Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 lutego 2019

"Z punktu widzenia kota" - udana komedia

"Z punktu widzenia kota" Anny Onichimowskiej to  komedia z wątkiem kryminalnym i romansowym.

Jestem miłośniczką kotów, choć niestety żadnego nie mam. Do tej pory było mi trochę szkoda, że tak jest, bo przecież taki milutki, puszysty kiciuś musi być czymś fantastycznym dla domowników. Można się z nim bawić, brać na kolana i o niego dbać, a on odwzajemnia miłość. Tak myślałam do czasu przeczytania książki "Z punktu widzenia kota".

Głównymi bohaterami są Sylwia, atrakcyjna malarka, oraz Marco i Clara, małżeństwo z Florencji. Pod wpływem małego nieporozumienia muszą spędzić ze sobą kilka tygodni w wilii w Toskanii, by przypilnować kota pod nieobecność jego właścicieli, państwa N. Pani N. zaproponowała to Sylwii, zaś pan N. - Marco, koledze z uniwersytetu w Mediolanie. Niestety, nie uzgodnili tego ze sobą, stąd małe zamieszanie.

środa, 10 lutego 2016

"Szkoła żon" - komedia Moliera

"Szkoła żon" Moliera to komedia, która pokazuje, do czego może doprowadzić zazdrość.

Jakiś czas temu byłam w Teatrze Polskim w Warszawie na "Szkole żon" w reżyserii Jacquesa Lassalle'a (recenzja). I bardzo mi się podobało to przedstawienie. Postanowiłam więc zapoznać się z literackim pierwowzorem, który znalazłam na portalu Wolne Lektury.

Głównym bohaterem jest Arnolf, stary kawaler, który do tej pory zwlekał z małżeństwem, gdyż panicznie bał się zdrady potencjalnej żony. W przypadku niewierności byłby wystawiony na hańbę i śmieszność. A to byłby dla niego największy cios.

środa, 23 grudnia 2015

"Lekarz mimo woli" - komedia Moliera

"Lekarz mimo woli" to komedia Moliera, która kpi z medycyny wszystkowiedzącej i ludzkiej głupoty.

Jakiś czas temu byłam w Teatrze XL na Stadionie Narodowym na "Lekarzu mimo woli" w reżyserii Sergeia Timofeeva (recenzja). I bardzo mi się podobało to przedstawienie. Postanowiłam więc zapoznać się z literackim pierwowzorem - ponieważ sztuka nie doczekała się osobnego wydania, wyszukałam w Internecie e-book.

Głównym bohaterem jest drwal Sganarell, hulaka i utracjusz, który całe dnie przesiaduje w lesie i nie pomaga swojej żonie Marcynie w codziennych obowiązkach. Ma przy tym wielkie aspiracje: Znajdźże mi, proszę, drugiego z mojej profesji, coby umiał tak jak ja rozprawiać o świecie. Toć nie darmo człek obsługiwał sześć lat sławnego lekarza i za młodu gryzł łacinę jak rzepę. Nie przyjmuje słów krytyki i kłóci się z żoną, którą zdarza mu się uderzyć.

czwartek, 16 lipca 2015

"Pan Jowialski" - komedia Fredry

"Pan Jowialski" to komedia Aleksandra Fredry, która jest swego rodzaju moralitetem, pokazującym nasze wady i zalety.

Epoka romantyzmu to jeden z moich ulubionych okresów literackich. Głównie za sprawą Aleksandra Fredry, którego bardzo cenię. Niedawno byłam w Teatrze Polonia na sztuce "Pan Jowialski" w reżyserii Anny Polony i Józefa Opalskiego (recenzja). Zainspirowało mnie to do powtórnego przeczytania literackiego pierwowzoru, który czytałam na studiach.

Tytułowy Pan Jowialski to przemiły staruszek i niestrudzony gawędziarz, którego poczucie humoru skłania do gorzkich refleksji. Do jego posiadłości przybywa tajemniczy wędrowiec Ludmir. Zmęczony podróżą po kraju zasypia w ogrodzie.

czwartek, 19 marca 2015

"Kupiec wenecki" - siła przyjaźni

"Kupiec wenecki" to komedia Williama Szekspira, która pokazuje czym są prawdziwa miłość i przyjaźń, nienawiść i przebaczenie, prawo i sprawiedliwość, a także miłosierdzie.

Bardzo lubię twórczość Williama Szekspira - zarówno jego utwory komiczne, jak i tragiczne. Do tego stopnia, że wyszukuję teatralne adaptacje. I tak oto widziałam już "Hamleta" w Teatrze Współczesnym (recenzja), "Romea i Julię" w Studio Buffo (recenzja) i "Wieczór Trzech Króli" w Teatrze Polskim w Warszawie (recenzja). A ostatnio byłam także na "Kupcu weneckim" w Teatrze Dramatycznym (recenzja). Aby przypomnieć sobie tę ostatnią historię, sięgnęłam po wersję książkową.

"Kupiec wenecki" został napisany między 1594 a 1597 rokiem. W 1594 roku stracono Roderigo Lópeza, portugalskiego Żyda, który był lekarzem królowej Elżbiety. Oskarżonego go o usiłowanie otrucia królowej. Wydarzenie to stało się inspiracją dla angielskiego dramatopisarza.

poniedziałek, 2 marca 2015

"Tartuffe, Don Juan, Mizantrop" - komedie Moliera

Książka "Tartuffe, Don Juan, Mizantrop" zawiera 3 najsłynniejsze dramaty Moliera, które obnażają ludzkie słabości. Dzięki czemu są ponadczasowe.

Jakiś czas temu byłam w Teatrze Dramatycznym na "Mizantropie" w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza (recenzja). I niedługo wybieram się do Teatru Narodowego na "Tartuffe'a albo Szelbiarza" w reżyserii Jacquesa Lassalle'a. Obie te sztuki Moliera przełożył Jerzy Radziwiłowicz. Postanowiłam więc zapoznać się z literackim pierwowzorem i w moje ręce trafiła idealna pozycja - "Tartuffe, Don Juan, Mizantrop".

"Tartuffe albo Szalbierz", znany także pod tytułem "Świętoszek", to komedia Moliera powstała w 1661 roku, a wystawiona na deskach teatru w 1664 roku. Głównym bohaterem jest Tartuffe, łgarz i obłudnik, który wykorzystuje naiwność ludzi pod przykrywką religijności. Jego ofiarą pada Orgon i jego rodzina...

sobota, 14 lutego 2015

"Wieczór Trzech Króli" - komedia Szekspira

"Wieczór Trzech Króli" to zabawna komedia omyłek Williama Szekspira, która pokazuje, że miłość jest w stanie pokonać wszelkie przeszkody.

William Szekspir kojarzy się głównie z tragediami "Romeo i Julia", "Hamletem" i "Makbetem". Jednak ten płodny dramatopisarz na swoim koncie miał także komedie. Jedną z nich jest "Wieczór Trzech Króli", którego adaptację miałam okazję oglądać niedawno w Teatrze Polskim w Warszawie (recenzja). Zainspirowana sztuką, postanowiłam zapoznać się z wersją książkową.

Na początku warto wspomnieć, że sztuka ta powstała około 1600 roku. A jej nazwa nawiązuje do Święta Trzech Króli, które obchodzone jest 6 stycznia. Akcja sztuki rozgrywa się w fikcyjnej krainie o nazwie Iliria (dziś można ją przypisać do Albanii).

piątek, 20 września 2013

"Sprawa Makropulos" - przepis na długowieczność?

Ile powinien żyć człowiek, by był szczęśliwy i usatysfakcjonowany? Chyba żaden wiek na umieranie nie jest odpowiedni. A co by było gdybyśmy mogli żyć wiecznie? Na te pytania odpowiada sztuka Karela Čapka.

Ludzie od zawsze chcieli wynaleźć sposób na długowieczność. Dlatego alchemicy próbowali znaleźć kamień filozoficzny, piątą esencję czy eliksir młodości. Według legend miały one zatrzymywać proces starzenia, dawać młodość i wieczne życie. Po raz pierwszy o kamieniu filozoficznym usłyszano dzięki Zosimosowi z Pampolis, który żył w III wieku n.e. Natomiast eliksir życia zwany eliksirem nieśmiertelności wymyślił Nicolas Flamel, francuski alchemik żyjący w XV wieku. Mikstura ta wspominana jest także w mitach Enocha, Thota oraz przez Hermesa Trismegistusa. Warto wspomnieć, że motyw długowieczności przejawia się także w literaturze i filmie. Zainteresował się nim także Karel Čapek i napisał niezwykły dramat, który stał się librettem do opery Leoša Janáčka - "Sprawa Makropulos".

Sztuka opowiada niesamowitą i poniekąd smutną historię, której główną bohaterką jest Emilia Marty. Jest rok 1922 i od blisko 100 lat trwa proces sądowy Gregor kontra Prus. Przedmiotem sporu jest majątek Loukov, który pierwotnie należał do barona Josefa Ferdinanda Prusa. Po jego śmierci w 1827 roku pojawiło się dwóch spadkobierców - Emmerich Prus, kuzyn zmarłego oraz Ferdinand Gregor, któremu Josef Prus rzekomo zapisał majątek. Przez cały czas szala zwycięstwa przechyla się raz na jedną, a raz na drugą stronę. Najbliższa rozprawa ma być decydująca a największe szanse na wygraną ma Prus. Nagle w biurze pojawia się Emilia Marty, która wie, gdzie ukryty jest testament zmarłego prawie 100 lat temu barona. Czy rzeczywiście może pomóc Gregorowi w wygraniu procesu? A może to zwykła manipulatorka?