piątek, 3 maja 2013

"Dziecko księżyca", czyli siła matczynej miłości

Ile jest w stanie zrobić matka dla swojego chorego dziecka? I czy cel uświęca środki? Na te pytania odpowiada powieść z cyklu "Wampir do wynajęcia" J.R. Raina.

Główną bohaterką jest Samantha Moon, która jest samotną matką (gdyż rozwiodła się ze swoim mężem), prywatnym detektywem, a także... wampirem. Okazuje się, że jej 7-letni synek Anthony choruje na zespół Kavasakiego i pozostało mu niewiele czasu. Samantha staje przed najtrudniejszym wyborem, jaki może mieć matka. Albo będzie patrzeć, jak umiera jej ukochany synek ale ocali jego duszę albo przemieni go wampira i skaże na wieczne potępienie ale ocali go przed śmiercią...

Samantha postanawia postawić wszystko na jedną kartę, by go ratować. W zanadrzu ma przecież medalion, który może odwrócić przemianę. Sytuacja komplikuje się, gdy na jej drodze staje drugi wampir, niezwykle stary i potężny, który chce rozstać się ze światem i potrzebuje do tego medalionu. Zapowiada się ostre starcie potężnego wampira ze zdesperowaną wampirzycą, która nie cofnie się przed niczym. Kto wyjdzie z niego cało? I czy uda się ocalić chłopca?

Zwolennicy tradycyjnej wizji wampirów mogą poczuć się zawiedzeni. Wampiry według J.R. Raina nie śpią w trumnie, w której chowają się przed promieniami słońca. Mogą wychodzić w dzień, ale muszą nakładać na skórę krem przeciwsłoneczny. Nie boją się czosnku czy święconej wody, a tych najsilniejszych osobników nie może zabić kołek wbity prosto w serce czy srebrny sztylet czy kule. Istoty te mają wyczulony słuch i są niezwykle szybkie. Potrafią czytać w myślach śmiertelników, widzą duchy i ludzką aurę. Mogą też latać, gdy zmieniają się w potężnego nietoperza oraz pływać pod wodą, bo nie oddychają. Nie widać ich odbicia w lustrze czy kałuży oraz nie rejestrują ich kamery, dlatego muszą malować twarz, przedramiona i wierzchy dłoni, by na filmie nie było widać jedynie pustego ubrania. Oprócz krwi może pić alkohol i wodę, dla zachowania pozorów.

Przyznaję, że zdecydowanie bardziej lubię wampira przedstawianego przez Brama Stokera czy Anne Rice. Niektóre pomysły autora wydawały mi się, delikatnie mówiąc, zabawne - np. dawcy dla wampirów, którzy z własnej woli oddają swoją krew (podobnie jak w cyklu Charlaine Harris o przygodach Sookie Stackhouse), pisanie automatyczne, podczas którego można połączyć się z inną istotą, która odpisuje na pytania za pomocą naszej ręki czy detektyw, który jest ekspertem od wampirów, gdyż przeczytał po kilka razy wszystkie części sagi "Zmierzch" Stephanie Meyer. Do tej pory nie wiem, czy autor pisał to z ironią. Rozśmieszyło mnie także określenie "czarna magija".

Niemniej jednak spodobał mi się pomysł połączenia motywu wampiryzmu z wątkiem detektywistycznym. Choć dużo lepiej wyszłoby to, gdyby wampir był bardziej tradycyjny. Jednak, skoro wampiry nie istnieją, wywodzą się jedynie ze słowiańskich wierzeń, to każdy może przedstawiać je po swojemu. A czytelnikom pozostaje wybierać lektury, które im pasują.

Warto wspomnieć, że "Dziecko księżyca" jest czwartą powieścią cyklu "Wampir do wynajęcia". Autor opisuje w nim przygody pani detektyw Samanthy Moon, która przed 6 laty niespodziewanie została przemieniona w wampira. Zmieniło to jej życie na zawsze. Poprzednie części to: "Luna", "Księżyc i wampir", "Amerykański wampir". W maju ma się ukazać kolejna – "Świt wampira".

Muszę przyznać, że po raz kolejny zaczęłam cykl od środka i trochę żałuję. Na początku trudno było mi się zorientować w sytuacji. Podeszłam z dużym dystansem i lekkim niedowierzaniem do informacji, że wampir może latać i pływać oraz wychodzić na światło dzienne. A jego przemianę można zatrzymać za sprawą specjalnego medalionu. W dodatku wampirzyca Samantha przyjaźni się z Kingsleyem, który jest wilkołakiem i wtajemniczonymi śmiertelnikami. Potem niektóre nurtujące mnie kwestie zostają wyjaśnione, poprzez liczne wstawki z poprzednich części. Mimo to swoją przygodę z Samanthą Moon najlepiej rozpocząć od pierwszej książki. Z pewnością łatwiej jest zrozumieć dość innowacyjną wizję wampira przedstawioną przez Raina oraz zorientować się w wątkach dotyczących życia osobistego pani detektyw.

Powieść czyta się szybko, gdyż jest napisana lekkim językiem. W dodatku rozdziały są bardzo krótkie, liczą 2-5 stron. Za każdym razem obiecywałam sobie jeszcze tylko ten rozdział i odkładam książkę, ale tak się nie działo. Nim się zorientowałam byłam już za połową. Dlatego najlepiej nie zaczynać tej książki wieczorem, gdyż nieprzespana noc gwarantowana. Kolejnym ciekawym pomysłem jest wprowadzenie narracji pierwszoosobowej, gdyż możemy zobaczyć świat oczami wampirzycy, poznać jej myśli i tok rozumowania. Co więcej, jest w niej sporo brutalnych opisów walki czy wszędzie rozlewającej się krwi. Krew polała mi się na ręce jak woda z kranu, plamiąc bluzkę, zalewając tchawice i płuca. Zakrztusiłam się i zaczęłam nią dławić, a potem osunęłam na podłogę. Groziło mi, że się utopię we własnej krwi. Plusem książki są także nagłe zwroty akcji i niezwykle wciągająca fabuła. Zakończenie jest trochę przewidywalne, ale nie można mieć wszystkiego.

Mimo to zaciekawił mnie ten cykl i chętnie nadrobię zaległości z poprzednich książek oraz poznam dalsze losy Samanthy Moon. Na pewno polecam tę książkę miłośnikom powieści detektywistycznych oraz fantasy z motywem wampirów i wilkołaków, którzy mają otwarty umysł na mniej tradycyjne wyobrażenia tych legendarnych istot oraz fanom cyklu "Wampir do wynajęcia".

J.R. Rain to amerykański pisarz, który był prywatnym detektywem. Na swoim koncie ma 38 powieści, 9 zbiorów opowiadań i 2 scenariusze. W Polsce ukazał się jedynie cykl "Wampir do wynajęcia".







Autor: J.R. Rain
Tytuł: "Dziecko księżyca"
Ilość stron: 260
Oprawa: miękka









Książka przeczytana w ramach wyzwań:

Od A do Z (tytuł na D)
W prezencie (joker zamiast Y)





10 komentarzy:

  1. Czyli "Zmierzch" spokojnie mógłby zostać podręcznikiem w akademii policyjnej... tylko KOMU by się chciało TO czytać kilka razy? :P Ja lubię powieści o wampirach, ale co do tego cyklu nie jestem przekonana. Ładnie zachęcasz, ale podziękuję. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się saga "Zmierzch" podobała, ale po kilka razy bym jej nie czytała. Lubię paranormal romanse ;) Natomiast do cyklu "Wampir do wynajęcia" podeszłam z przymrużeniem oka. :)

      Usuń
  2. Mam nadzieje, że wampiry faktycznie gdzieś tam istnieją i planują akcję odwetową na tych wszystkich pisarzy :D Zasłużyli sobie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo zachęcającej recenzji, po książkę nie sięgnę. Nie kręcą mnie zbyt te wampirze klimaty, Zmierzch mi wystarczył i teraz czuję przesyt tego typu historiami. Poza tym tradycyjne wampiry wydają mi się ciekawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak ;) Ja też wolę tradycyjnego wampira, ale mała odmiana nie zaszkodzi :P

      Usuń
  4. Trochę mnie przeraża ten pan siedzący na księżycu(?).
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się czego obawiać. Bardziej przerażające według mnie są te postacie we mgle, wyglądają jak duchy ;)

      Usuń
  5. Jak zatęsknię za wampirami, to sięgnę raczej po Rice. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie udało się jedynie przeczytać "Wywiad z wampirem". Zaczęłam też "Wampira Lestata", ale pokonało mnie to opasłe tomisko ;)

      Usuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)