środa, 2 lipca 2014

"Śmierć detektywa" - co nowego u Molly Murphy?

"Śmierć detektywa" to druga powieść z cyklu o Molly Murphy – rudowłosej Irlandce o zapędach detektywistycznych. Z pewnością jej przygody spodobają się wielbicielom lekkich kryminałów.

Główną bohaterką jest Molly Murphy – młoda dziewczyna pochodząca z wioski Ballykillin w Irlandii. Pod wpływem pewnych nieprzyjemnych wydarzeń, musiała uciekać ze swojego rodzinnego kraju do Ameryki. Od kilku miesięcy przebywa w Nowym Jorku, w którym próbuje się usamodzielnić. Nie jest to jednak łatwe, gdyż bez referencji, trudno jej znaleźć pracę.

Marzy o tym, by zostać prywatnym detektywem i chce pobierać nauki u fachowca – Paddy'ego Rileya. Problem w tym, że nie jest to zawód dla kobiet. Dlatego pracodawca pozwala jej jedynie przekładać papiery i zmywać podłogi. Nie wtajemnicza jej w bieżące sprawy, które prowadzi. Tymczasem Molly chciałaby się zajmować poszukiwaniem osób zaginionych. Nie spodziewa się, że wkrótce czeka ją prawdziwe wyzwanie, bowiem niemalże na jej oczach zostaje popełnione morderstwo, a ona sama ledwo uchodzi z życiem...

Molly postanawia rozwiązać tę sprawę na własną rękę, gdyż nie może już liczyć na pomoc swojego pracodawcy. Zupełnie nie przejmuje się zdaniem kapitana Sullivana ani własnym bezpieczeństwem. Czy uda jej się schwytać sprawcę zanim sama stanie się ofiarą?

"Śmierć detektywa" to znakomity kryminał w stylu retro. Jak już wiele razy wspominałam, bardzo lubię ten rodzaj kryminału. A cykl ten przypadł mi szczególnie do gustu, gdyż Molly przypomina mi przebojową Phryne Fisher z serialu "Zagadki kryminalne panny Fisher", który powstał na podstawie powieści Kerry Greenwood (niestety nieprzetłumaczonych na polski). Co więcej, nazwisko bohaterki kojarzy mi się z panną Marple z powieści Agathy Christie. Jednak podobieństwo na tym się kończy, gdyż pierwsza z nich to energiczna starsza pani, która dla rozrywki bawi się w detektywa, a druga - to młoda kobieta, którą okoliczności skłaniają do zajęcia się tą niebezpieczną profesją.

Dużym walorem powieści jest wierne odzwierciedlenie realiów Nowego Jorku z początku XX wieku. Do tego stopnia, że możemy przejechać się z bohaterami "elką", kolejką nadziemną, której trasa znajduje się wysokości drugiego piętra, a także zobaczyć wydarzenie, które we wrześniu 1901 roku wstrząsnęło całą Ameryką. Nie mogę zdradzić, co to było, gdyż zepsułabym zabawę.

Książkę czyta się bardzo szybko, gdyż napisana jest lekkim i miejscami zabawnym językiem. Rhys Bowen ma niezwykłe poczucie humoru, które widoczne jest chociażby podczas opisywania ówczesnych obyczajów. Dla przykładu przytoczę dialog między kapitanem Sullivanem a panną Murphy:

– Przecież nie jesteś mężczyzną i nie musisz martwić się o karierę. Chodzi tylko o zabicie czasu, dopóki nie zostaniesz czyjąś żoną.
– Czyjąś żoną? Dobre sobie! Nie widzisz, że dla mnie jest za późno? Skończyłam dwadzieścia trzy lata.
– Za późno? W twoim przypadku nigdy nie będzie za późno. Nawet w wieku pięćdziesięciu lat będziesz wciąż fascynująca.


Książka wciąga czytelnika od pierwszych stron i nie sposób się od niej oderwać. Autorka potrafi budować napięcie poprzez nagłe zwroty akcji, które diametralnie zmieniają sytuację oraz dawkowanie informacji. Bardzo dobrym zabiegiem jest to, że narracja prowadzona jest w pierwszej osobie - z perspektywy Molly, dzięki czemu możemy poznać jej tok myślenia oraz emocje.

W powieści nie ma krwawych opisów z miejsca zbrodni, jednak nie jest to potrzebne, bowiem ma ona niepowtarzalny klimat z początków ubiegłego wieku. Powieść staje się dość wiarygodna, ponieważ Rhys Bowen przy okazji przemyca kawałek historii Ameryki. Pojawiają się takie nazwiska jak Emma Goldman czy Leon Czolgosz, a także prezydent McKinley. Trzeba przyznać, że zakończenie jest nieprzewidywalne i bardzo spektakularne. Polecam tę powieść szczególnie miłośnikom kryminałów w stylu retro, panny Murphy i Rhys Bowen.

Warto wspomnieć, że "Śmierć detektywa" jest drugą książką z serii o sympatycznej Irlandce Molly, której największymi zaletami są niezwykła inteligencja i zmysł detektywistyczny. Pozostałe części to: "Prawo panny Murphy" oraz "Do grobowej deski". W Anglii ukazało się już 14 powieści z tego cyklu, a w Polsce dopiero 3. Z uwagi na to, że Molly Murphy już od pierwszego spotkania stała się jest jedną z moich ulubionych detektywów-amatorów, mam nadzieję, że szybko nadrobimy te zaległości. Tymczasem na półce czeka na mnie kolejna książka z tej serii.

Rhys Bowen [właściwie Janet Quin-Harkin] (ur. 1941) jest angielską pisarką, która stworzyła serie książek o konstablu Evanie Evansie oraz Molly Murphy. Ten ostatni cykl przyniósł jej miano królowej kryminału retro. Za powieść "Prawo panny Murphy" otrzymała nagrodę Agatha Awards.





Przy okazji zachęcam do zapoznania się ze stroną Zbrodnia w Oficynie, która poświęcona jest kryminałom "z gorącego południa", będących ciekawą alternatywą dla bardzo obecnie popularnych, mrocznych kryminałów skandynawskich.


http://www.zbrodniawoficynie.pl/









Autor: Rhys Bowen
Tytuł: "Śmierć detektywa"
Ilość stron: 390
Oprawa: miękka










Książka przeczytana w ramach wyzwań:

Czytam literaturę amerykańską
Czytamy kryminały (kryminały będące częścią serii)
Czytamy książki historyczne
Europa da się lubić (I poziom - Irlandia)
Grunt to okładka (budynek)
Historia z trupem
Klucznik (tomisko nieopasłe)
Kryminalne wyzwanie
Książkowe podróże (Stany Zjednoczone)
Motyw zdrady w literaturze
Od A do Z (tytuł na Ś)
Pod hasłem (trup)
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (2,2 cm)
Rekord 2014 (84)
W 200 książek dookoła świata (Wielka Brytania)



18 komentarzy:

  1. Nie znam tej serii, ale mimo to nie mam obecnie ochoty na żaden kryminał. Wolę teraz bardziej fantastykę oraz romanse :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo fajna seria, może kiedyś się na nią skusisz? Ja z kolei nie przepadam za fantastyką i romansami. Wolę kryminały, horrory i powieści obyczajowe ;)

      Usuń
  2. Z lekkimi kryminałami raczej mi nie po drodze, ale przyznam, że mnie zaintrygowałaś do tego stopnia, że chętnie bym się zapoznała z Molly Murphy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że kryminały z tej serii niczym nie ustępują tym krwawym. Na pewno jest niebezpiecznie, lekko nie znaczy nudno. Daj szansę Molly Murphy :)

      Usuń
  3. Ja nie przepadam za kryminałami, ale może na taki w stylu retro się skuszę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że kryminały retro mogłyby Ci się spodobać :)

      Usuń
  4. Ja jestem za, ach tylko żeby doba się jakoś wydłużyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałabym, by doba była dłuższa ;)

      Usuń
  5. Bardzo lubię.kryminały retro i coś.czuje ze.ta książka mi się spodoba :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę przyjemnej lektury. Tylko najpierw sięgnij po "Prawo panny Murphy" :)

      Usuń
  6. Niedawno zakupiłam pierwszą część tej serii, co mnie ogromnie cieszy, bo mam przeczucie, że będę bardzo zadowolona z lektury. Lubię kryminały retro, uwielbiam pannę Marple, z którą podobno ta bohaterka ma coś wspólnego, więc jestem pozytywnie nastawiona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie przeczucie, tym bardziej, że lubisz kryminały retro. A ta seria jest genialna :) Pannę Murphy łączy z panną Marple tyle, że ma podobne nazwisko i jest tak samo dociekliwa ;)

      Usuń
  7. Uwielbiam wciągające lektury. Nie czytałam żadnej książki z tej serii i chyba muszę to zmienić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, najlepiej zacznij od początku - "Prawa panny Murphy" :)

      Usuń
  8. Myślę, że tyle podobieństw wystarczy. Dociekliwość będzie z pewnością najważniejsza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dociekliwość jest w tym przypadku kluczowa ;)

      Usuń
  9. Nie ciągnie mnie do kryminałów retro, ostatnio nawet nie mam głowy do tych współczesnych.
    Nie umiem się nawet zabrać za tytuł recenzencki, choć sama go wybrałam... już ze 2 miesiące temu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo kryminały retro są świetne. Może kiedyś się do nich przekonasz ;)

      Usuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)