sobota, 30 maja 2015

Międzynarodowy Festiwal Kryminału 2015 - dzień czwarty

29 maja, podczas czwartego dnia XII Międzynarodowego Festiwalu Kryminału, odbyły się m.in. kryminalne warsztaty literackie oraz spotkanie jurorzy kontra nominowani do Nagrody Wielkiego Kalibru.

O godz. 16.30 rozpoczął się "Pojedynek grafomanów" - Mariusz Czubaj vs. Zygmunt Miłoszewski. Każdy z autorów wybrał najbardziej, jego zdaniem, żenujące i nieudane fragmenty z powieści przeciwnika. Efekt był komiczny, gdyż wyrwane z kontekstu rzeczywiście nie brzmiały zbyt dobrze. Autorzy podzielili owe "kwiatki" na kilka kategorii: opisy miasta, seks i stosunki damsko-męskie, cięte riposty oraz smutek, przemijanie, głębokie uwagi o świecie.

Zygmunt Miłoszewski vs. Mariusz Czubaj
Fot. Weronika Trzeciak



Oto kilka przykładów takich "kwiatków":
- seks i relacje damsko-męskie: Tatarska wymęczyła go na sposoby, których nawet nie widział na pornosach. - "Ziarno prawdy" Zygmunta Miłoszewskiego.
- seks i relacje damsko-męskie: Alicja Solska, którą poznał, gdy jeszcze nazywała się Guenero. Uważał ją za czysty heban, choć podobno nie była to prawda. Nie znał się na tym, był jak ślepy rozprawiający o kolorach. Ale to z pewnością był heban. - "Martwe popołudnie" Mariusza Czubaja.

O godz. 20 odbyło się najbardziej oczekiwanie spotkanie - "Nagroda Wielkiego Kalibru 2015. Jurorzy kontra nominowani". Przy stole jurorskim zasiedli: Janina Paradowska, Marcin Baran, Witold Bereś, Piotr Bratkowski, Marcin Maruta, Marcin Sendecki i Grzegorz Sowula. Nie przyszedł jedynie Zbigniew Mikołejko.

Nominowani do Nagrody Wielkiego Kalibru
Fot. Weronika Trzeciak

W krzyżowym ogniu pytań znaleźli się nominowani do Nagrody: Katarzyna Bonda ("Pochłaniacz"), Wojciech Chmielarz ("Przejęcie"), Mariusz Czubaj ("Martwe popołudnie"), Ryszard Ćwirlej ("Błyskawiczna wypłata"), Zygmunt Miłoszewski ("Gniew"), Małgorzata Sobieszczańska ("Z ostatniej chwili") i Marcin Wroński ("Kwestja krwi"). Spotkanie poprowadził Irek Grin, który zadawał pytania.

Czy nominowani myślą o pieniądzach, gdy siedzą przed jurorami?

- Oczywiście, że myślę o pieniądzach. Nie ma takiej chwili, żeby o nich nie myślał. Podobno młodsi chłopcy myślą tak często o seksie. - przyznał Marcin Wroński. Jeden z jurorów spytał, czy z takim samym efektem. - Oczywiście, że nie z takim samym efektem. Przecież pan mnie tutaj widzi, że nie wyglądam na człowieka, który by nie dojadał. Pisarz jest takim samym zawodem jak inżynier dróg i mostów. Słowem, dlaczego miałbym o tym nie myśleć - dodał.

Marcin Wroński
Fot. Weronika Trzeciak

- Cieszę się, że tutaj nic się nie zmieniło. I autorzy odbierają połajanki od jurorów za to, że piszą niedostatecznie dobre powieści. Jak szedłem po tych schodach, wiedziałem, co nas czeka. Zostaniemy obsztorcowani. I znowu się okaże, że zrobiliśmy coś nie tak - żartował Zygmunt Miłoszewski. - Państwo możecie sobie chociaż wybrać nominowanych. A my choć od lat postulujemy, żeby jak już nie można wymienić jurorów na bardziej kompetentnych, to przynajmniej na ludzi bardziej miłych, z sercem na dłoni - dodał. Przyznał też, że nie musi myśleć o pieniądzach.

Zygmunt Miłoszewski
Fot. Weronika Trzeciak

- Bardzo długo nie myślałam o pieniądzach, co odczuwałam, bo nie byłam tu nominowana - przyznała Katarzyna Bonda. - 2007 roku, to był naprawdę ciężki rok, komornik do mnie dzwonił, RWE do mnie pisało, i była cała masa różnych kłopotów. I nie uważam, że pisarz musi przeżywać biedę i nędzę, i tworzyć w takich warunkach. To się odbija na jakości książki. Dziś, kiedy te pieniądze do mnie przyszły, jestem dumna z tego, że zarabiam na książkach. Uważam, że jest to bardzo przyjemne, że ludzie kupują moją książkę i mam z tego pieniądz. Uważam, że nie należy się tego wstydzić, zwłaszcza, że robię w rozrywce, czyli piszę powieści kryminalne, a więc literaturę gatunkową. Bardzo dużo pieniędzy włożyłam w dokumentację, nie żałuję na to. Bardzo dużo pieniędzy włożyłam w rozwój swojego warsztatu i tego też się nie wstydzę. Pisarz to jest maratończyk, on pracuje całe życie i ważne, żeby się na jednej książce nie skończyło - dodała.

Katarzyna Bonda
Fot. Weronika Trzeciak

Padły także pytania od internautów, które przeczytał Irek Grin. - m.in. skąd Marcin Wroński czerpał informacje o Zamościu, dlaczego bohaterką książki Małgorzaty Sobieszczańskiej jest dziennikarka, dlaczego Zygmunt Miłoszewski tak zakończył "Gniew" i pozwolił sobie na taką niedoróbkę, czy Ryszard Ćwirlej wspomina czasy PRL-u z sentymentem, co Mariusz Czubaj czuł, gdy pisał "Martwe popołudnie", czy Wojciech Chmielarz planuje stworzyć kolejną powieść o Mortce.

Irek Grin
Fot. Weronika Trzeciak

Podczas spotkania było jak zwykle zabawnie - panowała luźna atmosfera, w końcu to tylko zabawa. Nie było jakiejś niezdrowej rywalizacji - widać, że autorzy bardzo się lubią.

Dziś ogłoszona zostanie Nagroda Wielkiego Kalibru, ciekawe, kto zwycięży. Jak myślicie?

Całą moją relację możecie przeczytać tutaj.


2 komentarze:

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)