sobota, 18 czerwca 2016

"Memento mori" - prawdziwe przypadki śmierci

"Memento mori. Prawdziwe śmierci przypadki" Tomasza Specyała to autentyczne historie opisujące niezwykłe przyczyny i sposoby rozstania się ze światem.

Podobno śmierć jest jak miłość i niejedno ma imię. Przekonali się o tym bohaterowie artykułów z początku XX wieku, niestety już po fakcie...

Książka "Memento mori. Prawdziwe śmierci przypadki" to zbiór artykułów z prasy z lat 20. i 30., które zostały zebrane i zamieszczone niemal w niezmienionej formie przez Tomasza Specyała. Publikacja została podzielona na 23 części, których tytuły odpowiadają sposobom zejścia ze świata. Wśród nich są m.in. takie tytuły jak: "Odeszli z hukiem", "Na frasunek", "Na ślubnym katafalku", "Śmierć przy robocie", "Czary... ", "…Mary", "Jeźdźcy apokalipsy", "Nosił wilk razy kilka... ", "...Ponieśli i wilka", "Wielkie żarcie", "Siedem grzechów głównych".

Jak wspomina autor: w latach dwudziestych, trzydziestych i wcześniejszych minionego stulecia prasa niemal każdego dnia skrzętnie donosiła o osobliwych przypadkach, które doprowadzały ludzi i zwierzęta do śmierci. Niekiedy tragedie te były barwnie przedstawiane, a w opisywaniu ich nie szczędzono drastycznych szczegółów, trącając przy tym cynizmem, czy czarnym humorem, co w dzisiejszych czasach jest już niespotykane. Tytuły i treści, przedstawionych tu tragicznych zdarzeń, poza drobnymi korektami, są autentyczne i przytoczone niemal in extenso.

Okazuje się, że ilu ludzi, tyle rodzajów śmierci. Można zginąć z rąk ulubionego kota, gdy ten poodkręca kurki z gazem, zostać zastrzelonym przez... tygrysa, gdy wsadzi się mu kolbę strzelby do gardła albo zamarznąć, jadąc na swój własny ślub, a nawet umrzeć... ze strachu przed śmiercią. Nie będę przytaczać więcej przykładów, gdyż najlepiej poznawać je samemu. Dodam jedynie, że jedne przypadki mogą się wydawać zabawne, inne bezsensowne, jeszcze inne w pewnym sensie zasłużone.

Czytając te artykuły, miałam wrażenie, jakbym oglądała program "Śmierć na 1000 sposobów". I słyszałam w głowie zdanie: "nie próbujcie naśladować opisanych wyczynów - zginiecie". Niektóre przypadki były niewiarygodne i skojarzyły mi się z nagrodą Darwina, przyznawaną "by upamiętnić osoby, które przyczyniły się do przetrwania naszego gatunku w długiej skali czasowej, eliminując swoje geny z puli genów ludzkości w nadzwyczaj idiotyczny sposób". Przypadki te stanowiły jednocześnie przestrogę i rozrywkę, skłoniły też do refleksji nad kruchością ludzkiej egzystencji.

Książkę czyta się szybko, gdyż artykuły są krótkie i zabawnie napisane, choć niepozbawione krwawych opisów. Tomasz Specyał miał ciekawy pomysł na wykorzystanie autentycznych artykułów opisujących śmiertelne przypadki. Wycinki z prasy, opatrzone datą i miejscem zdarzenia, nie są jedynie tanią sensacją, lecz stanowią rodzaj dokumentu tamtych czasów. Jedyny mankament to brak źródeł, z których pochodzą te artykuły.

Polecam tę lekturę miłośnikom prawdziwych historii z dreszczykiem. Należy jednak podkreślić, że z uwagi na drastyczne opisy, jest to książka dla osób pełnoletnich.

Tomasz Specyał na swoim koncie ma także "Kryminalną historię Poznania", którą napisał wspólnie z Adamem Pleskaczyńskim.








Warto wspomnieć, że z okazji zbliżającego się Dnia Ojca księgarnia BookMaster przygotowała kupon, który upoważnia do dokonania zakupów ze zniżką 20% na cały asortyment. Wystarczy wpisać kod: DZIEN-OJCA-2016. Promocja trwa do 23 czerwca.



Księgarnia BookMaster



Autor: Tomasz Specyał
Tytuł: "Memento mori. Prawdziwe śmierci przypadki"
Ilość stron: 304
Oprawa: miękka






Książka przeczytana w ramach wyzwań:

ABC czytania (wariant 2 - autor na S)
Historia z trupem
Klucznik (książka z długim tytułem)
Motyw zdrady w literaturze
Pod hasłem (ulotność)
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu ( cm)
W 200 książek dookoła świata (Polska)





6 komentarzy:

  1. Super, muszę na nią zapolować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nie lubię takich książek... może przez to, że "Śmierci na 1000 sposobów" nie znoszę? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, skoro tak, to nic na siłę :)

      Usuń
  3. Te drastyczne opisy mnie kuszę i to bardzo.

    OdpowiedzUsuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)