piątek, 22 stycznia 2016

"Australijczyk" - wspomnienia Marka Niedźwieckiego z antypodów

"Australijczyk" to książka podróżnicza Marka Niedźwieckiego, w której wspomina swoje wyprawy na "koniec świata".

Marek Niedźwiecki to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich radiowców. Swojej pasji poświęcił przede wszystkim życie osobiste. Jednak radio to nie jedyna jego miłość, tak samo mocno kocha Australię. I właśnie o niej napisał swoją najnowszą książkę.

"Australijczyk" to książka podróżnicza, stanowiąca zbiór wspomnień Marka Niedźwieckiego z podróży po Australii. Książka została podzielona na 6 części: Podróż do piekła (wywiad z autorem), Australia Zachodnia, Australia Południowa i Terytorium Północne, Kimberley, Queensland i Nowa Południowa Walia, Wiktoria oraz Tasmania. A w każdej z nich są krótkie rozdziały dotyczące danego miejsca.

Marek Niedźwiecki jest autorem dwóch innych książek - "Nie wierzę w życie pozaradiowe" oraz "Radiotę". Jak się okazuje dużo wcześniej zaczął pisać o Australii. Jak wspomina w wywiadzie z Pawłem Szwedem: Miała być tylko i wyłącznie ta jedna jedyna książka o Australii. Ale gdy zaczynałem coś pisać, wydawcy robili z tego moje wspomnienia. Mówili, że Australia musi poczekać, bo Szadek i radio są ciekawsze. Radio możecie państwo w każdej chwili włączyć, serdecznie też zapraszam do Szadku. Ale tymczasem - wreszcie - "welcome to Australia"... Co ciekawe, książka miała nosić tytuł "Ucieczki do Australii".

Jak zaczęła się jego przygoda z Australią? I czy zawsze marzył o podróży do tego kraju? Może pierwszy był Tomek w krainie kangurów Alfreda Szklarskiego? Nie, Tomek musiał być później, bo w dzieciństwie nie dawałem się niestety zagonić do czytania. A może film "Żona dla Australijczyka" z Elżbietą Czyżewską i Wiesławem Gołasem? (...) Chociaż w filmie nie widać Australii, zadziałał na moją wyobraźnię - też chciałem na antypody. Ale to było takie samo marzenie jak zostać kosmonautą. Albo trafić do radia... Premiera filmu była w czerwcu 1964 roku i jakoś w tym czasie wyjeżdżał z mojego rodzinnego Szadku do Sydney pan Woszczalski z rodziną. Na stałe. Miałem dziesięć lat.

Marek Niedźwiecki

Australia nie była przeznaczeniem, do którego dążył przez całe życie. Pierwsza podróż to całkowity przypadek. W 1995 roku koleżanka z radiowej Trójki, która wyjechała do Australii przedstawiła mu propozycję nie do odrzucenia. ...cztery polskie stacje z czterech australijskich miast chcą, żebym przyjechał na miesiąc i spędził tydzień w każdym mieście. Płacą za przelot i pobyt. Perth, Adelajda, Melbourne, Sydney. Pomyślałem - czemu nie? Jak można by było odrzucić taką szansę. Nie można!

Od pierwszego pobytu wiedział, że będzie tam wracał. I stara się bywać tam tak często, jak tylko się da. Nie straszne mu 60-stopniowe różnice temperatur czy ponad 20-godzinna podróż samolotem z dwoma przesiadkami. Wciąż obiecuje sobie, że to ostatni raz, tak naprawdę tylko się łudzi...

Choć Marek Niedźwiecki jest zakochany w Australii (to miłość od pierwszego wejrzenia), to nie wyobraża sobie, by na stałe wyjechać z Polski. Jednocześnie nie może żyć bez corocznych wyjazdów na "koniec świata".

Czekoladowa Góra na Windjana Gorge
Fot. Marek Niedźwiecki

Od 20 lat podróżuje do Australii i fotografuje najpiękniejsze i najciekawsze miejsca. Z jednego miejsca potrafi zrobić nawet 700 zdjęć (ciągle marzy mi się aparat fotograficzny w gałce oka. Mrugam powieką, zdjęcie gotowe. Potem trzeba je tylko przerzucić do komputera), to się nazywa pasja. Zwiedził ten kontynent wzdłuż i wszerz. Odwiedził Sydney, Melbourne, Perth, Darwin, Hobart. Podczas owych podróży przeżył niezapomniane przygody, m.in. mieszkał w wiosce wielorybników, wspinał się na drzewa giganty czy stanął oko w oko ze śmiertelnie jadowitym wężem brązowym. Nie udało mu się wejść na Górę Kościuszki, za to wdrapał się na Ayers Rock.

Został miłośnikiem australijskiego wina, miodu, ryb i skracania słów. Można powiedzieć, że po części stał się Australijczykiem. Co poleca zwiedzić w tym pięknym kraju? Uluru i Kata Tjuta (święte góry Aborygenów), Park Narodowy Kimberley, Dwunastu Apostołów (gigantyczne skały, które wyłaniają się z oceanu), Sydney i Melbourne, Tasmanię (wyspę pełna atrakcji), Blue Mountains (góry osnute niebieskawą mgiełką), Fraser Island (największą piaskową wyspę świata), Kangoroo Island (wyspę kangurów), Wave Rock w Australii Zachodniej (100-metrową skałę w kształcie morskiej fali) oraz Kings Canyon (największy kanion w Australii).

Muszę przyznać, że zawsze marzyłam o podróży po Stanach Zjednoczonych. Jednak po lekturze książki Niedźwieckiego, chciałabym także odwiedzić Australię - najlepiej, gdy za oknem śnieg i mróz. A tam lato, w południe nawet 60 stopni Celsjusza. Chociaż australijska zima też niczego sobie, 30 stopni Celsjusza (oczywiście zależnie od regionu, bo w niektórych spada śnieg... w lipcu czy sierpniu). Zdecydowanie mogłabym tam mieszkać.

Zima, jakieś 30 stopni Celsjusza...
Fot. Marek Niedźwiecki

Zafascynowało mnie szczególnie Grindelwald, miasteczko szwajcarskie w Tasmanii (wybudowane w latach 1980-1989 przez Holendra Rolfa Vosa, wygląda jak mała Szwajcaria), Elephant Cove (skały przypominające słonie) oraz Czekoladowa Góra na Windjana Gorge.

Książkę czyta się szybko, dzięki lekkiemu językowi, dużym literom i krótkim tekstom. Autor potrafi ciekawie opowiadać o miejscach, które odwiedził i o tamtejszej kulturze. Do tej pory wiedziałam o Australii niewiele, że żyją tam kangury i diabły tasmańskie oraz kojarzyłam najsłynniejszy australijski budynek - Operę w Sidney. Teraz moja wiedza wzbogaciła się o nowe informacje - m.in. skąd wzięła się nazwa kangur, jak wyglądają święta Bożego Narodzenia, kiedy ubiera się choinkę, kiedy nastąpi koniec świata według australijskich wierzeń, jak przezywani są mieszkańcy poszczególnych regionów Australii.

Niestety opowieści są trochę za krótkie i bardziej przypominają komentarze do licznych fotografii, które zrobił Marek Niedźwiecki na antypodach. Szkoda, że zdjęcia zdominowały książkę. Moim zdaniem powinno być więcej tekstu - tak jak to było w "Radiocie". Niemniej jednak polecam tę książkę miłośnikom Australii oraz Marka Niedźwieckiego, jednego z najlepszych radiowców wszech czasów.

Marek Niedźwiecki (ur. 1954) jest dziennikarzem muzycznym, twórcą Listy Przebojów Programu Trzeciego Polskiego Radia. Na swoim koncie ma także książkę "Nie wierzę w życie pozaradiowe". Warto zajrzeć także do Oficjalnego Archiwum Audycji Marka Niedźwieckiego oraz na jego blog.










Autor: Marek Niedźwiecki
Tytuł: "Australijczyk"
Ilość stron: 295
Oprawa: miękka







Książka przeczytana w ramach wyzwań:

ABC czytania (wariant 2 - autor na N)
Grunt to okładka (do trzech razy sztuka - wielokrotność)
Polacy nie gęsi IV (reportaż opisujący życie w konkretnym miejscu)
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu ( cm)
W 200 książek dookoła świata (Polska)



14 komentarzy:

  1. Australia to moje podróżnicze marzenie. Czytam więc z chęcią wszelkie publikacja w których pojawia się ten kontynent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje do tej pory nie było, ale powoli się przekonuję do Australii ;) Mam nadzieję, że sięgniesz także po tę książkę :)

      Usuń
  2. Chętnie bym sięgnęła. Australia fascynuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzieś już czytałam o tej książce i na pewno się skuszę, bo lubię taką tematykę, szczególnie Australia. ;) I oczywiście zaraz poleciłabym Tacie ;)


    Pozdrawiam,
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może u Wiedźmy, bo ja u Niej widziałam recenzję ;) Skuś się koniecznie i poleć Tacie, na pewno się Wam spodoba :)

      Usuń
  4. Książka nie wpisuje się w mój gust, ale przez sympatię dla Marka mogę ją przeczytać.
    A tymczasem:
    ZAPRASZAM!
    Uwaga Konkurs!
    Do wygrania jedna albo dwie książki.
    Przyłącz się!
    http://monweg.blog.onet.pl/2016/01/21/robie-konkurs-bo-moge-4/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, myślę, że Ci się spodoba - nie tylko ze względu na Marka :)

      Usuń
  5. Lubię literaturę podróżniczą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ta książka może Ci przypaść do gustu :)

      Usuń
  6. Mi się szalenie podobała :) Między innymi dlatego, że chyba od zawsze marzy mi się podróż do Australii i Nowej Zelandii :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Coś dla mnie! Ogromnie chciałabym kiedyś polecieć do Australii, a książka jak najbardziej jest w moim guście i ze względu na temat, i ze względu na postać autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że Cię zainteresuje ;) Jestem ciekawa, jak Ci się spodoba :)

      Usuń

Po przeczytaniu wpisu zostaw swój ślad (najlepiej bez adresu swojego bloga!). Dziękujemy za każdy komentarz :)