Spora dawka humoru, nietuzinkowi bohaterowie oraz śmiertelnie (nie)poważna branża - tego możemy spodziewać się po powieści "I tu jest bies pogrzebany" Kariny Bonowicz.
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z Kariną Bonowicz. Miałam już okazję przeczytać jej debiutancką powieść "Pierwsze koty robaczywki", która dotyczyła oświaty. Bohaterką była młoda nauczycielka języka polskiego, która miała niekonwencjonalne pomysły. Tym razem autorka postanowiła "prześwietlić" branżę funeralną i udowodnić, że śmiech to zdrowie.
Branża pogrzebowa przeżywa kryzys, jak na złość nikt nie chce umierać. Odczuwa to dotkliwie Eugeniusz i jego młodsza córka Nina, którzy prowadzą zakład pogrzebowy Ryszard&Córki. Nie pomaga nawet lista potencjalnych klientów, którzy mogą niebawem skorzystać z ich usług. Okazuje się, że klienci mają się całkiem dobrze i nie śpieszą się na tamten świat. Jak tak dalej pójdzie, właściciele zakładu będą musieli pochować sami siebie.
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z Kariną Bonowicz. Miałam już okazję przeczytać jej debiutancką powieść "Pierwsze koty robaczywki", która dotyczyła oświaty. Bohaterką była młoda nauczycielka języka polskiego, która miała niekonwencjonalne pomysły. Tym razem autorka postanowiła "prześwietlić" branżę funeralną i udowodnić, że śmiech to zdrowie.
Branża pogrzebowa przeżywa kryzys, jak na złość nikt nie chce umierać. Odczuwa to dotkliwie Eugeniusz i jego młodsza córka Nina, którzy prowadzą zakład pogrzebowy Ryszard&Córki. Nie pomaga nawet lista potencjalnych klientów, którzy mogą niebawem skorzystać z ich usług. Okazuje się, że klienci mają się całkiem dobrze i nie śpieszą się na tamten świat. Jak tak dalej pójdzie, właściciele zakładu będą musieli pochować sami siebie.
