sobota, 6 grudnia 2014

Najlepsze powieści kryminalne 2014 roku

(Wpis bierze udział w przedświątecznym konkursie dla blogerów)

Postanowiłam dziś zrobić zestawienie najlepszych powieści kryminalnych 2014 roku. Oczywiście będzie to notka całkowicie subiektywna.

W założeniu wpis powinien dotyczyć "najlepszego kryminału wydanego w Polsce w bieżącym roku", ale trudno mi się zdecydować na jeden tytuł. Dlatego będzie to moje top 5 (kolejność nieprzypadkowa).


"Do grobowej deski" - Rhys Bowen:



Opis wydawcy:

Kolejna książka o przygodach nieustraszonej Molly Murphy. Molly za wszelką cenę pragnie zostać detektywem i utrzymać firmę swojego zmarłego pracodawcy. Nieustraszona Irlandka angażuje się tym razem w aż dwie sprawy. Jedna z nich dotyczy zaginionej Angielki z arystokratycznej rodziny, druga – kradzieży i oszustwa w szwalni. Wrażliwa na niesprawiedliwość społeczną Molly włącza się również w działania na rzecz poprawy warunków pracy szwaczek i spotyka mężczyznę, który będzie konkurował o jej względy z przystojnym kapitanem nowojorskiej policji Danielem Sulliwanem. Molly wielokrotnie znajdzie się w niebezpieczeństwie, ale odwaga i upór pomogą jej wyjść z niejednej opresji.

Moje uzasadnienie:

"Do grobowej deski" to świetny kryminał w stylu retro. Bardzo lubię ten cykl, gdyż Molly Murphy przypomina mi przebojową Phryne Fisher z serialu "Zagadki kryminalne panny Fisher", który powstał na podstawie powieści Kerry Greenwood (niestety nieprzetłumaczonych na polski). Co więcej, nazwisko bohaterki kojarzy mi się z panną Marple z powieści Agathy Christie. Jednak podobieństwo na tym się kończy, gdyż pierwsza z nich to energiczna starsza pani, która dla rozrywki bawi się w detektywa, a druga - to młoda kobieta, którą okoliczności skłaniają do zajęcia się tą niebezpieczną profesją.

Dużym plusem powieści jest wierne odzwierciedlenie realiów Nowego Jorku z początku XX wieku. Możemy wybrać się z bohaterami do kina na jeden z pierwszych filmów. Trzeba przyznać, że jest to z dzisiejszego punktu widzenia zabawne przeżycie. Plakat głosi: Szanowni Państwo przygotujcie się na ciekawą i niecodzienną podróż. Nie bójcie się niczego, gdyż to, co widzicie , to tylko film. Nic złego się wam nie stanie. A jaka jest reakcja widzów? Ograny grały coraz głośniej, a nam ukazało się wzburzone morze. Było takie prawdziwe! (...) Fale były coraz bliżej, aż nagle jedna z nich rozbiła się o ekran. Ludzie krzyczeli, niektórzy poderwali się z krzeseł. Podobne odczucia wzbudził pędzący wprost na widownię samochód. Można także zobaczyć, jak wyglądała praca w szwalni, jak traktowane były pracownice i jak rodził się pomysł założenia związków zawodowych.

Moją recenzję możecie przeczytać tutaj.






"Ślad atramentu" - Melvin R. Starr:



Opis wydawcy:


Kolejne, trzecie już spotkanie ze średniowiecznym medykiem, Hugh z Singelton.

John Wycliff, rektor Canterbury Hall, mistrz i przyjaciel Hugh, zostaje obrabowany. Łupem złodzieja pada 20 najcenniejszych ksiąg z biblioteki tego wybitnego uczonego. Kto dopuścił się tak niecnego postępku? Tylko Hugh może pomóc rozwikłać tę zagadkę. Na polecenie Lorda Gilberta wyrusza do Okfordu. Towarzyszy mu jego ukochana i Arthur, oddany służący lorda. Mroczne charaktery, ludzkie namiętności i żądza władzy… im bliżej rozwikłania tajemnicy, tym bardziej niebezpiecznie. Jednak dobro i miłość powinny ostatecznie zatriumfować.

Moje uzasadnienie:

"Ślad atramentu" to niezwykły kryminał, który rozgrywa się średniowieczu (a konkretnie w XIV-wiecznej Anglii). Jest to świetna alternatywa dla współczesnych kryminałów, które niejednokrotnie mają do zaoferowanie jedynie przemoc i przekleństwa - bez jakiejkolwiek refleksji. W tym przypadku jest wprost przeciwnie. Melvin R. Starr umiejętnie buduje średniowieczny klimat, który wyłania się z kart powieści. Wszystko to za sprawą prostego, stylizowanego języka oraz odpowiedniego tła kulturowego. W dodatku, jak dowiadujemy się z posłowia, jeden z bohaterów istniał naprawdę i piastował urząd szeryfa Oksfordu, doszło także do konfliktu pomiędzy zakonnikami a świeckimi uczonymi. Wszystko to sprawia, że opisywane wydarzenia stają się bardziej wiarygodne i realne.

W książce nie brakuje opisów średniowiecznych obyczajów, które mogą wydać się zabawne z dzisiejszej perspektywy. Jak choćby ten fragment: Zanim rozpoczęła się Msza Święta, wikary wstał i obwieścił zebranym, że mamy zamiar się pobrać. Zapytał, czy ktoś z obecnych zna powód, dla którego nie możemy zawrzeć małżeństwa. Obawiałem się, że sir Simon może nagle wyłonić się zza filaru i udaremnić nasze zamiary. Tak się jednak nie stało. Nikt inny też nie podał powodu, dla którego nie moglibyśmy zostać mężem i żoną i tak oto zapowiedzi zostały odczytane. By prawu i tradycji stało się zadość, ksiądz musiał zrobić to jeszcze dwa razy, po czym (...) mogła zostać moją żoną.

Moją recenzję możecie przeczytać tutaj.






"Porwana" - Róża Lewanowicz




Opis wydawcy:

Justyna i Łukasz Meyer wiodą z pozoru spokojne życie warszawskich mieszczuchów. On jest funkcjonariuszem Centralnego Biura Śledczego, ona pracownicą jednej z wielu stołecznych korporacji. Problemy w pracy, bezowocne starania o dziecko i wszelkie inne przyziemne sprawy przestają mieć dla nich jakiekolwiek znaczenie w dniu, w którym na oczach zdezorientowanego męża i połowy osiedla ktoś porywa żonę i odjeżdża z nią w nieznanym kierunku.

Początkowo policja wierzy, że porwanie Justyny ma związek z pracą Łukasza. W wyniku śledztwa wychodzą jednak na jaw skrywane przez kobietę tajemnice z jej przeszłości. W sprawę tajemniczego porwania zaczyna być zamieszanych coraz więcej osób, także z najwyższych szczebli władzy. Panieńskie nazwisko Justyny okazuje się znane również w kręgach wojskowych i wśród dziennikarzy. Załamany mąż odkrywa, że coraz więcej osób miało motyw by porwać, a może nawet zamordować Justynę.

Moje uzasadnienie:

Róża Lewanowicz wykreowała postacie z krwi i kości. Wśród nich można wymienić: Justynę, która nie lubi swojej pracy, ale chodzi do niej, by móc spłacać kredyt na mieszkanie. Nie lubi integrować się z kolegami z pracy, jest osobą skrytą i ostrożną, nie interesują jej firmowe plotki; Łukasza, świetnego fachowca, który bardzo poważnie podchodzi do swojej pracy w Centralnym Biurze Śledczym; Tomasza Kotowicza, kolegę z pracy Łukasza, który przeszedł gehennę ze swoją żoną. Kobieta znęcała się nad nim psychicznie i fizycznie; Mirka Lubickiego, kolegę z pracy Justyny, z którym potrafi się dogadać.

"Porwana" to bardzo udana powieść kryminalna - aż trudno uwierzyć, że to debiut Róży Lewanowicz. Nie brakuje tu nagłych zwrotów akcji, które zmieniają perspektywę o 180 stopni. Autorka umiejętnie buduje napięcie poprzez dozowanie istotnych informacji. Ma przy tym niesamowitą wyobraźnię w opisywaniu tajemnicy Justyny (jestem pod wrażeniem). Na szczęście nie popuściła zbytnio wodzy fantazji. Wszystko wydaje się przemyślane, a cała intryga jest prawdopodobna.

Książką zmusza do refleksji na temat zaufania do ukochanej osoby. Podczas lektury rodzą się pytania, czy można tak do końca poznać drugiego człowieka i czy możemy wiedzieć o nim wszystko. Zakończenie jest zaskakujące i otwarte, dzięki czemu daje pole manewru czytelnikowi. Polecam tę lekturę miłośnikom kryminałów i thrillerów.

Moją recenzję możecie przeczytać tutaj.






"Ofiara" - Pierre Lemaitre:



Opis wydawcy:

Mierzący zaledwie 145 cm wzrostu paryski komisarz Camille Verhoeven jest diabelnie inteligentny, odważny i bezkompromisowy. Znają go już polscy czytelnicy z poprzedniej powieści "Alex".

Cztery lata po tragicznej śmierci żony w życiu komisarza Verhoevena niespodziewanie pojawia się nowa kobieta i nowa miłość. Niestety, wkrótce zostaje brutalnie pobita, gdy przypadkowo staje się świadkiem napadu rabunkowego. By móc samodzielnie prowadzić śledztwo, Verhoeven używa podstępu, łamiąc przy tym wszelkie zasady, za co grozi mu komisja dyscyplinarna i usunięcie z policji.

Choć ofiara rozpoznaje sprawców, ich ujęcie wcale nie jest proste. Komisarz ze zdziwieniem odkrywa, że wskazani przestępcy nie są faktycznymi sprawcami, a sama ofiara nie jest osobą, za którą się podaje. Dlaczego kobieta pojawiła się w życiu komisarza? Jaką rolę odegrała w całej sprawie?

Moje uzasadnienie:

"Ofiara" to znakomity thriller psychologiczny, który porusza temat zemsty i mrocznej przeszłości. Nie ma w nim czarno-białych bohaterów, każdy ma coś na sumieniu i trudno jednoznacznie ich osądzić. Pierre Lemaitre posługuje się starannym i lekkim językiem. Jednak opisy są dość brutalne i nie dla każdego. Jak choćby ten: drewniana kolba rozpłatała jej twarz od szczęki aż po skroń, zmiażdżyła lewą kość policzka, która pękła jak owoc, rozorała policzek na długości dziesięciu centymetrów, momentalnie trysnęła krew.

Autor przeplata narrację trzecioosobową (losy Anne i śledztwo Camille'a) z pierwszoosobową (z perspektywy tajemniczego napastnika). Jest to ciekawy zabieg, który z jednej strony pozwala spojrzeć na sprawy z pewnego dystansu, a z drugiej - poznać plany złoczyńcy i jednocześnie za szybko nie poznać jego tożsamości. Wszystkowiedzący narrator wyprzedza czasami bieg wydarzeń: Odtąd wszystko potoczy się na opak, wszystko jest jednym ciągiem błędów, przypadków i potknięć. Tak jakby Bóg, którego sytuacja przerosła, sam już nie wiedział, co robić, więc aktorzy zaczynają improwizować, co siłą rzeczy jest fatalne...

Moją recenzję możecie przeczytać tutaj.





"Wykolejony" - Michael Katz Krefeld:


Opis wydawcy:

Głównym bohaterem „Wykolejonego” jest przebywający na przymusowym zwolnieniu detektyw Thomas „Ravn” Ravnsholdt. Życie potraktowało go brutalnie. Smutki próbuje topić w alkoholu. Być może właśnie dlatego postanawia pomóc zrozpaczonej matce, poszukującej zaginionej kilka lat temu córki. Masza chciała wieść życie na przyzwoitym poziomie, ubierać się w dobre ciuchy, nosić drogie torebki. Wybrała więc zawód call girl. Klienci znali ją jako Karinę… Pewnego dnia zapadła się pod ziemię.

Czytelnik wraz z detektywem, podążając śladami Maszy, wchodzi coraz głębiej w mroczny świat i odkrywa kolejne jego warstwy oraz innego, na pierwszy rzut oka niewidocznego, lecz przerażającego bohatera – przemoc, która czai się zarówno w ciemnych zaułkach miasta, jak i w domowym zaciszu.

Akcja „Wykolejonego” rozgrywa się w Danii i w Szwecji. Michael Katz Krefeld oprowadza nas po najgorszych zakątkach Kopenhagi i najbardziej przerażających enklawach Sztokholmu. Nie szczędzi przy tym słów ironii, wynikających ze wzajemnych animozji obydwu narodów. A że autor jest Duńczykiem, w szczególności dostaje się Szwedom. Most nad Sundem to symbol hańby, a przedstawiony w „Wykolejonym” Sztokholm to prawdziwe piekło na ziemi, gdzie karty rozdaje słowiańska mafia, a pod przykrywką oficjalnej działalności w najlepsze trwa handel ludźmi, kwitnie prostytucja i stręczycielstwo. Policja zaś daje na to ciche przyzwolenie.

Moje uzasadnienie:

"Wykolejony" to dobrze skonstruowana skandynawska powieść kryminalna z rozbudowanym wątkiem społecznym oraz psychologicznym. Autor porusza w niej problem prostytucji i handlu żywym towarem. Tematyka ta jest przedstawiona w najdrobniejszych szczegółach - lata niewoli w niegodziwych warunkach i podłe traktowanie dziewczyn, które trafiają "pod opiekę" coraz to nowych alfonsów, a także desperackie próby ucieczki. To jest temat, o którym się nie mówi w Danii, która jest postrzegana jako zamożny kraj. Tak naprawdę jest to duży problem, na który autor chciał zwrócić uwagę. Krefeld przedstawia także stosunki duńsko-szwedzkie, które do łatwych nie należą. Oczywiście wszystko, co złe dzieje się w Szwecji, mafia, prostytucja, seryjny morderca. Jak można się domyślić, wyolbrzymia tę sytuację, ale jest w tym cień prawdy.

Krefeld znakomicie poradził sobie z nakreśleniem porterów psychologicznych swoich postaci, dzięki czemu są one żywe, a nie papierowe. Możemy wczuć się w ich sytuację poczuć ich ból, lęki i bezsilność. Najbardziej żal mi było Maszy, która spotkała na swojej drodze nieodpowiedniego człowieka, któremu zaufała, przez co spotkał ją okrutny los. Ravn też jest pokrzywdzony przez życie, choć jego cierpienie ma inny wymiar, bardziej emocjonalny niż cielesny. Obojgu bohaterom kibicowałam, by wyszli cało z opresji.

Moją recenzję możecie przeczytać tutaj.




***

PS. Dziś miał być konkurs mikołajkowy, ale nawet nie wiem, kiedy zrobiła się godz. 23 i teraz to trochę bez sensu. Miałam też napisać wreszcie recenzję książki "Starsi Panowie Dwaj", ale wypadła mi poranna premiera spektaklu "Szalony bal" w Studio Buffo (recenzja). Zauważyłam, że ostatnio piszę więcej recenzji teatralnych niż książkowych, bo nie mam kiedy czytać, a do teatru chodzę ostatnio średnio co dwa dni. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Konkurs pojawi się o godz. 15 :)

27 komentarzy:

  1. Na książki Bowen i Lemaitre'a czaję się już od dawna, podobnie jak na powieść Róży Lewantowicz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do czytania po kolei powieści Bowen, bo inaczej zepsujesz sobie zabawę. Co do Lemaitre'a, można zacząć od "Ofiary" i tak pierwsza część nie została wydana w Polsce. "Porwana" jest świetna - polecam :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Z powyższej listy najbardziej zaciekawił mnie kryminał Lemaitre:Ofiara. Czytałam inną książkę tego autora-Alex, która mnie naprawdę mega pozytywnie zaskoczyła. Świetny, niebanalny i zaskakujący thriller. Dlatego śmiem przypuszczać, że inne dzieła pisarza są równie dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Alex" był świetny, a "Ofiara" bardzo dobra - powinna Ci się spodobać :)

      Usuń
  3. Jako fanka kryminałów muszę poznać te książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, najlepiej od pierwszego tomu (chodzi o pierwsze dwa cykle na tej liście) :)

      Usuń
  4. Mam nadzieję, że zgodzę się z Twoim typem odnośnie "Ofiary". :) Cały czas czeka w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, choć "Alex" lepsza ;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dzięki, może się skusisz na którąś książkę :)

      Usuń
  6. A ja myślałam, że czytuję dużo kryminałów, ale z tych wymienionych przez Ciebie jeszcze żadnego nie czytałam. Muszę szybko nadrobić zaległości ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, tytuły te są warte uwagi :)

      Usuń
  7. Z Twojego zestawienia mam ochotę na "Porwaną". A "Ofiarę" czytałam, i polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Porwana jest świetna" - polecam. Myślę, że Ci się spodoba, bo lubisz polską literaturę :)

      Usuń
  8. Uwielbiam kryminały, ale jakimś przypadkiem nie miałam możliwości przeczytania tych, które wymieniłaś w zestawieniu. Mam nadzieję, że uda mi się to nadrobić. "Ślad atramentu" wydaje się nie codziennym kryminałem, że względu na umieszczenie akcji w średniowieczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście książka jest wyjątkowa. Polecam zacząć od pierwszej części tego cyklu - "Niespokojne kości", a potem iść za ciosem i przeczytać "W cieniu kaplicy" i "Ślad atramentu" :)

      Usuń
  9. Oj, chętnie przeczytałabym dwie pierwsze, ale w mojej bibliotece nie ma niestety. Może zasugeruję, żeby zakupili :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasugeruj, co Ci szkodzi. Najlepiej, jakby zakupili pierwsze części tych serii "Prawo panny Murphy" i "Niespokojne kości" - a potem kolejne ;)

      Usuń
  10. Do cyklu Starra też mam słabość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, bo jest świetny :)

      Usuń
  11. Właśnie rozwiązałaś mój jeden problem "gwiazdkowy", dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam pomóc :)

      Usuń
  12. Tutaj zawsze mogę znaleźć coś czego jeszcze nie czytałam , a warto. Tym bardziej, że lubię kryminały.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety widzę tu trzy książki, które bardzo bym chciała przeczytać: "Wykolejonego", "Ofiarę" i "Porwaną", choć oczywiście żadnym kryminałem nie pogardę (oprócz pani komisarz :P).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego niestety? To chyba dobrze, że zainteresowały Cię te tytuły. Mogę Ci pożyczyć przy okazji. Jesteś złośliwa z tą panią komisarz, czy mi się wydaje? :P

      Usuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)