poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Jaką tajemnicę kryje "Hotel Bertram"?

Dziwne spotkania i znajomości gości hotelowych, napad na irlandzki pociąg, tajemnicze zniknięcie duchownego – co łączy te sprawy? Z pozoru nic, ale czy na pewno? Aby się dowiedzieć, wystarczy przeczytać "Hotel Bertram" Agathy Christie.

Hotel "Bertram" to niezwykłe miejsce na mapie Londynu. Ten staroświecki budynek, w którym czas się jakby zatrzymał, odwiedzają starsze panie, emerytowani wojskowi, duchowni przybywający na spotkania z biskupem oraz dobrze ułożone panienki podróżujące pod opieką ciotek czy starszych matron. W czym tkwi jego sukces? Jak tłumaczy dyrektor hotelu: Lokal ma wyglądać na edwardiański, ale musi zapewnić gościom nowoczesny komfort, uważany dziś za rzecz oczywistą. Nasi staruszkowie powinni odnosić wrażenie, że od przełomu stuleci nic się tu nie zmieniło, zaś naszym podróżującym zagranicznym klientom zapewnić stylowe otoczenie i tradycyjne menu, a jednocześnie wszystkie wygody, jakie mają w domu, bez których po prostu nie potrafią żyć!

Z sentymentu zatrzymuje się w nim również panna Jane Marple podczas swojego kilkunastodniowego pobytu w Londynie. To właśnie w tym hotelu mieszkała, gdy miała 14 lat. Tuż po przybyciu ze zdziwieniem stwierdza, że na pierwszy rzut oka nic się od tamtej pory nie zmieniło. Mimo że są już lata 50. pozostał ten sam wystrój, atmosfera, miła obsługa oraz zapach świeżo parzonej kawy i smak maślanych bułeczek, przywołujących wspomnienia z początku XX wieku. Jednak obraz ten jest zwodniczy, gdyż za piękną fasadą kryje się wiele sekretów, w tym tajemnicze zniknięcie duchownego... Ale od czego jest panna Marple, przed którą nic się nie ukryje?

Warto wspomnieć, że "Hotel Bertram" należy do cyklu o pannie Marple, sympatycznej staruszce mieszkającej w St. Mary Mead, która lubi bawić się w detektywa. Bohaterka ta wystąpiła w 12 powieściach oraz wielu opowiadaniach, a także 13 filmach (pełnometrażowych i telewizyjnych). Trudno nie polubić tej niezwykłej bohaterki, w tym jej nienagannym choć niemodnym stroju. Z wyglądu przypomina słabą i kruchą poczciwinę – wysoka, szczupła starsza pani o błękitnych oczach i siwych włosach. Ale to tylko pozory, tak naprawdę jest niezwykle przenikliwa i ma logiczny umysł, dzięki któremu rozwiązuje najtrudniejsze zagadki kryminalne. Co więcej, potrafi być bezwzględna dla morderców.

"Hotel Bertram" zdecydowanie różni się od innych powieści Agathy Christie. Brakuje w nim tajemniczego morderstwa na pierwszych stronach, w zamian za to sekretów jest tu aż nadto. Miejscami można się pogubić w ilości nagromadzonych wątków, z pozoru niemających ze sobą nic wspólnego. Bardzo szczegółowo opisany jest hotel i jego niecodzienni goście – ich dziwne spotkania, wizyty i znajomości. Autorka stopniowo dozuje informacje, by za dużo nie zdradzić czytelnikowi. Przez to akcja toczy się powolnym rytmem. Śledztwo posuwa się do przodu, ale bez pośpiechu. Z biegiem stron wszystkie elementy zaczynają układają się w logiczną całość. Oczywiście nie brakuje niespodziewanych zwrotów akcji, które zmieniają punkt widzenia o 180 stopni. Pod koniec akcja nabiera tempa, by ukazać zaskakujące rozwiązanie kryminalnej zagadki.

Nie mogę powiedzieć, że to zła książka. Ale nie nazwałabym jej kryminałem w czystej postaci, bardziej powieścią detektywistyczną. Przypomina szaradę, nad którą trochę trzeba pogłówkować. Jej lektura wymaga od czytelnika maksymalnej koncentracji, by niczego nie pominąć, gdyż każdy wątek jest ważny i może zaburzyć zrozumienie całości.

Czego mi zabrakło w tej powieści? Panny Marple, która została jakby zepchnięta na dalszy plan. Na początku pojawia się na kartach powieści raczej rzadko, ale za to serwuje czytelnikowi swoje dość istotne spostrzeżenia. Natomiast główne skrzypce gra inspektor Davy ze Scotland Jardu, który prowadzi śledztwo. Pod koniec sympatyczna staruszka udziela się znacznie częściej i swoim zwyczajem dodaje swoje trzy grosze.

Choć książki tej nie czyta się z wypiekami na twarzy, jak dzieje się w przypadku przygód Herculesa Poirota, to jednak intryguje czytelnika, który nie może doczekać się finału. Polecam tę powieść miłośnikom Agathy Christie, do których sama należę oraz kryminałów w stylu retro, którzy cenią sobie ciekawe łamigłówki.

Agatha Christie (1890-1976) [właściwie Agatha Mary Clarissa Miller Christie] była angielską pisarką, która jest uważana za Królową Kryminału. W swoim dorobku ma ponad 90 powieści i sztuk teatralnych. Jej 2 najsłynniejsze cykle opisują przygody dwojga detektywów: Herkulesa Poirota (ekscentrycznego Belga z wąsikiem) oraz panny Marple (miłej starszej pani, która jest detektywem-amatorem). Inne postacie to: Tuppence i Tommy Beresfordowie, nadinspektor Battle czy Parker Pyne.









Autor: Agatha Christie
Tytuł: "Hotel Bertram"
Ilość stron: 244
Oprawa: miękka



Książka przeczytana w ramach wyzwań:

Pod hasłem (domy, chatki i zamczyska)
Trójka e-pik (książka, która została zekranizowana)
Z półki




6 komentarzy:

  1. I znowu czuję wyrzuty sumienia, że nie czytałam nic od Christie. Eh, trzeba będzie wreszcie nadrobić. A u Ciebie znowu zmiany... czemu nie na niebiesko już? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie, jak można nie czytać Christie. ;) Jeśli chcesz rozpocząć przygodę z królową kryminału, to proponuję np. "I nie było już nikogo". "Hotel Bertram" raczej nie nadaje się na początek, bo możesz się zrazić do jej twórczości.

      Bo jakoś tak dziecinnie było, a teraz jest trochę poważniej. ;) Chyba co miesiąc będę dawać inny kolor, bo mi się szybko nudzi. Ale tamten projekt mam zapisany, więc może jeszcze do niego wrócę za jakiś czas. :)

      Usuń
  2. Czytałam parę lat temu, to była chyba druga powieść Christie, z którą się zapoznałam i od niej zaczęła się moja miłość do twórczości Królowej Kryminału. :)
    Nie pamiętam, kto zabił, więc chyba przeczytam ponownie. Pewnie i mnie zabraknie w tej książce panny Marple, bo uwielbiam tę postać i niekiedy dla mnie jest nawet ważniejsza od prowadzonego śledztwa. Ale łamigłówkom nigdy nie mówię "nie" - kiedy się już uporam z książkami czekającymi w kolejce, sięgnę i po "Hotel Bertram". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie pamiętam, od której powieści zaczęłam. Wiem tylko, że Królową Kryminału poznałam jeszcze na studiach i się zakochałam w jej książkach. Wydrukowałam sobie nawet listę całej jej twórczości i odhaczam kolejne przeczytane pozycje. ;) Jednak najbardziej polubiłam Herculesa Poirota. Jeśli chodzi o "Hotel Bertram", zabójstwo nie jest tu najważniejsze, bardziej uknuta intryga ;)

      Usuń
  3. Dziś widziałam tę książkę w księgarni i postanowiłam, że zanim kupię, przeczytam recenzję na jakimś blogu, i ku mojemu zdziwieniu zauważyłam, że zamieściłaś swoje przemyślenia na jej temat:)

    Odnośnie nowego koloru, to muszę Ci powiedzieć, że teraz jest tu jeszcze ładniej:) Myślę, że zmiana jak najbardziej korzystna:)
    Pozdrawiam i udanej majówki życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cieszę się, że Ci pomogłam. Choć ja kupiłabym inną, jest wiele dużo lepszych książek tej autorki. ;)

      Dzięki. :) Nie ukrywam, że niebieski to mój ulubiony kolor, ale zielony też ładny.

      Pozdrawiam i również życzę udanego wypoczynku :)

      Usuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)