środa, 16 grudnia 2015

Spotkanie autorskie Veroniki Roth

12 grudnia w warszawskim Empiku Juniorze odbyło się spotkanie autorskie z Veronicą Roth, autorką trylogii "Niezgodna".

Na drugim piętrze już od godz. 9 zaczął gromadzić się tłum nastolatek. Choć spotkanie miało się odbyć w samo południe. W rolę prowadzącej wcieliła się Justyna Dżbik-Kluge, dziennikarka radiowa, która potrafiła nawiązać świetny kontakt z tą niełatwą do okiełznania grupą wiekową. Jednak poradziła sobie znakomicie, a piskom nie było końca.


Veronica Roth potrafi powiedzieć Gdańsk i Łódź. A podczas spotkania nauczyła się także słowa Kielce. Dla Veroniki była to pierwsza wizyta w Polsce. Jednak, jak zdradziła fanom, jej dziadek pochodzi z Łodzi, babcia z Gdańska, a mama jest Polką.

Oczywiście w domu Polska była bohaterem opowieści rodzinnych. - Przyjeżdżając tutaj, zdałam sobie sprawę, które elementy w moim życiu mogły się wiązać z Polską - m.in.: pomarańcze, pierogi, barszcz - wspomniała Veronica.

Veronica Roth sprzedaje swoje książki na całym świecie, w 47 krajach. Do tej pory sprzedano 35 mln egzemplarzy "Niezgodnej". Gdzie znalazła inspirację do napisania tej serii? - Inspirację znalazłam na studiach psychologicznych, na zajęciach z terapii ekspozycyjnej. To sposób leczenia lęków i fobii, poprzez wystawienie ludzi na coś, czego się boją, np. pająków. Pomyślałam, że dobrze by było to wykorzystać w literaturze science-fiction - przyznała pisarka.


Jak Veronica wpadła na pomysł z frakcjami? Autorka uznała, że gdyby wszyscy byli Nieustraszeni, to by się pozabijali. Musiała więc stworzyć inne frakcje, dać inne cechy ludziom, by stworzyli wspólnie działające społeczeństwo. Bardzo ważne jest znalezienie równowagi. Było to także ważne przy pisaniu, by nie okazało się, że jedna frakcja będzie bardziej rozwinięta od innych. Taki świat stworzony z pięciu ludzkich cech byłby idealny.

Jak powstawała książka? Czy pomysł był już w głowie czy powstawał w trakcie pisania? Veronica miała na początku plan i stworzyła nawet mapę do końca całej serii. Ale w trakcie pisania przychodziły fajniejsze rozwiązania do głowy. Nawet dla niej było przyjemne odkrywać, że część rzeczy, które założyła, się sprawdzą, a część można zmienić, żeby brzmiały jeszcze lepiej.

Czy Veronica lubi swoich głównych bohaterów Tris i Tobiasa? - Lubię swoich bohaterów, chociaż różnie w bajkach bywa. Mam dla nich współczucie i dobre emocje. Staram się wczuwać w ich sytuację. Ale czasami wolę złych bohaterów, bo jest to dla mnie większe wyzwanie literackie - przyznała Veronica. - Bardzo lubię Caleba, brata Tris. Trochę jest tchórzem, a trochę jest odważny. Trochę jest dobry, trochę jest zły. To jest postać niejednoznaczna - dodała.


Veronica zgadza się z tym, że jej książki to literatura młodzieżowa. I to właśnie o tej grupie odbiorców myślała, gdy pisała swoje książki. Młodzi ludzie mają najwięcej wątpliwości, sytuacje, w których muszą dokonywać wyboru, więc cała fabuła zbudowana została z myślą o nich.

Justyna Dżbik-Kluge przyznała, że ma koleżankę, która ma 40 lat i pierwszą część trylogii przeczytała w cztery godziny. - To bardzo miłe, że ludzie czytają, w dodatku moje książki. Nie dziwi mnie to, że są to także osoby starsze, bo w moich książkach są uniwersalne prawdy - powiedziała Veronica.


Książki Veroniki można czytać na różnych poziomach, filozoficznym, politycznym, psychologicznym. Jednak najbliższa dla autorki jest perspektywa psychologiczna. Jednakże jest dla niej niezwykle rozwijające, gdy ktoś przychodzi i pokazuje jakieś konteksty polityczne, bo wtedy wynika z tego coś, na co sama nie wpadła. A znajduje to teraz w swojej książce.

Ile swoich marzeń i doświadczeń życiowych włożyła Veronica do tych książek? Czy jest Tris? Veronica nie lubi tego pytania. Ale jak sama przyznała, Tris czuje się źle w swoim otoczeniu, myśli, że do niego nie pasuje. Podobnie było z autorką, niezbyt dobrze czuła się w swoim otoczeniu. Była wycofana, lekko zdenerwowana, może nie nieśmiała, ale coś jej nie grało. Dlatego wzięła ślub po szkole, wyjechała do Rumuni i teraz jest w porządku.

Którą frakcję wybrałaby Veronica? Może Nieustraszoność? - Nie chciałabym wybierać żadnej frakcji, dla mnie to brzmi strasznie i jest niezwykle trudne. Ale gdybym musiała wybierać, zdecydowałabym się na Altruizm. Może to nudne tak żyć, ale jest dobre. Umarłabym, gdybym była Nieustraszoną - zdradziła Veronica. - Choć są fragmenty w książka, gdy Cztery się wymyka, próbuje eksplorować tereny, które są poza tym zamknięciem. I pewnie uciekałabym do takich miejsc - dodała.


Czy Veronica czytała książki w wieku młodzieżowym? - Gdy byłam w Waszym wieku dużo czytałam. Kiedy byłam młodsza pojawił się Harry Potter. Miałam 11 lat, Harry miał tyle samo, więc dorastałam z nim. Czytałam też dużo science-fiction - przyznała Veronica. - Kiedy byłam młodsza w literaturze nie było kategorii młodzież, tylko dzieci. Teraz moje ulubione książki to "Dawca" Lois Lowry, "Diuna" Franka Herberta, "Nowy wspaniały świat" Aldousa Huxleya. Dużo czytam, bo to jest potrzebne w moim zawodzie.

Czy zawsze chciała być pisarką? Właściwie chyba tak, bo zawsze to kochała. Ale był ten problem, że z pisania nie da się wyżyć. Jak pokazała historia, Veronica sobie całkiem dobrze radzi finansowo. Nauczyciele w szkole zachęcali ją, by pisała, bo świetnie jej to wychodziło. I zaryzykowała, nie spodziewała się tego sukcesu. Twierdzi, że jest pesymistką w przewidywaniu tego, co się stanie. Dlatego sukces był dla niej miłą niespodzianką. Co ciekawe, swoją pierwszą książkę wysłała do jednego z największych wydawnictw na świecie i ją zaakceptowało, od razu sprzedała prawa do filmu.

- Jeśli chcesz być pisarzem, musisz chcieć czegoś więcej niż sukces. Żeby być dobrym pisarzem, trzeba kochać pisanie. Myślenie o sukcesie nie wystarczy. To jest punkt dojścia. Jak kochasz to pisanie, a ktoś cię źle oceni, jak ktoś odrzuci twoje pierwsze próby, to cię to tak całkiem nie załamie, bo będziesz chciał/a dalej pisać. Bez miłości do pisania i bez tego całego procesu, nie będzie sukcesu - radziła Veronica.


Veronica opowiadała także o rytuałach podczas pisania (nigdy nie pisze długopisem, lubi pisać w różnych sytuacjach i dziwnych miejscach), jak sukces wpłynął na jej życie (ma pracę, pieniądze, wyszła za mąż). Zdradziła także, nad czym teraz pracuje (powieść science-fiction, której akcja dzieje się w przestrzeni kosmicznej). Ważna informacja dla fanów: pisarka nie ma konta na Facebooku, ale ma na Twitterze.

Po spotkaniu można było zdobyć autograf na jednej książce i zrobić sobie zdjęcie z autorką. Kolejna była gigantyczna. Początkowo możliwość tę miało 250 osób, ale pisarka zgodziła się podpisać książki każdemu. Podobno trwało to 3 godziny. Mnie udało się załatwić sprawę w 20 minut, gdyż przezornie zajęłam kolejkę już po 10.


Relacja ukazała się także tutaj.



14 komentarzy:

  1. Zazdroszczę spotkania! :D
    Niesamowite - mama autorki była Polką? I nie nauczyłam jej mówić po polsku? Aż dziwne...
    Ile Polaków jest na tym świecie to ojejku!

    Zazdroszczę spotkania - żałuję, że nie jestem z Warszawy... Ale no cóż ;)
    Może będą jeszcze inne spotkania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziadkowie też :) Nie wiem, widocznie nie. Może sama ledwo już mówi po polsku. Tak, Polacy są praktycznie wszędzie :)

      Miejmy nadzieję, że jeszcze przyjedzie do Polski, bo z tego co mi mówiła, spodobał Jej się nasz kraj :)

      Usuń
  2. Gdybym nie pracowała tego dnia do 18, to bym oczywiście tam zajrzała...
    A tak, to dziekuję za relację z tego spotkania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że Cię nie było. Polecam się na przyszłość ;)

      Usuń
  3. Zbierałam się na to spotkanie, ale potem okazało się ze będą tłumy i trochę mnie to zniechęciło. Dobrze, że napisałaś o spotkaniu dzięki temu choć trochę czuję jakbym tam była :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba było się przerażać, ja zajęłam dogodne miejsce, w którym dało się oddychać, było dobrze widać i można było robić zdjęcia ;) Cieszę się, starałam się zrelacjonować to spotkanie jak najdokładniej :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa relacja i oczywiście świetne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, jakimś cudem udało się je zrobić pomimo tłumu i z dość dużego oddalenia :)

      Usuń
  5. Po spotkaniu z Adamem Wajrakiem zatęskniłam za kameralnymi zlotami. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, że spotkanie z Wajrakiem do kameralnych nie należało ;) Kameralne spotkania są najlepsze :)

      Usuń
  6. Wow! Jakie kolejki :) Ogromnie zazdroszczę i gratuluję pamiątkowego zdjęcia i autografu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) To nie kolejka, tylko część tłumu pod sceny, na jakąś godzinę przed. Kolejki po autograf nie zrobiłam, ale była ogromna ;)

      Usuń
  7. Nie wiedziałam, że korzenie autorki to Łódź. Super, może kiedyś odwiedzi nasze miasto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może odwiedzi, w końcu stamtąd pochodzi Jej dziadek :)

      Usuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)