"Szczęśliwi ludzie czytają książki i piją kawę" Agnès Martin-Lugand jest opowieścią o miłości, stracie ukochanych osób oraz o samotności.
Zdarzają się w życiu momenty, o których chcielibyśmy zapomnieć, wymazać je z pamięci, sprawić, by wszystko wróciło do normy. Niestety jest to niemożliwe. Co gorsza, jedna decyzja może zaważyć na całym naszym życiu i zmienić je całkowicie i nieodwracalnie. Potem kłębią się w głowie myśli, mogłam/mogłem temu zapobiec, wystarczyło się nie zgodzić. Jednak jest już za późno. Właśnie taka tragedia spotkała Diane, bohaterkę powieści "Szczęśliwi ludzie czytają książki i piją kawę" Agnès Martin-Lugand.
Diane miała kochającego męża Colina i cudowną córeczkę Klarę. Czuła się spełniona prywatnie i zawodowo, spełniła swoje marzenie - prowadziła kawiarnię literacką o nazwie Szczęśliwi ludzie czytają książki i piją kawę. Niedługo całą trójką mieli wyjechać na wakacje. Niestety jedna zła decyzja zaważyła na jej życiu i doprowadziła do tragedii. Colin z Klarą chcieli jeszcze gdzieś pojechać sami albo z Diane. Gdyby nie pozwoliła wyjść im z domu, nadal by żyli. Dowiedziałam się później, że wciąż wygłupiali się w samochodzie, kiedy uderzyła w nich ciężarówka. Chciałam wierzyć, że zginęli śmiejąc się. Nie mogłam sobie wybaczyć, że nie byłam wtedy z nimi.
Zdarzają się w życiu momenty, o których chcielibyśmy zapomnieć, wymazać je z pamięci, sprawić, by wszystko wróciło do normy. Niestety jest to niemożliwe. Co gorsza, jedna decyzja może zaważyć na całym naszym życiu i zmienić je całkowicie i nieodwracalnie. Potem kłębią się w głowie myśli, mogłam/mogłem temu zapobiec, wystarczyło się nie zgodzić. Jednak jest już za późno. Właśnie taka tragedia spotkała Diane, bohaterkę powieści "Szczęśliwi ludzie czytają książki i piją kawę" Agnès Martin-Lugand.
Diane miała kochającego męża Colina i cudowną córeczkę Klarę. Czuła się spełniona prywatnie i zawodowo, spełniła swoje marzenie - prowadziła kawiarnię literacką o nazwie Szczęśliwi ludzie czytają książki i piją kawę. Niedługo całą trójką mieli wyjechać na wakacje. Niestety jedna zła decyzja zaważyła na jej życiu i doprowadziła do tragedii. Colin z Klarą chcieli jeszcze gdzieś pojechać sami albo z Diane. Gdyby nie pozwoliła wyjść im z domu, nadal by żyli. Dowiedziałam się później, że wciąż wygłupiali się w samochodzie, kiedy uderzyła w nich ciężarówka. Chciałam wierzyć, że zginęli śmiejąc się. Nie mogłam sobie wybaczyć, że nie byłam wtedy z nimi.



















