sobota, 20 kwietnia 2013

"Wojna w Blasku Dnia" – gdy na świat wychodzą demony

Niedawno ukazała się kolejna powieść z cyklu demonicznego Petera V. Bretta. Wielowątkowa fabuła, nieprawdopodobna historia, wyraziści bohaterowie i brutalny świat rządzony przez otchłańce – tak można ją opisać.

Na początku muszę się przyznać do dwóch rzeczy. Po pierwsze, nie przepadam za fantastyką – wyjątkiem są książki o wampirach, wilkołakach, czarodziejach i ewentualnie zombie. Po drugie, nie czytałam poprzednich części cyklu demonicznego. Dlaczego więc sięgnęłam po tę książkę? Z dwóch powodów – gdyż spodobała mi się okładka, która wabi czytelnika oraz dlatego, że chciałam dać szansę tej dziedzinie literatury i wyrobić sobie własne zdanie.

Powieść opisuje zupełnie inny świat – otchłani i mroku. To właśnie nocą wychodzą krwiożercze demony, zwane otchłańcami i atakują ludzi przebywających poza bezpiecznym kręgiem runicznym. Do kolejnej bitwy zostało zaledwie 30 dni, to mało czasu na przygotowanie się do odparcia ataku. Pokonać ich może tylko dwoje ludzi – Arlen, zwany Malowanym Człowiekiem oraz Jadir, który sam ogłosił się Wybawicielem. Niegdyś byli niczym bracia, teraz są rywalami z powodu intrygi. Czy uda im się uwolnić świat od demonów?

Przedstawiona w powieści historia okazała się jednak dla mnie zbyt abstrakcyjna. W dodatku zraziły mnie wulgaryzmy, które zostały wprowadzone na samym początku. Zdania typu: już prędzej zerżnął bym wielbłąda czy Żaden mężczyzna, nie tylko push’ting nie wepchnąłby fiuta w kupę łajna. Poza tym nie mogłam odgadnąć tajemniczych nazw, zapewne wyjaśnionych w poprzednich częściach, np. dama’ting, push’ting, kfaffit, Sharum.

grafika Dominika Brońka
Spodobały mi się natomiast krwawe opisy rozprawiania się z demonami, gdyż zbliżone są one do moich czytelniczych gustów (horror, kryminał, thriller). Jak choćby ten: Uskoczyła, gdyż łeb demona eksplodował płomieniami. Potwór padł i zaczął się ciskać, usiłując ugasić płomienie ogarniające koropodobny pancerz. Plusem są także wspaniałe rysunki przedstawiające sceny z powieści oraz postacie, których dotyczy dany rozdział.

Nie można odmówić Peterowi V. Brettowi talentu i fantazji. Stworzył bowiem różnego rodzaju demony, w tym: ognia, wichru, drzew, skał, wody, brzegowe, piasku, gliny, śniegu, bagna, zmiennokształtne oraz umysłu. Książka napisana jest lekkim językiem, dzięki czemu szybko się ją czyta. Niemniej jednak wykreowany przez Bretta świat, w którym toczy się walka z demonami na śmierć i życie to jednak nie moja bajka. I wiem, że nie będę kontynuować swojej przygody z tym pisarzem. Jednakże książka jest tak abstrakcyjna, że z pewnością spodoba się fanom fantastyki. Najlepiej zacząć od pierwszej części, by było łatwiej zorientować się w wydarzeniach.

Warto wspomnieć, że "Wojna w Blasku Dnia" jest 3. częścią cyklu demonicznego. Każda część podzielona jest na 2 księgi. Poprzednie powieści to: "Malowany człowiek (księga 1 i 2) oraz "Pustynna Włócznia (księga 1 i 2). W czerwcu ma się ukazać 2. księga "Wojny w Blasku Dnia".

Peter V. Brett to amerykański pisarz fantasy. Zdobył licencjat z języka angielskiego i zgłębiał wiedzę z historię sztuki. Przez 10 lat pracował w wydawnictwie medycznym. Zadebiutował powieścią "Malowany człowiek", która wkrótce zyskała ogromną popularność. Dzięki swojemu cyklowi stał się rozpoznawalnym na całym świecie autorem, jak George R.R. Martin, Robert Jordan oraz Terry Brooks.








Autor: Peter V. Brett
Tytuł: "Wojna w Blasku Dnia - księga 1"
Ilość stron: 680
Oprawa: miękka










Książka przeczytana w ramach wyzwania Pochłaniam strony, bo kocham tomy!!!!



10 komentarzy:

  1. "Spodobały mi się natomiast krwawe opisy rozprawiania się z demonami, gdyż zbliżone są one do moich czytelniczych gustów" - eh Ty :) A ja pozwolę sobie nie czytać tej książki, nie szukać jej, odpuścić sobie zupełnie. Raz, że nie przepadam za TAKĄ fantastyką, dwa, że wygląda mi to na zbyt przekombinowane, trzy cytat o kupie łajna mnie tym bardziej zniechęcił :) Ale brawo, przeczytałaś i masz swoje zdanie. Ten gatunek ma mnóstwo fanów, co zresztą widać na blogach, i fajnie!, ale to znaczy że jak taka ja czy taka Ty nie przeczytamy, to ten gatunek i tak nie umrze :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, widziałam wiele recenzji tej książki i w swoim zdaniu jestem odosobniona ;) Ale każdy ma inny gust. To podobno klasyczna fantastyka, więc jeśli jej nie lubisz, to rzeczywiście bez sensu czytać na siłę. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Raz czytam bardzo entuzjastyczne opinie, raz nie i sama już nie wiem, co o tym sądzić. Ale jakby nie było - klimaty nie moje, więc i tak na razie po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam same dobre. Okazało się jednak, że to także nie moje klimaty. ;)

      Usuń
  3. Jestem do niej zachęcona :) Cieszę się, że i Ty ją polecasz, bo tylko utwierdzasz mnie w fakcie, że warto ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cieszę się, widać mam siłę przekonywania :P Tylko zacznij od pierwszej części - "Malowany Człowiek".

      Usuń
  4. Czytałem dwie księgi "Malowanego człowieka". Całkiem przyzwoita, choć mało ambitna fantastyka. Mimo to sięgnąłbym z przyjemnością po następne części, gdyby wpadły mi w łapy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy jakaś fantastyka jest ambitna? ;) Chyba nie taki jest jej cel. Ma oderwać nas od szarej rzeczywistości, pobudzić wyobraźnię, itd. :)

      Usuń
  5. Cykl Demoniczny zaczyna się "Malowanym Człowiekiem", ale to na pewno wiesz, niemniej jednak wspominam o tym, bo uważam, że jest to jedyna częśc, która warto przeczytać. Właśnie w pierwszym tomie poznajemy Arlena, Leeshę oraz Rojera, których pokochałam od pierwszej strony ich przygód.
    Druga część, "Pustynna Włócznia", to była zwykła pisanina, kompletnie bez ładu i składu. Uważam, że kontynuacją autor zepsuł świetny zamysł. Tej części nie czytałam, po prostu nie jestem w stanie, ponieważ boję się, co też panu Brett'owi wpadło do głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, wspomniałam o tym w recenzji. Zaczęłam jednak od trzeciej części, bo akurat tę zaproponowano mi do recenzji ;) Raczej nie będę już poznawała "Malowanego człowieka". Nie lubię tego typu fantastyki.

      Usuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)