wtorek, 7 czerwca 2016

Międzynarodowy Festiwal Kryminału 2016 - dzień piąty

Współautor: Lucas

3 czerwca, podczas piątego dnia XIII Międzynarodowego Festiwalu Kryminału, odbyły się m.in. spotkania autorskie, wykłady oraz spotkanie jurorzy kontra nominowani do Nagrody Wielkiego Kalibru.

O godz. 14.30 odbyło się spotkanie z Martą Guzowską - "Chciwość, żądza, zbrodnia". Poprowadziła je Anna Luboń. Spotkanie dotyczyło najnowszej powieści Marty Guzowskiej - "Chciwość". To opowieść o wybitnej złodziejce, wybitnej specjalistce od biżuterii starożytnej. Simona kradnie zabytki i to w dość wyrafinowany sposób.

Fot. Wiki

Autorka za sprawą tej powieści odkryła w sobie chciwość. Zrozumiała chęć posiadania bohaterki. Znalazła w sobie to pożądanie. Jak widać, powieść może być zaskakująca nie tylko dla czytelników lecz także dla ich autorów.

O godz. 16 rozpoczął się wykład "Kryminały a polityka kulturalna", prowadzony przez profesor Małgorzatę Omilanowską, historyka sztuki, warszawianistkę i byłą Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Fot. Wiki
Małgorzata Omilanowska kocha kryminały. Jej zdaniem literatura kryminalna jest pasem transmisyjnym. Oznacza to, że jest świetnym sposobem na przekazanie czytelnikom nowej wiedzy, której sami by nie zgłębili. Dobrym przykładem jest wplecenie do fabuły wątku historii przemysłu lotniczego w powieści Marcina Wrońskiego czy wątku historii medycyny, a konkretnie śmierci połogowej kobiet w XIX wieku w powieści Tess Gerritsen. Najgorzej, gdy ktoś próbuje udawać, że zrobił research. A tak naprawdę nie ma pojęcia, o czym pisze i wychodzą przekłamania.

O godz. 17 odbył się wykład profesor Moniki Całkiewicz zatytułowany "Zbrodnia prawie doskonała. O tym, jak przestępcy próbują zmylić tropy i czy im się to udaje". Okazuje się, że prawdziwe zabójstwa nie mają nic wspólnego z tymi opisanymi w książkach. W rzeczywistości mordercy nie są tak inteligentni.

Fot. Lucas
Czy istnieje zbrodnia doskonała? Nie, ale przestępcy wciąż próbują jej dokonać. Są przy tym optymistami i liczą na łut szczęścia. Jak wiadomo, dobrze przygotowane alibi potrafi skomplikować pracę policji, dlatego powinno się uzgodnić wszystkie możliwe szczegóły (a jest to nierealne). Sprawcy próbują manipulować czasem, czyli pewne wydarzenia zostają przesunięte w czasie, sugerują inny motyw niż im przyświecał, zacierają ślady (to trudne, bo śladem może być włos, złamany paznokieć, chusteczka, którą zabójca wytarł sobie pot z czoła), sugerują, że doszło do samobójstwa lub że był to nieszczęśliwy wypadek, robią wszystko, by policja odnalazła ofiarę po długim czasie, najlepiej NN (jeśli nie wiemy, kto nie żyje, nie wiemy, jaki jest motyw).

O godz. 18 rozpoczęło się spotkanie z Peterem Robinsonem, laureatem Honorowej Nagrody Wielkiego Kalibru. Spotkanie poprowadził Piotr Kofta. Ten angielski pisarz jest twórcą postaci inspektora Banksa. I choć łączy go z tym bohaterem relacja podobna do małżeństwa z wieloletnim stażem, to nie ma na jego punkcie obsesji i nie mógłby nim być - podobnie Banks nie mógłby być pisarzem. Banks jest Everymanem, ale przecież każdy człowiek może być ciekawy. Ale mordercy pochodzą z klasy wyższej.

Fot. Wiki
Peter Robinson mieszka w Kanadzie, ale pisze powieści dziejące się w Północnej Anglii. Raz spróbował napisać powieść dziejącą się w Toronto, ale nie została wydana. Zanim opublikował pierwszą powieść, napisał cztery inne. I przekonał się, że nie należy pisać o pracowniku opieki społecznej, który pracuje jako taksówkarz. Jak zaczął pisać? Pewnego dnia doszedł do wniosku, że chciałby podzielić się z innymi dręczącymi go koszmarami. Gdy pisze, improwizuje, nie ma planu powieści. Zazwyczaj nie wie, kto zabił, póki nie napisze 2/3 książki. Jego historie są unikatowe, bo usłyszał je od dziadka i ojca.

O godz. 20.30 odbyło się spotkanie z Pierre'em Lemaitre'em, laureatem Honorowej Nagrody Wielkiego Kalibru. Spotkanie poprowadził Paweł Goźliński. Autor mimo gwałtownej ulewy i związanych z nią problemów na lotnisku, dotarł do Polski. I choć trochę się spóźnił, nie było po nim widać zmęczenia, wprost przeciwnie - był uśmiechnięty i tryskał energią.

Fot. Wiki

Był przy tym niezwykle dowcipny. Z rozbrajającą szczerością wyznał, że kłamie w wywiadach. A co najbardziej zaskakujące, po otrzymaniu prestiżowej Nagrody Goncourtów myślał, że to pomyłka. Tylko dwóch pisarzy kryminałów ją otrzymało, tym drugim był Lemaitre. Śniło mu się nawet, że mu odbierają tę nagrodę.

O godz. 22 rozpoczęło się spotkanie "Jurorzy oraz czytelnicy kontra nominowani". Spotkanie poprowadził Irek Grin. Na scenie zasiedli Wojciech Chmielarz ("Wampir"), Mariusz Czubaj ("Piąty Beatles"), Katarzyna Kwiatkowska ("Zbrodnia w szkarłacie"), Remigiusz Mróz ("Kasacja", "Zaginięcie"), Jakub Szamałek ("Czytanie z kości"). Zabrakło Marty Zaborowskiej ("Gwiazdozbiór").

Fot. Wiki

Autorów przepytywali przewodnicząca jury - Janina Paradowska oraz prof. Małgorzata Omilanowska, Marcin Baran, Witold Bereś i Marcin Sendecki. Nie było Zbigniewa Mikołejki, Grzegorz Sowuli i Marcina Maruty.

Spotkanie miało charakter bardzo luźny. Zaczęło się od spadania na podłogę książki "Wampir" Wojciecha Chmielarza. A potem było coraz zabawniej. Mariusz Czubaj obwołał się Beatą Kozidrak polskiego kryminału i został gwiazdą wieczoru. Jego cięty humor był nie do przebicia. A Sandomierz zyskał przydomek polskiej stolicy zbrodni.


Całą relację możecie przeczytać tutaj.

2 komentarze:

  1. Widzę, że Pierre Lemaitre z przygodami trafił na miejsce, ale zachował przy tym profesjonalizm. Świetna relacja :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Ale to tylko fragmenty, całość relacji pod linkiem ;)

      Usuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)