środa, 22 maja 2013

"Nano", czyli tajniki nanotechnologii

Czym jest nanotechnologia i jakie może mieć znaczenie dla medycyny? I czy jest ona bezpieczna dla ludzkiego organizmu? Na te pytania odpowiada najnowszy thriller medyczny Robina Cooka.

Główną bohaterką jest ambitna absolwentka medycyny Pia Grazdani, która po traumatycznych przeżyciach, mających miejsce 2 lata wcześniej, postanawia wyjechać z Nowego Jorku. Przenosi się do Boulden w stanie Kolorado i zatrudnia się w Nano, nowoczesnym instytucie nanotechnologicznym, położonym u podnóża Gór Skalistych. Ośrodek ten słynie z produkcji molekularnej. Nic więc dziwnego, że Pia z entuzjazmem i niezwykłym zaangażowaniem podchodzi do pracy badawczej nad mikrobiworami oraz maleńkimi nanorobotami, które jej zdaniem mogą zrewolucjonizować leczenie zakażeń wirusowych i bakteryjnych.

Pewnego dnia na leśnej ścieżce nieopodal zabudowań instytutu znajduje nieprzytomnego pracownika Nano z objawami udaru. Po szybkiej reanimacji Chińczyk odzyskuje przytomność, ale nie chce jechać do szpitala, jakby się czegoś bał. Mimo że ostatecznie trafia na oddział, nie pozostaje tam długo. Wkrótce zostaje uprowadzony przez ochronę Nano. Dla Pii sprawa ta staje się coraz bardziej podejrzana. Tym bardziej, że wszystkie próbki krwi pacjenta zostają skonfiskowane, a jej szef Zachary Berman każe jej nie interesować się innymi badaniami prowadzonymi przez firmę. Ambitna dziewczyna postanawia odkryć sekrety Nano. Podejrzewa bowiem, że jest ona poligonem doświadczalnym. Jej zdaniem pracownicy ponoszą odpowiedzialność za działania organizacji i firm, w których są zatrudnieni, a ignorancja nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Nie wie jednak, na jakie niebezpieczeństwo się naraża...

Jak zwykle wyniosłam coś z powieści Robina Cooka, który wyjaśnia trudniejsze zagadnienia, w taki sposób, by zrozumiał to laik. Dowiedziałam się, czym jest nanotechnologia i jakie są jej możliwości i zagrożenia. Źle użyta, może być bardzo niebezpieczna dla ludzkiego organizmu. Nanocząsteczki mogą np. przeniknąć do mózgu i nie wiadomo, jakie może mieć to konsekwencje. Podoba mi się bardzo jego styl pisania oraz to, że każda książka ma jakiejś przesłanie.

Nie jest to kolejny kryminał, który po przeczytaniu ulatuje z pamięci. Wprost przeciwnie – książka skłania do zastanowienia się nad wieloma ważnymi kwestiami. Pierwszą z nich jest to, ile człowiek jest w stanie poświęcić istnień ludzkich, by osiągnąć swój cel. Wiadomo, że rozwój medycyny przynosi wiele korzyści, jak np. nowe leki czy metody leczenia, jednak czy muszą być one związane są z nielegalnymi eksperymentami? Miejscami zaczęłam się zastanawiać, czy takie rzeczy mogą się dziać w realnym świecie. Przecież ośrodki badawcze powinny mieć jakiś zewnętrzny nadzór. Choć zdaniem Cooka nikt nie kontroluje firm nanotechnologicznych. Jest to świat, w którym rywalizacja jest wszechobecna, tajność ma kapitalne znaczenie, zagrożenia są ignorowane albo lekceważone.

Powieść czyta się jednym tchem, ponieważ napisana jest lekkim językiem. Opisana w niej historia trzyma w napięciu do ostatniej strony. Budowane jest ono za sprawą nagłych zwrotów akcji i zakończone nieprzewidywalnym finałem. Jak zwykle nie zawiodłam się na moim ulubionym pisarzu, który choć pisze już ponad 40 lat, nadal trzyma wysoki poziom. Nie dziwi więc, że jest nazywany mistrzem thrillera medycznego. Polecam tę książkę miłośnikom kryminałów, thrillerów medycznych i fanom Robina Cooka, a także osobom, które chcą dopiero rozpocząć swoją przygodę z tym autorem.

Warto wspomnieć, że powieść "Nano" jest kontynuacją "Polisy śmierci". Oczywiście książkę tę można przeczytać bez znajomości poprzedniej części, gdyż ważniejsze wątki zostają wyjaśnione. Jednak można sobie w ten sposób zepsuć późniejszą lekturę "Polisy śmierci" Oczywiście Cook nie zdradza wszystkiego. Niemniej jednak najlepiej poznać losy Pii Grazdani od początku, do czego gorąco zachęcam.

Zauważyłam, że Robin Cook ostatnio zaniedbuje cykl o Laurie Montgomery i Jacku Stapletonie, parze patologów z Zakładu Medycyny Sądowej Miasta Nowy Jork. Ostatnią książką była "Niebezpieczna gra". Wprawdzie Laurie i Jack pojawili się gościnnie w "Polisie śmierci", ale był to zaledwie epizod. Muszę przyznać, że bardzo ich polubiłam, gdyż zajmują się trudnymi do rozwikłania zagadkami medycznymi oraz przeprowadzają sekcje zwłok. Niemniej jednak "Nano" nic nie traci ze swojego uroku z powodu ich nieobecności.

Warto wspomnieć, że na wspomniany cykl składają się następujące powieści: "Oślepienie", "Zaraza", "Chromosom 6", "Nosiciel", "Marker", "Kryzys", "Czynnik krytyczny", "Ciało obce", "Interwencja" oraz "Niebezpieczna gra".

Więcej o tym niezwykłym pisarzu w moim artykule.









Autor: Robin Cook
Tytuł: "Nano"
Ilość stron: 464
Oprawa: miękka







Książka przeczytana w ramach wyzwania Czytamy serie wydawnicze (Thriller - wyd. Rebis)


15 komentarzy:

  1. Świetny temat. Jeżeli te rozważania Cooka mają jakiekolwiek medyczne uzasadnienie, to jest to książka po którą koniecznie muszę sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że mają medyczne uzasadnienie, jest o tym w prologu, którego fragment zamieściłam. --> "Jest to świat, w którym rywalizacja jest wszechobecna, tajność ma kapitalne znaczenie, zagrożenia są ignorowane albo lekceważone". Ale najpierw może przeczytaj "Polisę śmierci". ;)

      Usuń
  2. Nic tylko się modlić, żeby "Polisa śmierci" była dostępna w bibliotece :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinna być, przynajmniej w Warszawie jest w kilku dzielnicach. ;) Ja na szczęście mam swoje egzemplarze :)

      Usuń
  3. Strach się bać nanotechnologii!
    A tak na poważnie - bardzo ciekawy temat i zachęca do spojrzenia na to, jak autor z tych skomplikowanych kwestii wybrnął i jak to ukazał laikom. Cook będzie moim celem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ;) Dlatego tak cenię tego pisarza, bo potrafi wpleść w wymyśloną historię wiele nowinek medycznych i wytłumaczyć je w prosty sposób. Po każdej książce czuję się bogatsza o nową wiedzę. :)

      Usuń
    2. A ja po każdej Twojej recenzji czuję się paskudnie, że jeszcze nie spełniłam obietnic - miałam znowu przeczytać coś Cooka, i jakoś tak schodzi.

      Usuń
    3. Doskonale Cię rozumiem. Ja mam tak samo z innymi autorami ;)

      Usuń
  4. Trudno mi się zdecydować - temat ciekawy, a jeśli jeszcze do tego ma wartości edukacyjne... Z drugiej zaś strony nigdy nie czytałam żadnego thrillera medycznego i nie wiem czy mi się spodoba, a wiele książek, które mają dużą szansę mi się spodobać, czeka już w kolejce ;) ale muszę kiedyś dać szansę autorowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak przy okazji - ładne zmiany kolorystyczne :) bo jeśli się nie mylę kiedyś było u Ciebie niebiesko? ;)

      Usuń
    2. Daj szansę thrillerowi medycznemu i autorowi. :)
      Dzięki :) Tak, rzeczywiście było niebiesko. Ale wydawało mi się to mało poważne. Choć nie ukrywam, że kusi mnie powrót do tego koloru, bo to mój ulubiony. ;)

      Usuń
    3. Mało poważne? Ja bym właśnie powiedziała, że niebieski jest poważny ;) mi osobiście bardziej podoba się obecna kolorystyka, ale wcześniej brzydko nie było :) tak czy siak, jak mówi pewna reklama: Ty tu urządzisz ;)

      Usuń
    4. I wróciłam do niebieskiego, bo bardziej mi się podoba. Pewnie jeszcze zmienię z milion razy kolorystykę, bo lubię zmiany na blogu. ;))

      Usuń
  5. Jakoś nie do końca podchodzą mi thrillery medyczne, ale może sięgnę po tę książkę, brzmi ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może lepiej zacznij od "Polisy śmierci". :)

      Usuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)