poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Powieści, które odmieniły moje życie

"Z książkami jest tak jak z ludźmi: bardzo niewielu ma dla nas ogromne znaczenie. Reszta po prostu ginie w tłumie" – zauważył Voltaire.

Trudno nie zgodzić się ze słowami znakomitego francuskiego pisarza doby oświecenia. Jedne książki zapominamy zaraz po ich przeczytaniu, inne wywierają na nas takie wrażenie, że na długo zapadają nam w pamięć. Chciałabym przedstawić Wam swoje typy...


1. "Wstrząs" Robina Cooka


Książka ta wpadła mi w ręce całkiem przypadkiem podczas wakacji, gdy miałam naście lat. To właśnie od niej rozpoczęła się moja przygoda z mistrzem thrillera medycznego, która trwa do dziś...

Głównymi bohaterkami są dwie doktorantki z Uniwersytetu Harvarda, Joanna Meissner i Deborah Cochrane. Dziewczyny znajdują w gazecie interesujące ogłoszenie, w którym Klinika Niepłodności Wingate’a proponuje spore pieniądze za oddanie komórek jajowych. Jak można się domyślić, postanawiają poddać się zabiegowi. Po jego wykonaniu, szybko opuszczają teren kliniki i starają się zapomnieć o tym niemiłym miejscu, przypominającym mroczne zamczysko. Półtora roku później nie daje im spokoju myśl, co stało się z ich komórkami. Niestety, nie mogą się niczego dowiedzieć drogą oficjalną. Zaczyna je to coraz bardziej niepokoić. Są tak zdeterminowane, by poznać prawdę, że nie cofną się przed niczym. Jednak to, co odkryją, okaże się zbyt przerażające i nieprawdopodobne. Czeka je duży wstrząs...


2. "Madame" Antoniego Libery


Powieść tę poznałam jeszcze w czasach liceum na zajęciach dodatkowych. I po prostu się w niej zakochałam. Chyba to za jej sprawą zdecydowałam się na zdawanie na Polonistykę. Książka Libery zafascynowała mnie swoją tematyką, stylem i bogatym słownictwem. Dzięki niej zobaczyłam, że lektury nie muszą dotyczyć jedynie wojny czy zagrzewania do walki, by były wartościowe.

Książka stanowi ironiczny portret artysty z czasów młodości. Bohater, który jest zarazem narratorem, przedstawia peerelowską rzeczywistość u schyłku lat 60. Opisuje swoje wspomnienia ze szkolnych czasów oraz swoją fascynację starszą od niego nauczycielką francuskiego, piękną i tajemniczą Victoire. Jest nią tak zauroczony, że postanawia przeprowadzić śledztwo dotyczące jej życia oraz jej rodziny. Tymczasem tytułowa madame pokazuje mu, czym jest wolność. Dzięki niej odkrywa, że warto mieć marzenia, nawet jeśli wydają się one nierealne.

"Madame" jednocześnie bawi i wzrusza czytelnika. Pisarz pokazał w niej swoją wielką erudycję. Powieść jest napisana piękną polszczyzną, jest liryczna niczym poezja. Co więcej, słychać w niej łagodne dźwięki pianina oraz jazzu. A dzięki wątkowi sensacyjnemu, trudno się od niej oderwać.

3. "Toksyna" Robina Cooka


Jest to jedna z najgłośniejszych jego książek Cooka. Przeczytałam ją już w czasie studiów. Cook przestrzega w niej przed jedzeniem w barach szybkiej obsługi oraz skażonym mięsem. Po tej lekturze ograniczyłam swoje wizyty w restauracjach typu fast food. A przynajmniej jedzenie hamburgerów czy cheesburgerów.

Pokazany jest w niej problem fast foodów i wynikających z nich zagrożeń. Doktor Kim Reggis, mimo rozwodu, chce być dobrym ojcem dla swojej jedynej córeczki Becky. Jest jego oczkiem w głowie i zrobiłby dla niej wszystko. Aby sprawić jej przyjemność, zabiera Becky do jej ulubionego restauracji typu fast food na hamburgery. Po kilku dniach dziewczynka umiera w wyniku zatrucia bakteriami Escherichia coli. Reggis pragnie za wszelką cenę poznać prawdę o tragicznej śmierci córki. Jednak wciąż spotyka go zmowa milczenia ze strony ludzi, którzy nie chcą mu pomóc. Jego odkrycie zburzy cały jego świat.

Mocnym akcentem powieści jest reanimacja Becky przeprowadzona przez jej ojca oraz pokazanie ogromu zniszczeń spowodowanych przez bakterie Escherichia coli w ciągu zaledwie kilku dni. Dziecko praktycznie niknęło w oczach. Książka pokazuje, że dla tego typu firm liczy się zysk, a nie zdrowie konsumentów.

4. "Weronika postanawia umrzeć" Paulo Coelho


Książka wpadła mi w ręce przypadkiem, podczas szkolnej wycieczki. Koleżanka, z którą dzieliłam pokój akurat ją czytała, a ja jej ją podkradałam. Była to pierwsza książką tego autora, jaką przeczytałam. I już jak możecie się domyślić, dołączył on do grona moich ulubionych pisarzy. Powieść ta wywarła na mnie duże wrażenie. I nie chodzi tylko o to, że opisywała losy mojej imienniczki.

Tytułowa bohaterka próbuje popełnić samobójstwo. Jednak w ostatniej chwili zostaje odratowana i trafia do szpitala psychiatrycznego. Tam dowiaduje się, że naprawdę umiera. Informacja ta całkowicie odmienia jej nastawienie do świata. Choć chciała umrzeć, teraz postanawia żyć intensywniej niż dotychczas. Jej dotychczasowe jałowe życie nabiera większego sensu. Muszę przyznać, że zakończenie bardzo mnie zaskoczyło.

Książka pokazała mi, że nie doceniamy tego, co mamy, póki nie zostanie nam to odebrane. Z pozoru oczywiste rzeczy, jak zdrowie, mogą pewnego dnia stać się towarem deficytowym. Poza tym nigdy nie jest za późno, by coś zmienić w swoim życiu, by stało się ono lepsze. Być może uznacie, że jest to oklepany temat, że Coelho się wymądrza, pisze oczywistości. Ale jego przemyślenia mają w sobie wiele prawdy.

A jakie powieści są dla Was szczególnie ważne? Może są wśród nich takie, które coś zmieniły w Waszym życiu?



16 komentarzy:

  1. Dla mnie Koncert nieskończoności Grega Beara, bo dzięki niemu pokochałam fantastykę i Dorotka i papuga, ponieważ to ją jako pierwszą książkę przeczytałam samodzielnie w całości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tylko ostatni tytuł, ale on akurat na moje życie nie wpłynął. Zresztą, chyba niewiele jest takich książek, bo po odłożeniu jednej, biorę się za inną i skupiam się na nowej treści. Niektóre książki żyją we mnie dłużej, niektóre zmuszają do zastanowienia się nad jakąś kwestią, ale raczej na moje życie nie wpływają zbyt mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem mile zaskoczona, że czytałaś Coelho. :) Ja w większości przypadków też tak mam, że odkładam książkę i o niej zapominam. Szczególnie, że ostatnio czytam prawie same kryminały ;)

      Usuń
  3. Z Twoich książek czytałam tylko Coelho. Hm... jako takiej książki co kompletnie odmieniła moje życie, to nie ma, jest natomiast kilka książek, które są w mojej pamięci, lubię do nich wracać, dały mi dużo chwil wzruszenia i skłoniły do refleksji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałam, że Coelho ma samych przeciwników ;) Więc jednak masz jakieś ważne dla siebie książki. :)

      Usuń
  4. ciężko byłoby mi wybrać takie tytuły, na pewno jednak znalazłby się w moim zestawieniu Dziennik Anny Frank, jak też "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku" Romy Ligockiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam fragmenty tego dziennika na potrzeby pracy z Poetyki. Ale to jednak nie moja tematyka. A o drugiej książce nie słyszałam. ;)

      Usuń
  5. Dla mnie jedną z ważniejszych książek w moim życiu jest na pewno "Droga" Cormaca McCarthy'ego, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Zazwyczaj nie wracam po raz drugi do tej samej książki, ale "Drogę" mogłabym czytać na okrągło. Najczęściej czytam ją na wyrywki, chociaż jedno zdanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba nie dla mnie, nie lubię książek postapokaliptycznych ;)

      Usuń
  6. Trudno powiedzieć, że jakaś książka zmieniła coś w moim życiu. Najwyżej, że była dla mnie wyjątkowa, emocjonująca, wyniosłam z niej wiele wrażeń i refleksji, namąciła mi w głowie, ewentualnie skierowała moje zainteresowanie na dany gatunek/pisarza/tematykę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chodziło mi też o te wyjątkowe dla nas książki. Niekoniecznie coś musiały zmieniać :)

      Usuń
  7. To "Toksyna" była moją pierwszą powieścią Cooka, a lat miałam 16 :)
    A ja niedawno się AnnRK "chwaliłam", że mam wszystkie powieści Coelho na półce. Tak, jak miałam te 16 lat, bardzo się zaczytywałam :) Teraz się z tego śmieję, gdybym dzisiaj przeczytała jakąś jego książkę, na pewno bym ją zjechała. Ale wtedy? Wtedy mi się podobało. A "Weronika..." miała akurat mega zaskakujące zakończenie, przez co podobała mi się wyjątkowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dość mocnej książki zaczęłaś swoją przygodę z Cookiem. ;)
      Ja mam prawie wszystkie powieści Coelho - oprócz "Podręcznika wojownika światła" (jakoś mnie do niej nigdy nie ciągnęło) i właśnie "Weroniki...". A najbardziej podobała mi się "Demon i panna Prym". :)

      Usuń
  8. Czytałam inne książki Cooka i szczerze mówiąc, to mnie nie zachwyciły. Może trafiłam na gorsze tytuły, zrobię jeszcze jedno podejście do tych powieści, o których wspominasz :) Tak się teraz zastanawiam, czy jakaś książka była dla mnie szczególnie ważna i nic mi nie przychodzi do głowy, niektóre bardzo przeżywałam, inne skłoniły mnie do refleksji, niemal z każdej powieści wyniosłam coś istotnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bardzo lubię wszystko, co on napisze. Może mniej podobała mi się Inwazja, bo jednak lubię czysty thriller medyczny, bez science fiction. Z tego też powodu odłożyłam na potem "Uprowadzenie". Zrób kolejne podejście. Ja już nie mogę doczekać listu z jego najnowszą książką - "Nano", którą dostałam do recenzji. :)

      I właśnie o to chodzi, by książka coś wnosiła do naszego życia, skłoniła do przemyśleń.

      Usuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)