriatę – odpychającego macho, który nie przepuści żadnej dziewczynie. Jednak najbardziej spodobał mi się patolog Józef Małecki, który ma dość specyficzne poczucie humoru, zbliżone do sarkazmu. Najlepiej pokazuje to następujący fragment:
Pollak umiejętnie stopniuje napięcie, poprzez zatajanie istotnych informacji oraz nagłe zwroty akcji, które zmieniają obraz sytuacji o 180 stopni. Nie brakuje także krwawych opisów z miejsc zbrodni i zaskakującego zakończenia, które nie przyszło by mi do głowy. Autor kolejny już raz zostawił kilka asów w rękawie na sam koniec. Poza tym bardzo cenię sobie poczucie humoru w kryminałach, dlatego książka przypadła mi do gustu. Polecam ją miłośnikom kryminałom, szczególnie tym, którzy nie są przekonani do polskich twórców tego gatunku.
W mieszkaniu znajdującym się na jednym z wrocławskich osiedli zostaje znalezione ciało Marka Majewskiego, ekscentrycznego staruszka, który po stracie bliskich całkowicie odciął się od świata. Co ciekawe, jego śmierć spowodowała strzała nasiąknięta kurarą (trucizną używaną przez południowoamerykańskich Indian). Następnie mężczyzna został... oskalpowany. Wkrótce ginie kolejny emeryt, tyle że z zupełnie innej broni, choć nie mniej egzotycznej...
Czyżby we Wrocławiu pojawił się okrutny, bezwzględny i niezwykle inteligentny morderca, którego ofiarami stają się bezbronni emeryci? Komisarz Marek Przygodny, zajmujący się tymi sprawami, początkowo wyklucza tę ewentualność, gdyż różnorodne modus operandi przeczą istnieniu seryjnego mordercy. W takim razie, kto mógł posunąć się do takiego okrucieństwa i zyskać na śmierci staruszków?
Choć do tej pory nie przepadałam za polskimi kryminałami, zaczynam się do nich powoli przekonywać. To już druga powieść Pawła Pollaka, jaką miała okazję czytać. I chyba spodobała mi się bardziej od "Kanalii". Na pewno Pollak kolejny raz udowodnił, że polskim kryminałom niczego nie brakuje.
Książkę czyta się szybko, gdyż jest napisana lekkim, miejscami ironicznym językiem. Autor wprowadza także trafne spostrzeżenia dotyczące naszego kraju, oparte na humorze i oryginalnych porównaniach. Fabuła wydaje się dość wiarygodna (może poza wzorkiem, na podstawie którego oblicza się czas zgonu). Nie ma w niej supernowoczesnych laboratoriów kryminalistycznych i metod tropienia przestępców zaczerpniętych z filmów CSI. I dobrze, bo po przeczytaniu książki "Dowody z innego wymiaru" (a dokładnie artykułu o efekcie CSI) zaczęłam sceptycznie podchodzić na tego typu produkcji.
Dużym plusem powieści są świetnie zarysowane portrety psychologiczne bohaterów. Pollak wykreował komisarza Marka Przygodnego, świetnego specjalistę od tropienia przestępców, który boryka się z małżeńskimi problemami, aspiranta Roberta Gajdę - miłośnika Winnetou, któremu brakuje policyjnego nosa, przez co zdarza się strzelić gafę (Czy pani sąsiad miał jakieś kontakty ze środowiskiem... indiańskim?) oraz dziennikarza Jerzego Kuriatę – odpychającego macho, który nie przepuści żadnej dziewczynie. Jednak najbardziej spodobał mi się patolog Józef Małecki, który ma dość specyficzne poczucie humoru, zbliżone do sarkazmu. Najlepiej pokazuje to następujący fragment:
– Zapytałem pana o przyczynę zgonu - zniecierpliwił się Kania. - Czego pan szuka?Warto wspomnieć, że tytuł powieści nawiązuje do fragmentu Ewangelii wg św. Mateusza: Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie serce twoje. (Mt. 6, 19-21)
– Jajek.
– Jakich jajek?
– Kurzych.
– A dlaczego szuka pan kurzych jajek?
– No jak pan myśli, że to kura jest – patolog wskazał na denata – to szukam jajek, które zniosła. Bo tylko kura potrafi biegać z uciętym łbem, a pan wyraźnie uważa, że on przeżył tę rozwaloną czaszkę i dał się zabić w inny sposób.
Pollak umiejętnie stopniuje napięcie, poprzez zatajanie istotnych informacji oraz nagłe zwroty akcji, które zmieniają obraz sytuacji o 180 stopni. Nie brakuje także krwawych opisów z miejsc zbrodni i zaskakującego zakończenia, które nie przyszło by mi do głowy. Autor kolejny już raz zostawił kilka asów w rękawie na sam koniec. Poza tym bardzo cenię sobie poczucie humoru w kryminałach, dlatego książka przypadła mi do gustu. Polecam ją miłośnikom kryminałom, szczególnie tym, którzy nie są przekonani do polskich twórców tego gatunku.
Paweł Pollak jest pisarzem i tłumaczem literatury szwedzkiej. Zadebiutował w 2006 roku powieścią "Kanalia". Na swoim koncie ma także m.in. powieści "Między prawem a sprawiedliwością" oraz "Niepełni".
Autor: Paweł Pollak
Tytuł: "Gdzie mól i rdza"
Ilość stron: 381
Oprawa: miękka
Książka przeczytana w ramach wyzwań:
Czytamy kryminały (polskie)
Czytamy polecane książki (przez Paulinę)
Czytamy serie wydawnicze (ABC - wydawnictwo Oficynka)
Kapitan Żbik na tropie
Od A do Z (tytuł na G)
Pasionkowe Wyzwanie Czytelnicze (kryminał oraz książka polskiego autora)
Polacy nie gęsi
Wyzwanie miejskie (Wrocław)
Recenzja zgłoszona do wakacyjnego konkursu dla syndykalistów na najlepszą zbrodniczą recenzję lata 2013.
Czytałam, ale mi się niestety nie podobała. Jedynie fragmenty dialogów między dwoma posterunkowymi, nie pamiętam już ich nazwisk, były w moim guście, reszta książki mnie nie wciągnęła :)
OdpowiedzUsuńCo poradzić, może "Kanalia" bardziej Ci się spodoba :) Chodzi Ci zapewne i dialogi Wójcika i Wojtkiewicza - zapomniałam o nich wspomnieć, byli rozbrajający ;)
UsuńSłyszałam dużo dobrego o tym autorze, ale w nawale książek zawsze gdzieś mi przepada. Jeszcze kilka recenzji takich jak Twoja i w końcu przeczytam :) A wszystko dlatego, że na pierwszym miejscu stawiam fantastykę.
OdpowiedzUsuńTo czekam na Twoją opinię :) Ja na pierwszym miejscu stawiam thriller medyczny, a potem kryminał ;)
UsuńJa kiedyś namiętnie czytałam wszystkie książki Cooka :) Może i bym jeszcze po coś podobnego sięgnęła, ale jakoś nie znam autorów piszących o podobnej tematyce.
UsuńKryminały jak najbardzie,j ale głównie retro.
Thrillery medyczne pisze także m.in. Tess Gerritsen, Michael Palmer, Peter Clement. Ale ja wolę Cooka ;) Mam także polski thriller medyczny do przeczytania - "Z chirurgiczną precyzją" Przygrodzkiego. Kryminały retro też bardzo lubię :)
UsuńJa lubięksiążki polskich autorów. A tytuł jest zachęcający, nawet bardzo :)
OdpowiedzUsuńTo przeczytaj, jestem ciekawa, jak Ci się spodoba :)
UsuńStraszne jest życie staruszka: jak nie emerytura niewielka, to go brutalnie uśmiercą! ;)
OdpowiedzUsuńCiekawa okładka, świetnie zarysowane portrety psychologiczne bohaterów, humor - nic, tylko odszukać i przeczytać. :)
Ci akurat na brak kasy nie mogli narzekać, tylko co z tego, jak marnie skończyli ;) To prawda, okładka oryginalna. Próbowałam odszyfrować zamieszczony na niej tekst, ale słabo mi szło :P Koniecznie :)
UsuńMuszę dorwać tę książkę, jestem ciekawa, jak wypada w porównaniu z "Kanalią". Kryminał zapowiada się całkiem dobrze i jest duża szansa, że przypadnie mi do gustu. :)
OdpowiedzUsuńJakby co, służę swoim egzemplarzem. Bardziej spodobała mi się od "Kanalii", gdyż nie ma w nim kontrowersyjnych tematów :)
UsuńChętnie pożyczę. :) Jak tylko uporam się z obecnymi lekturami, to zgłoszę się do Ciebie. :)
UsuńDobrze :)
UsuńZachęcająca recenzja. Szczególnie przypadło mi do gustu to stopniowanie napięcia i zwroty akcji - bo przecież w tym tkwi sedno tego typu historii.
OdpowiedzUsuńkolodynska.pl
Dzięki. Tak, na tym właśnie polega dobry kryminał :)
UsuńNie powiem, ale jestem zaciekawiony tą pozycją ;p. Ale jedno mnie trapi... Kto od kogo zrzynał obrazek na okładce... Czy autor okładki "Gdzie mól i rdza" od autora okładki "Geniusza" Mastertona, czy może odwrotnie :P.
OdpowiedzUsuńSpokojnej nocy Ci życzę :*!
Melon
To przeczytaj w wolnej chwili :) Podobieństwo rzeczywiście jest. Z tego co wiem, książka "Gdzie mól i rdza" została wydana wcześniej (styczeń 2012) niż "Geniusz" (wrzesień 2012), więc wnioski wysuwają się same. Choć może to być równie dobrze zbieg okoliczności :P
UsuńNo, ale te wąsy są zbyt podobne :p. Coś jest na rzeczy :D.
UsuńMyślałam, że chodzi Ci bardziej o skalp. Ale mogą być też wąsy ;)
UsuńTzn. no tak, o ten skalp, ale po prostu tak powiedziałem o wąsach :P. Są zbyt charakterystyczne, więc ktoś musiał posłużyć się "kopiuj, wklej" :D.
UsuńJa bym zrobiła śledztwo na Twoim miejscu :P
UsuńŚwietny polski kryminał! Podobnie jak Ty, cieszyłam się, iż autor odpuścił sobie efekt CSI :) Książkę zaliczyłam do wyzwania. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńCzyli mamy podobne odczucia co do tej lektury :) Dzięki i pozdrawiam.
UsuńTytułu nigdy nie skojarzyłabym z fragmentem z biblii. Jak dla mnie książka zapowiada się bardzo interesująco:)
OdpowiedzUsuńFragmenty są na okładce, więc wygooglałam. Spokojnie, nie znam na pamięć fragmentów Ewangelii. I taka jest :)
UsuńOstatnio kryminały w polskim wydaniu jakoś mnie nie przekonują. Parę razy się mocno sparzyłam. Co do powyższej książki, to mam mieszane uczucia. Wolę jednak przeczytać ,,Kanalię'' tego autora, gdyż podobno jest bardziej przerażająca i brutalniejsza, ale ja lubię takie mocniejsze klimaty
OdpowiedzUsuńAle ta książka też jest brutalna. Może jednak dać polskim kryminałom jeszcze jedną szansę? ;)
UsuńNie wiedziałam, że tytuł odnosi się do Biblii, a czytałam sporo recenzji tej książki. Mam zamiar ją poznać, bo do polskich kryminałów już się przekonałam :)
OdpowiedzUsuńWidać tylko ja to dostrzegłam, a to tylko dlatego, że jestem dociekliwa i lubię wiedzieć, skąd pomysł na tytuł ;) Cieszę się, myślę, że się nie zawiedziesz :)
UsuńKsiążka raczej nie dla mnie. Nie moje klimaty. Może kiedyś polubię tego typu historie, ale na razie nie teraz :) Ooo, widzę, że Ty również sięgasz po książki Agathy Christie :) Muszę przeczytać te, które zrecenzowałaś ^^ pozdrawiam, livresland :*
OdpowiedzUsuńPodobno gusta zmieniają się co 7 lat, więc jest szansa, że polubisz :) Jak na razie zrecenzowałam jedynie dwie książki Christie, ale przeczytałam znacznie więcej ;) Pozdrawiam
Usuń"Kanalię" wspominam bardzo dobrze, więc i do tej lektury bym zajrzała.
OdpowiedzUsuńGorąco zachęcam, skoro spodobała Ci się Kanalia, to powinna także książka "Gdzie mól i rdza" :)
UsuńNie wiem czy bym się wczuła w te książkę...
OdpowiedzUsuńMnie się udało wczuć, nawet żałowałam komisarza Przygodnego.
UsuńPrawda jest taka, że do kryminałów zachęcać mnie nie trzeba :) Dopisuję ten tytuł do listy.
OdpowiedzUsuńCieszę się, w takim razie polecam Ci także "Kanalię" tego autora :)
UsuńZaczynam interesować się tym autorem, cieszę się, że trafiłam na Twoją recenzję:)
OdpowiedzUsuńTo powinnaś przeczytać także "Kanalię" :)
UsuńCieszy mnie Twoja opinia :D Patolog - mistrz ciętej riposty!!
OdpowiedzUsuńPatolog to mój idol, lubię takie specyficzne poczucie humoru :P
Usuńsuper postaci, szczególnie małecki. wójcik i wojtkiewicz też prześmieszny tworzą tandem :-)
OdpowiedzUsuńTo prawda, potrafili czasem powiedzieć coś takiego, że nie było wiadomo czy się śmiać czy płakać ;)
UsuńPamiętam, że byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, gdy ją przeczytałam ;) Na pewno sięgnę po kolejne książki tego autora ;)
OdpowiedzUsuńJa czytałam jeszcze "Kanalię", którą również polecam :)
Usuń