"Doktor Dolittle i jego zwierzęta" Hugh Loftinga to arcydzieło literatury dziecięcej, które może przypaść do gustu także dorosłym czytelnikom.
Doktora Dolittle znałam jedynie z filmu w reżyserii Betty Thomas z 1998 roku, który był luźną fantazją na temat powieści Hugh Loftinga. Nie wiem, czemu przegapiłam tę książkę. Pewnie dlatego, że w moich czasach nie była lekturą szkolną. Jednak po latach postanowiłam nadrobić zaległości. I cieszę się, że ją przeczytałam.
Tytułowym bohaterem jest Doktor John Dolittle, który kochał zwierzęta i miał w domu całą gromadkę przeróżnych stworzeń. Złotą rybkę mieszkającą w stawie, króliki w spiżarni, białe myszki w fortepianie, wiewiórkę w bieliźniarce, jeża w piwnicy, krowę z cielakiem, kulawego konia, kurczaki, gołębie i dwie owieczki. Jednak najbliższe były mu kaczka Dab-Dab, pies Jip, świnka Geb-Geb, papuga Polinezja, sowa Tu-tu. Nie można zapomnieć także o małpce Czi-Czi.
Doktora Dolittle znałam jedynie z filmu w reżyserii Betty Thomas z 1998 roku, który był luźną fantazją na temat powieści Hugh Loftinga. Nie wiem, czemu przegapiłam tę książkę. Pewnie dlatego, że w moich czasach nie była lekturą szkolną. Jednak po latach postanowiłam nadrobić zaległości. I cieszę się, że ją przeczytałam.
Tytułowym bohaterem jest Doktor John Dolittle, który kochał zwierzęta i miał w domu całą gromadkę przeróżnych stworzeń. Złotą rybkę mieszkającą w stawie, króliki w spiżarni, białe myszki w fortepianie, wiewiórkę w bieliźniarce, jeża w piwnicy, krowę z cielakiem, kulawego konia, kurczaki, gołębie i dwie owieczki. Jednak najbliższe były mu kaczka Dab-Dab, pies Jip, świnka Geb-Geb, papuga Polinezja, sowa Tu-tu. Nie można zapomnieć także o małpce Czi-Czi.
