sobota, 30 marca 2013

Świat w kolorze "Bahama yellow"

Co jest istotą człowieczeństwa? Jak życiowe niepowodzenia mogą wpłynąć na naszą psychikę? I czy całkowita izolacja od społeczeństwa może upodobnić nas do zwierząt? Na te pytania odpowiada powieść Marty Magaczewskiej "Bahama yellow".

"Bahama yellow" to opowieść o ludziach, którzy nie radzą sobie z życiem. Jej akcja rozgrywa się w zakładzie psychiatrycznym, w którym znajdują schronienie nieprzystosowani społecznie ludzie. Wśród nich jest Koffel - drobny pijaczek mieszkający w ścieku, Skomroch - były pogromca zwierząt, który wolał rozmawiać z nimi niż z ludźmi, Kauk, były oficer wojenny, który widział przyjemność w zabijaniu, Lelech - były chirurg, pozbawiony wykonywania zawodu, który uwielbia przeprowadzać sekcje zwłok, Zajc - katolicki ksiądz, który modli się do Boga pod różnymi postaciami, Lala - sprzątaczka pracująca w Zakładzie, która nie pamięta swojej matki, ale czuje jej zapach, Tabiołka - przełożona Zakładu, która obsesyjnie chce mieć dziecko. Nie potrafią oni żyć w normalnym świecie.

Doskwiera im samotność i chcą czuć się akceptowani przez innych ludzi. Z tego powodu Koffel chodził na piwo i "pogadać" z kolegami, by o nim nie zapomnieli. Z kolei Skomroch przybiera maski, próbując dostosować się do otoczenia. Wdzierał cudze twarze, nakładał na usta cudze uśmiechy, a ciało układał tak, by nie odstawało od innych. Przypominał w tym rycerza, co zbroi się do bitwy, nie po to jednak, by zrobić komuś krzywdę, ale po to, by nie zrobili krzywdy jemu. By go lubili, by uznali za swego. By nie widzieli w nim tego, co widział w sobie on: niepokojącej, ośmieszającej wrażliwości. O nie! Nie chciał przejść przez życie z piętnem odmieńca.

W dodatku bohaterowie ci nie widzą sensu w życiu i nie starają się nawet go odnaleźć. Dlatego autorka powoli ich eliminuje. Pierwszą ofiarą jest Koffel, którego jedynym zajęciem jest picie. Niestety jego tajemnicza śmierć prowadzi do poważnych konsekwencji. Z powodu groźby zamknięcia Zakładu przez policję, pozostali mieszkańcy muszą wytypować mordercę. Osoba ta nie musi być winna, wystarczy, że poniesie karę...

Powieść Marty Magaczewskiej to, jak mówi sama autorka, tragikomiczna farsa o człowieku. Co ciekawe, autorka nie podaje wieku ani pochodzenia żadnego z bohaterów. Ich dziwne imiona także niczego nie ułatwiają. Jednym słowem, powieść może się dziać się w każdym miejscu na Ziemi.

Opowieść ta oparta jest na absurdzie, utopi, grotesce i czarnym humorze. Miejscami przypomina powieści Franza Kafki. Bohaterowie także są zdani na los i o niczym nie decydują. Najlepszym przykładem jest przygotowywanie własnego stryczka przez Skomrocha, który nie może sobie poradzić z powodu braku jednej ręki. Obserwatorzy tego niecodziennego widowiska denerwują się, że tak wolno mu to idzie. Chcieliby by już zawisnął, gdyż mogliby się wreszcie rozejść.

Tytuł powieści odnosi się do koloru piasku, który wnika w krajobraz. Przestawiony przez Magaczewską świat jest pełen napięcia i grozy. Autorka specjalnie wprowadza wątek psychologiczno-kryminalny, by spotęgować poczucie lęku bohaterów. Wprost czujemy namacalnie poczucie ich bezradności. Symboliczny jest także zapach, który towarzyszy w ważnych momentach. Bohaterowie wyczuwają śmierć.

Na pewno nie jest to łatwa lekturą z uwagi na liczne rozważania psychologiczno-filozoficzne. W dodatku wymaga dużego skupienia, z powodu nagromadzenia wątków, które przeplatają się ze sobą. Powieść napisana jest dojrzałym językiem, pełnym metafor i odniesień. Powieść wciąga czytelnika do zupełnie innego świata, w którym człowiek nie ma na nic wpływu. Mnie się podobała, byłam ciekawa, w jakim dalej pójdzie kierunku. I zakończenie było dość zaskakujące. Warto się z nią zapoznać, by wyrobić sobie własne zdanie.

Marta Magaczewska ukończyła filologię romańską w Sosnowcu. Zadebiutowała w 2010 roku powieścią "Zaćmienie". "Bahama yellow" to jest druga powieść w dorobku literackim.








Autor: Marta Magaczewska
Tytuł: "Bahama yellow"
Ilość stron: 221
Oprawa: miękka









Książka przeczytana w ramach wyzwań:

Pochłaniam strony, bo kocham tomy!!!!
Polacy nie gęsi



8 komentarzy:

  1. Muszę koniecznie przeczytać. Nie wiem dlaczego, ale od razu przypomniał mi się "Lot nad kukułczym gniazdem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego, że też dzieje się w szpitalu psychiatrycznym ;) "Lot nad kukułczym gniazdem" dopiero przede mną, więc nie wiem, czy są jakieś podobieństwa.

      Usuń
  2. Z uwagi na liczne rozważania psychologiczno-filozoficzne wiem, że nie jest to książka, którą obecnie chciałabym czytać. Teraz raczej potrzebuje czegoś lżejszego np. jakaś komedia lub romans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ale może za jakiś czas się skusisz ;)

      Usuń
  3. "Yellow bahama" kojarzy mi się jak dotąd z kolorem "małego fiata" ;) Sama książka zaś przypomina mi jakiś kryminałek, w którym bohaterowie musieli typować kolejne ofiary... Tytuł jakoś mi już umknął. Zaciekawiły mnie te rozważania filozoficzno-psychologiczne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to kryminał, ale i tak jest ciekawie ;) Powinnaś przeczytać :)

      Usuń
  4. Chętnie podejmę wyzwanie. :) Rozważania psychologiczno-filozoficzne bynajmniej mnie nie odstraszają.

    OdpowiedzUsuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)