niedziela, 31 marca 2013

Poczet największych seryjnych zbrodniarzy XX wieku

Władca much, Straszydło, Buffalo Bill, Człowiek lodu, Nocny Łowca – to nie tytuły filmów lecz pseudonimy sadystycznych zabójców, których opisała Anna Poppek w swojej najnowszej książce "Seryjni mordercy XX wieku".

W dobie fascynacji złem i przemocą powstaje coraz więcej książek i filmów o seryjnych mordercach. Dlaczego tak się dzieje? Zadaniem Anny Poppek ludzi od zawsze ciekawiła mroczna strona ich natury. W mitach greckich jest pełno przemocy, brutalnego seksu i dewiacji. W Starożytnym Rzymie dużym zainteresowaniem publiczności cieszyły się brutalne walki gladiatorów. Z kolei "Żywoty Cezarów" Swetoniusza opisują zbrodnie i gwałty, które mogłyby stać się inspiracją dla seryjnych zbrodniarzy.

Książka "Seryjni mordercy XX wieku" zawiera krótkie rysy biograficzne potworów, wampirów i zwyrodnialców. Wśród nich znaleźli się: Bogdan Arnold, Kenneth Bianchi i Angelo Buono, David Berkowitz, Ted Bundy, Andriej Czikatiło, Jeffrey Dahmer, Marc Dutroux, Albert Fish, John Gacy, Ed Gein, Fritz Haarmann, Pedro López, Joachim Knychała, Karol Kot, Richard Kuklinski, Peter Kürten, Charles Manson, Zdzisław Marchwicki, Dennis Nilsen, Leszek Pękalski, Richard Ramirez, Albert de Salvo oraz Peter Sutcliffe. Trzeba przyznać, że ich wybór jest interesujący i różnorodny. Mamy zbrodniarzy z różnych krajów, w tym niestety także z Polski. Dla lepszego zobrazowania tych przestępców, biografie uzupełnione zostały ich portretami pamięciowymi lub zdjęciami. Niektórzy z nich wydają się tacy niewinni. Ale pozory mylą...

Na potrzeby publikacji Poppek przeprowadziła także wywiad z profesorem Brunonem Hołysem, polskim prawnikiem, specjalizującym się w kryminalistyce, kryminologii, profilaktyce społecznej, suicydologii, wiktymologii i terroryzmie. Można dowiedzieć się z niego, z jakich środowisk wywodzą się seryjni mordercy, jakie pobudki nimi kierują, jakie osoby padają ich ofiarą.

Profesor Hołys definiuje seryjne morderstwo jako kilka zabójstw popełnionych w różnym miejscu i w różnym czasie przez jednego sprawcę. Jest on trudny do schwytania, gdyż zazwyczaj nie łączy go żaden związek z ofiarami. Trzeba je jednak odróżnić od morderstwa w szale oraz morderstwa masowego. Można wymienić 5 typów seryjnych morderców:
1. zabójca, który utrzymuje podczas procesu, że kierują nim głosy,
2. misjonarz, który czyni dobro, gdyż w swoim mniemaniu eliminuje złych ludzi,
3. poszukiwacz emocji, sadysta, który zabijając, czuje wzrost adrenaliny,
4. zabójca mordujący dla zaspokojenia żądzy,
5. tyran.

Jak spaczony jest umysł seryjnego mordercy najlepiej pokazać na przykładzie Karola Kota, zwanego wampirem z Krakowa. Ten 19-letni zwyrodnialec lubił pić ludzką krew. Jak sam przyznał to prawdziwy napój bogów. Świadomość, że pijesz krew, która przed chwilą była żywa, to coś wzniosłego. Co więcej, nie uważał się za złą osobę. Dobrem jest to, co sprawia przyjemność, w takim razie, skoro zabijanie dawało mi zadowolenie, więc jest dobrem, a ja porządnym człowiekiem. Nie jestem więc draniem czy zbrodniarzem, ale tylko mordercą. Ten niewysoki chłopak o niewinnym spojrzeniu zamordował 2 osoby, próbował pozbawić życia 4 inne i dokonał 10 podpaleń. Za swoje czyny został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano 16 maja 1968 roku w areszcie w Mysłowicach.

Mrożącym krew w żyłach przykładem seryjnego mordercy jest Andriej Czikatiło, zwany Rzeźnikiem z Rostowa, najsłynniejszy i najokrutniejszy zabójca z terenu byłego Związku Radzieckiego. Wątki biograficzne z jego dzieciństwa można znaleźć w filmie "Hannibal – początki". Ten okrutny sadysta molestował, okaleczał i zamordował 52 osoby, głównie dzieci. Przez długi czas jego zbrodnie uchodziły mu płazem - był członkiem partii komunistycznej i agentem KGB, więc nikt go nie podejrzewał. Zamiast niego oskarżono niewinnego człowieka i skazano na karę śmierci. Sprawę zamknięto, choć ginęły kolejne ofiary. Krążyły o nim legendy, zabójca dzieci, wampir, rzeźnik. W końcu został złapany i za swoje czyny skazany na śmierć. Wyrok wykonano 14 lutego 1994 roku. Podobnych historii jest więcej, łączy je jedno - niezwykłe okrucieństwo. Na szczęście wszyscy oni zostali złapani i surowo ukarani.

Książka Poppek stanowi kompendium wiedzy na temat seryjnych morderców z ubiegłego wieku. Nie jest to jednak pozycja dla każdego z uwagi na drastyczne opisy zbrodni. Niektórzy mogliby się zastanawiać, jaki jest cel pisania takich książek. Epatowanie złem i przemocą, a może wzbudzanie sensacji? Moim zdaniem ma ona przede wszystkim funkcję dydaktyczną. Poppek nie tylko opisuje zbrodnie popełniane przez owych dewiantów i ich modus operandi, lecz także przedstawia niepokojące fakty z okresu ich młodości, w tym ich relacje rodzinne i koleżeńskie. Celem książki jest także przedstawienie psychicznych mechanizmów, które mogą spowodować dewiacyjne zachowania oraz pokazanie działań służb śledczych, w tym policji, detektywów, psychologów i patologów, dzięki którym sprawcy zostali schwytani.

Autorka uczula także czytelnika na nietypowe zachowania owych z pozoru porządnych obywateli, dobrych mężów i ojców, którzy okazywali się seryjnymi mordercami. Gdyby osoby z ich najbliższego otoczenia – rodzina, sąsiedzi zareagowali wcześniej, być może dałoby się uniknąć wielu nieszczęść. Dobrym przykładem jest Ted Bundy, którego portret pamięciowy krążył w mediach. Koledzy byli rozbawieni tym, że był podobny do poszukiwanego seryjnego mordercy. Stroili sobie z niego żarty zamiast zgłosić to na policję. W ich oczach był normalny i nie przyszło im nawet do głowy, że to on stoi za tymi zbrodniami.

Na zakończenie warto wspomnieć, że w tym roku w Polsce wyjdzie na wolność wielu seryjnych morderców, którym zgodnie z amnestią z 1988 roku zamieniono kary śmierci na 25 lat pozbawienia wolności. Rodzi się więc pytanie, czy powinniśmy się obawiać?

Jedno jest pewne, polecam tę książkę osobom dorosłym o mocnych nerwach, które zainteresowane są tematyką kryminalną. Dzięki niej mogą poznać wiele mrocznych ciekawostek z życia zbrodniarzy.

Anna Poppek jest dziennikarką, publicystką, redaktorką. W swoim dorobku ma m.in. książki: "Obrączki", "Żony opozycjonistów", "Prywatne życie dyktatorów XX wieku".












Autor: Anna Poppek
Tytuł: "Seryjni mordercy XX wieku"
Ilość stron: 288
Oprawa: miękka









Książka przeczytana w ramach wyzwań:

Pochłaniam strony, bo kocham tomy!!!!
Polacy nie gęsi
Nie tylko literatura piękna
Z literą w tle (autor na P)




18 komentarzy:

  1. Dołączam się do grona polecających, bardzo dobre kompendium wiedzy o najbardziej znanych seryjniakach. Wielu nazwisk brakuje, ale dla zaspokojenia zwyczajnej ciekawości zupełnie wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to w zupełności wystarczyło. Zdecydowanie wolę fikcyjnych seryjnych morderców, którzy tak naprawdę nie robią nikomu krzywdy. ;)

      Usuń
  2. Mam tę książkę i nie mogę się doczekać aż przyjdzie na nią kolej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zmieniłam trochę kolejność recenzowania, bo nie mogłam się doczekać tej książki :)

      Usuń
  3. Powoli przeglądam tę książkę w przerwie od innych lektur. Niektóre nazwiska już znałam, ale o innych czytam po raz pierwszy. Ta publikacja bez wątpienia robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja słyszałam tylko o Marcu Dutroux, Porywaczu z Brukseli. Niedawno zrobiło się głośno o jego wspólniczce i żonie, Michelle Martin, która miała wyjść na wolność po odbyciu tylko połowy kary. W Belgii zawrzało.

      Usuń
  4. Jakiś czas temu czytałam także tę książkę i faktycznie można wiele ciekawego dowiedzieć się o seryjnych mordercach. Niektóre osoby znałam ze słyszenia, ale wiele nazwisk było dla mnie zupełnie obcych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość tych seryjnych morderców działała w latach 70. oraz 80., więc nic dziwnego, że się o tym nie słyszało. ;)

      Usuń
  5. Rzeczywiście zbrodnia, krew, śmierć fascynowały ludzi od zawsze. WYstarczy zobaczyć ilu gapiów ściąga na wypadek drogowy, pożar. Zawsze szokuje mnie, gdy ludzie stoją i patrzą, ale jeszcze na dodatek wyjmują komórki i robią zdjęcia. Nic dziwnego, że jest popyt na takie książki.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem przytoczony przez Ciebie przykład to bardziej ciekawość niż fascynacja. Niemniej jednak nie jest to właściwa reakcja na wypadek czy pożar. Wszak w takich przypadkach liczy się czas. Jeden telefon może uratować komuś życie.

      Uważam, że nie ma nic złego w czytaniu tego typu książek. Pod warunkiem, że człowiek nie traktuje ich jak instrukcji czy przepisów na zbrodnie. Ja widzę w niej wartość edukacyjną. Gdyby ludzie z najbliższego otoczenia owych dewiantów reagowali na ich podejrzane zachowania, być może nie byłoby tylu ofiar. Np. Karol Kot, późniejszy Wampir z Krakowa, w dzieciństwie kolekcjonował noże i inne ostre przedmioty. Bił młodszą siostrę i zamykał w pokoju na klucz. W szkole był nadpobudliwy, reagował na zaczepki kolegów agresją. Jednak najbardziej makabryczne było to, że pracownicy rzeźni dawali mu do picia świeżą krew i byli zafascynowani jego upodobaniami. Oczywiście mama nie reagowała na niepokojące sygnały, choć była cały czas w domu. Wprawdzie myślała o pójściu z nim do psychiatry, lecz tego nie zrobiła. A przecież jego zachowanie już wtedy nie było normalne...

      Usuń
  6. Zastanawiałam się, czy zamówić tę książkę, jednak stwierdziłam, że jak dla mnie będzie chyba ,,za mocna". Warto jednak powiedzieć, że Anna Poppek ma ciekawy styl pisania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisy są niekiedy brutalne, ale pozycja jest naprawdę ciekawa. Nie mogłam się od niej oderwać. Bardzo polubiłam styl Poppek.

      Usuń
  7. kupiłam i nie mogę się od niej oderwać :) na pewno umieszczę ją w bibliografii mojej pracy licencjackiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo było ze mną. ;) To połączysz przyjemne z pożytecznym :)

      Usuń
  8. Nie lubię drastycznych opisów, ale książka wygląda interesująco. Szczególnie chętnie przeczytalabym wywiad z profesorem Brunonem Hołysem. Oprócz samych zbrodni ciekawie zapowiadają się inne aspekty poruszane przez autorkę - środowisko zbrodniarzy, działania policji. Szokujący podałaś przykład z Bundym, taka gorzka ironia. Muszę się przyjrzeć tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety drastycznych opisów jest mnóstwo, ale można je pominąć. Jednak książka jest warta uwagi :)

      Usuń
  9. Hej mogłabys mi napisac ile jest stron z richardem ramirezem w książce ? :)

    OdpowiedzUsuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)